Notka nawiązująca do wczorajszego czytania Ewangelii. Inne skojarzenia.
Jeśli porównać Biblię i Ewangelie to nasuwa się nieodparte skojarzenie, że przypowieści ewangeliczne są wielowymiarowe i wielopoziomowe w przekazie, gdzie nie ma zaprzeczeń wzajemnych. Biblia – to raczej jednowymiarowy, płaski przekaz – oczywiście nie dotyczy to „zapożyczeń” z tekstów pierwotnych; te mają znaczenie tak samo rozbudowane, jak ewangeliczne.
W myśl twierdzeń, jakie zawarłem w wypowiedzi:
http://niezaleznatelewizja.pl/2013/09/nauka-i-technologia-nowej-ery-10-09-2013/
daję wyraz przekonaniu, że Biblia jest plagiatem wcześniejszych przekazów a została tak skonstruowana, aby uzasadnić założenia judaizmu.
Jak ma się to do przypowieści o synu marnotrawnym?
Ano ma i to w sposób bardzo ważny, a zmieniający wiele z dotychczasowych poglądów. Ta ważność wynika nie tyle z zapisu, co z interpretacji czynionej z punktu widzenia cywilizacyjnego.
Cywilizacyjnie – judaizm jest „młodszym bratem” Cywilizacji Miłości. Nie był pierworodnym, a jedynie wykorzystał wiedzę (dziedzictwo Ojca), dla własnych, wyuzdanych przyjemności.
O tej wiedzy pojawiają się ostatnio teksty także w necie. Jest też wiele fałszywych tropów, gdzie próbuje się przekierować uwagę na błędne tory. Do takich zaliczam np. nadawanie statusu demonicznego niektórym działom wiedzy z których judaizm pełnymi garściami korzysta. Czyli astrologia, kabała itp. Także ruchy ezoteryczne, New Age – to bardzo często świadome odciąganie od ważnych pierwiastków tej wiedzy poprzez nadanie im charakteru zakazanego. Często też towarzyszy temu włączanie do tych działów manipulacji całkowicie absurdalnych hipotez – celem nadania im charakteru śmieszności.
Nawet narzucanie się z ideą „starszych braci” – jest elementem tegoż procesu. Warto uświadomić sobie, że biblijna opowieść o pierworództwie kupionym za miskę soczewicy jest tego dobrym przykładem. Także w formie instrukcji jaką drogą osiągać cel.
W przedstawionym kontekście – judaizm „pobrał” swe dziedzictwo i je roztrwonił. Bo czymże jest obecny stan rzeczy? Czyż nie ostatnim stadium trwonienia majątku Ojca? I czy nie zbliżają się czasy głodu – kryzysu? I jaką rolę będą pełnić przedstawiciele tej nacji w nowych warunkach?
Bo cywilizacyjnie „głód” oznacza znaczne ograniczenie populacji, a metody mogą być różne.
Pozostaje kwestia stosunku faktycznego „starszego brata” do tego „marnotrawnego”, bo w tych kategoriach Cywilizacja Polska, mająca korzenie w pierwotnym przekazie, jest tym „starszym bratem”.
Trudny problem, bo winy „syna marnotrawnego” są zbyt wielkie, aby je rozważać w kategoriach międzyludzkiego rozumienia miłości. Wszak należy jednak pamiętać, że przy wszystkich ograniczeniach, wyrzeczeniach i tragediach jednostkowych – jako cywilizacja mieliśmy szanse przetrwania i zachowania jądra idei. Ale też nie można dziwić się zapisowi ewangelicznemu o dystansie „starszego brata” do tego „marnotrawnego”.
Przejawem miłości, ale rozumianej na poziomie nawet nie systemu filozoficznego, a na poziomie syntaktyki filozofii, jest akceptacja istnienia i prawa do życia tego „marnotrawnego”.
Wszak należy zauważyć, że dziedzictwo należy w pełni do tego „starszego” . „Młodszy” ma tylko wykonywać czynności pomocnicze w gospodarstwie Ojca.
I nawet to może budzić wiele wątpliwości przy określaniu relacji.
A na koniec; jak wielu czytających zrozumie i właściwie odbierze ten tekst?
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura