Na tle wczorajszej debatyw Strasburgu nasuwają się różne refleksje.
Nie chcę tu piać peanów na cześć p. Szydło; kto obserwował debatę mógł sam sobie wyrobić zdanie w tej sprawie.
Chodzi o refleksję dotyczącą poziomu intelektualnego warstw przywódczych różnych ugrupowań UE. A poziom ten jest żenujący. Najbardziej bolesne jest, że ci ludzie "nie ogarniają" problemów o których się wypowiadają. Większość ich wypowiedzi, to bełkot.
Rozsądek "wyzierał" jedynie z wypowiedzi u marginalnych i eurosceptycznych przedstawicieli.
Jeśli do tego dodać, że środowiska decydenckie UE mają w ręku olbrzymie środki materialne , a także możliwość użycia struktur wojskowych, to stwierdzenie, iż jest to "małpa z brytwą"jest jak najbardziej adekwatne.
Co czeka Polskę w tym towarzystwie? Co czeka samą Europę? Przecież decyzje podjęte przez gremium niekompetentnych i ograniczonych umysłowo ludzi będą skutkowały degeneracją instytucji życia społecznego.
Jedynym pozytywem wczorajszej debaty jest uświadomienie, że istnieje znaczny opór przeciwko dotychczasowym metodom działania. Na razie są to grupy marginalne, ale ich konsolidacja może doprowadzić do poważnej dyskusji o sposobach działania UE i poziomie europejskiego przywództwa.
Mam nadzieję, że postawa p. Szydło zainicjuje ten proces, a jest on konieczny, aby podjąć wyzwania przyszłości.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)