Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
36
BLOG

Chiński zamordyzm z taoizmem - czy to nasza przyszłość?

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Społeczeństwo Obserwuj notkę 1
Takie tytułowe zestawienie może budzić zdziwienie. Przynajmniej. Ale warto się zastanowić nad problemem.


Czy chiński zamordyzm - jak się nam to przedstawia - jest faktycznie totalną kontrolą wszystkiego na tyle, by uniemożliwić jakikolwiek indywidualny rozwój?

Nasza, rzekomo wolnościowa teraźniejszość, jest podsycana strachem przed chińskim zamordyzmem, gdzie istnieje totalna inwigilacja z systemem kamer monitorujących wszelkie ruchy i zachowania mieszkańców. Do tego system "poprawności obywatelskiej", gdzie każde odchylenie od standardu zachowań jest negatywnie oceniane, co prowadzi nawet do wykluczenia społecznego w postaci braku dostępu do większości usług występujących w życiu publicznym.

Człowiek - chociaż to za dużo powiedziane - może właściwszym byłoby określenie "jednostka ludzka zamieszkująca w Chinach", jest trybikiem chińskiej państwowości.

Czy taki model życia musi budzić przerażenie? Warto to rozważyć poprzez kwestie cywilizacyjne.

Cywilizacja Chińska jest tworem sztucznym w którym etyka wynika z praw stanowionych przez cesarza (lub tp. władcy) , na podstawie wskazań Nieba.

Czyli to cesarz (władza centralna) konstytuuje życie społeczne. Państwowość to struktura, która umożliwia realizację tego typu organizacji.

Chińczyk (jako członek chińskiej wspólnoty, bo tam istnieje wiele narodowości), jest członkiem społeczeństwa o ile wypełnia rolę jaką mu system przyznaje. Jeśli chce się wykazać swą odrębnością i wykorzystać prawo do wolności - zostaje natychmiast usunięty ze społeczności. Staje się podglebiem na którym budowany jest system chiński.

Wolność jest więc czymś skrajnie negatywnym.

(Identycznie jest w innym, sztucznym systemie, jakim jest judaizm. Jeśli członek tej społeczności nie wypełnia nakazów wspólnoty - także jest usuwany - nakładana jest klątwa ("charem", jak pamiętam), które wyklucza jednostkę, a co wiąże się głównie z kwestiami ekonomicznymi.)

W takim ujęciu totalna kontrola nie jest uważana przez Chińczyków jako forma represji, a raczej jest synonimem porządku społecznego.

Oczywiście, ten punkt widzenia jest prawdziwy, o ile akceptowany jest cel wskazywany przez cesarza. I proszę zwrócić uwagę, że obecny przywódca Chin działa na tej podstawie.

Każda próba wprowadzenia innych ideologii jest bezwzględnie tłumiona. Przykładem jest chociażby pacyfikacja KRK w Chinach, ale także wystąpień studenckich na Placu Niebiańskiego Spokoju, czy sekt Qigong bądź feng - shui.

Z kolei decyzje władzy są sprawdzane pod względem zgodności z naturą, co ma dowodzić zgodności z zaleceniami Nieba. Np. obawą Mao było, czy Tama Wielkich Przełomów jest zgodna z naturą i czy nie spowoduje zakłóceń, gdyż to mogłoby podważyć jego władzę.

Czy zatem Chińczycy są pozbawieni możliwości indywidualnego rozwoju - poza systemem państwa?

Odpowiedzią na ten problem był taoizm, czyli poszukiwanie własnej drogi rozwoju duchowego tak, aby nie występowała kolizja z systemem.

Można powiedzieć, że powstały dwie ścieżki rozwojowe - ta "państwowa" i indywidualna danej jednostki. (Granicą wpływu państwa była rodzina).

Taoizm z czasem rozwinął też pewne formy indywidualnych zdolności do działań ponadnormalnych, ale to wydaje się być formą zdegenerowaną, poboczną idei głównej.

W odniesieniu do naszej sytuacji: czy czeka nas podobny los w ramach judaizmu, który zdominował tzw. Zachód?

Wydaje się, że nasza sytuacja jest gorsza z tej racji, że system chiński "dobiera" elity na podstawie egzaminów, co pozwala na zachowanie skuteczności. Ale dużo ważniejszym jest prawo do kontroli władzy (cesarza) pod względem zgodności z prawami natury jako wyrazu woli Nieba.

W judaizmie występują sztuczne ograniczenia w postaci raz nadanego prawa, którego nie można podważyć, a które przypisuje specjalną rolę narodu wybranego. Interpretacja prawa jest w rękach tego narodu, czyli nie ma żadnych możliwości sprzeciwu. Jedynie podporządkowanie.

Czy w takiej sytuacji możliwa jest indywidualna droga rozwoju?

Nawet w takim przypadku istnieje możliwość wpływu, nacisku na jednostkę.

Wniosek.

Jeśli straszyć społeczeństwo chińskimi metodami inwigilacji jednostki, to należy zdać sobie sprawę, że nas czeka gorszy los, gdyż nie będzie nam dozwolony nawet indywidualny rozwój.

W Chinach granicą wpływu państwa była rodzina. Tymczasem władze spróbowały ingerencji w postaci polityki jednego dziecka. Skończyło się usunięciem tamtej ekipy od władzy, ale też pozostawiło skutki w postaci depopulacji i zdegenerowania tej instytucji.

W naszym systemie - mamy podobne zjawisko. I nawet jeśli jest dostrzegane, to nie ma metody by temu zapobiegać.

Jest jakaś droga wyjścia?

członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo