Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
371
BLOG

Kultura braku kultury

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Kultura Obserwuj notkę 2

 Co i rusz pojawiają się notki o braku kultury a to osobistej, a to społecznej, a to jakiejś tam – „wyższej” zaś zwłaszcza. Bo taki „wsiok”, jak jednoznacznie stwierdziła niejaka Środa, profesor z zawodu (można domniemywać, że ze specjalizacją „degenerowanie społeczeństwa”), to żadnej kultury mieć nie może.

Pani profesor nawet na tę okoliczność wykazała się wiedzą na temat inteligencji świń, które zapewne, w jej przekonaniu, musi co są inteligentniejsze i bardziej kulturalne od „wsioka”.

To oczywista oczywistość.

 

Ja jednak mam pewne wątpliwości odnośnie tych i podobnie genialnych wynurzeń mentalnych.

Bo w jaki sposób powstaje kultura?

Jest oczywistym, że to wynik społecznego dostosowania do trwania i przetrwania. Czyli zbiór  zasad i obyczajów to umożliwiających.

 

Jednym z pierwszych przejawów tworzenia się kultury jest zatem kultura rolna. To dostosowanie do lokalnych warunków wytwarzania żywności  przekazywanych w zwyczajach i zasadach  podtrzymujących cykl.

 

W miarę rozrostu społeczeństwa zestaw zależności zwyczajowych powiększa się. Dochodzą elementy w postaci wskazań odnośnie zachowań w poszczególnych sytuacjach.

Jeśli bowiem „puszczanie gazów” na polu bez obecności innych osób nie jest niestosowne, to w domu i w obecności osób trzecich już może być odbierane negatywnie. Nie wszystkim będzie się podobało.

Czy jest to przejaw kultury?

No – tak, ale jest to, jeśli tak można powiedzieć, kultura wtórna. Nie jest bowiem związana  bezpośrednio z przetrwaniem, a zajmuje się łagodzeniem relacji, które przetrwanie ułatwiają.

 

Podobnie ta tzw. „kultura wyższa”, czyli różne sztuki i sztuczki pozwalające na uprzyjemnianiu codzienności. Bo bez nich można przetrwać, ale w mniej sympatycznym otoczeniu. Doceniając tę funkcję należy jednak nadawać jej stosowny walor. Dlatego kiedyś komedianci i grajkowie należeli, stosownie do roli, do podrzędnej kategorii społecznej.

Obecnie zaś bardzo często pełnią rolę autorytetów. To błąd podcinający korzenie życia społecznego.

 

Co i rusz pojawiają się obecnie uwagi „autorytetów” kultury, często nawiązujące do arystokratycznych forma zachowań i wypowiedzi, gdzie określane jest, co wolno, a co nie, jeśli chce się zasługiwać na miano „człowieka kulturalnego”.

 

Mam ambiwalentne odczucia w takich przypadkach. Bo zazwyczaj, formalnie, należy przyznać im rację. Wszelkiego rodzaju wulgaryzmy i dosadne wypowiedzi nie należą do tworzących pozytywne relacje społeczne.

 

Jednak, skoro kultura została oderwana od swego pierwotnego znaczenia pozostawiając jedynie formę bez treści – to aż się prosi o działania przywracające pierwotne relacje.

Może dlatego często daje się znaleźć dosadne powiedzonka wpływowych ludzi  „w prostych, żołnierskich słowach” określające sedno rzeczy. 

członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura