brat Damian brat Damian
138
BLOG

Modlitwa za Rosję

brat Damian brat Damian Społeczeństwo Obserwuj notkę 11
Co tam się dzieje?

Zbliża się 109 rocznica objawień fatimskich. Troje portugalskich pastuszków usłyszało (miedzy rewolucją lutową, a październikową 1917 roku!) od Pięknej Pani, że trzeba się modlić za Rosję. Ponieważ ich horyzonty geograficzne nie sięgały dalej niż kilka kilometrów za Fatimę, więc myślały, że chodzi tu o jakiegoś grzesznika – co zresztą potwierdzało prawdziwość objawień. Chyba modlono się za Rosję za mało, ponieważ w ciągu następnych kilkudziesięciu lat przeklęcie komunizmu dotknęło w różny sposób 1/3 ludzkości świata. I dzisiaj ciągle dziedzictwo komunizmu wisi nad wieloma krajami. Rosja jest naszym sąsiadem i tego zmienić nie możemy (nawet jeśli Okręg Kaliningradzki to efemeryda). Modlitwa za Rosję, o jej nawrócenie, aby nie rozsiewała zła i przemocy na świecie, jest więc modlitwą w naszej własnej intencji. Wystarczy popatrzeć na przyjaciół Putin, aby zrozumieć, że Rosja jest katalizatorem zła i przemocy: Białoruś, Północna Korea, Chiny, Iran, Syria Asada, Kuba, Wenezuela, Nikaragua i jeszcze paru kacyków w Afryce.

Warto się modlić szczególnie teraz, ponieważ w Rosji coś się zaczęło dziać. W ciągu ostatnich 2-3 miesięcy w Rosji wydarzyło się szereg choć niewielkich, ale dosyć ciekawych wydarzeń. Z-blogerzy, czyli popierający wojnę na Ukrainie hurra-patrioci, coraz bardziej otwarcie piszą o słabości rosyjskiej armii, faktycznym zamrożeniu frontu, jeden z nich napisał nawet, że … Putin jest zdrajcą! Na wszelki wypadek zaraz potem dobrowolnie dał się zamknąć w szpitalu psychiatrycznym. Rosja ma coraz większe problemy z wysyłaniem mięsa armatniego na front. Kończą się też zasoby finansowe zgromadzone przed rozpoczęciem wojny, które miały pozwolić na przetrwanie zachodnich sankcji. Doszło do tego, że Putin zebrał na Kremlu multimiliarderów i zasugerował, aby zrzucili się na dalsze prowadzenie wojny. Niedawno to samo otwartym tekstem powiedziała baba Putina w senacie, czyli jego przewodnicząca, pochodząca z Petersburga, Matwiejenko. Tymczasem widać, że oligarchowie nie kwapią się finansować imprezy, z której nic nie mają, a na odwrót cierpią straty. Uderzenia ukraińskich dronów są dla nich coraz bardziej bolesne: płoną rafinerie, składy paliwa, morskie terminale, fabryki. A to przecież źródło ich dochodu, którego rosyjska armia nie jest w stanie obronić.

Najważniejsze było niedawne oświadczenie szefa banku centralnego Rosji, Naibulliny, że od początku roku w Rosji „niespodziewanie” odnotowano spadek produktu narodowego brutta, a także brak siły roboczej (została przemielona na froncie), przy czym szefowa banku połączyła to z „negatywnymi zjawiskami zewnętrznymi”, czyli krótko mówiąc z sankcjami. Nie trzeba być zbytnio inteligentnym, żeby zrozumieć, że ten upadek ekonomiki jest spowodowany wojną. Naibullina to jedna z niewielu osób w najwyższych władzach Rosji, która nie uległa wojennej histerii i stara się zachować pozycję pragmatycznego technokraty. To także jedna z niewielu osób (a może jedyna), które Putin szanuje, a które nie są częścią jego dworu. Jej oświadczenie na tle powszechnego lizusostwa, którym zajmują się wszyscy otaczający cara, można wręcz uznać za sensacyjne. I rzeczywiście zaraz potem z mównicy Dumy, szef komunistów, czyli dozwolonej opozycji, Ziuganow (konkurent Putina na jego pierwszych wyborach prezydenckich) zagrzmiał: Jeśli czegoś nie zrobicie, to grozi nam 1917! Dla rosyjskiej polityki to wręcz szokujące oświadczenie. A najbardziej straszne dla Putina: ponieważ on i jego otoczenie są przekonani, że Rosji nie można zwyciężyć atakiem wojska (Napoleon, Hitler temu dowodem), natomiast można dywersją i rewolucją (Niemcy, którzy przywieźli do Petersburga Lenina). Putin panicznie boi się społecznego buntu – to dlatego nie odważa się wprowadzić mobilizacji i robi wszystko, żeby w Moskwie żyło się wesoło, bogato i spokojnie, bo bunt w stolicy może oznaczać jego koniec.

Miały miejsce zupełnie spontaniczne i apolityczne akcje protestu wobec ograniczeń internetu, które coraz bardziej doskwierają normalnym ludziom. Putin odpowiedział, że internet wyłączył … dla dobra narodu. Zresztą prawie wszyscy ludzie w Rosji zaczęli doświadczać, że wojna jest obok. Ukraińskie drony docierają już za Ural, oznacza to, że 80% ludności Rosji doświadcza w ten lub inny sposób działań wojennych. I nie ważne jest jak bardzo efektywne są ukraińskie ataki, ważny jest efekt psychologiczny. I tutaj pytanie: na jakim etapie byłaby wojna, jeśliby Zachód nie przeszkadzał wcześniej Ukrainie atakować Rosję? I najciekawsze, nagle ni z gruszki, ni z pietruszki Boni, jedna z najbardziej znanych influenserek, której oglądalność sięga publiczności reżymowej telewizji, powiedziała na swoim kanale, że władza nie interesuje się tym, że Rosjanom żyje się ciężko, że znowu powodzie i inne katastrofy. Jest to jedna z tych dam, co rozpoczęła swoją karierę w jakimś reality show, potem zrobiła sobie operację przemiany warg w coś co przypomina inną część ciała i stała się autorytetem jak żyć i nie mieć łupieży dla dziesiątków milionów obywateli Rosji. I powiedziała ona rzecz jeszcze gorszą: „Panie prezydencie: naród się Pana boi! My, obywatele boimy się własnej władzy.” Jej wypowiedź poruszyła lawinę wyzwisk od oficjalnych propagandzistów, natomiast rzecznik Putina Pieskow oświadczył, że … car pochylił się nad postulatami damy (żyje w Monaco) i rozkazał urzędnikom, aby zajęli się tym, aby ludziom żyło się lepiej. Dama z Monaco na słowa cara się tak wzruszyła, że aż się popłakała, klęła się na wszelkie kosmetyki i odżywki, że cara kocha i polityką się nie zajmuje. Istna opera mydlana. Piękny przykład stosunku ludu rosyjskiego do władzy: zespół przemocy domowej. Było to śmieszne i straszne równocześnie, bo po raz pierwszy za dziesiątki lat ktoś z oficjalnego obiegu powiedział coś szczerego o Putinie. Natomiast na oświadczenie szafa banku centralnego, Putin odpowiedział, że na spadek ekonomiki miała wpływ … pogoda, a potem zwołał ministrów, pokrzyczał na nich przed kamerami i rozkazał, że z ekonomiką ma być lepiej.

Za tym wszystkim oczywiście stoi słowo „wojna”, które jest absolutnym tabu. No bo wszyscy rozumieją, że żeby było lepiej ekonomice trzeba skończyć z wojną, a tego przecież ministrowie nie mogą zrobić. Nie może też Putin, bo musi zdobyć choćby cały Donbas, zrobić Paradę Zwycięstwa itp. i wytłumaczyć ruskim babom, po co zginęło kilkaset tysięcy ich chłopów. Baby na razie nie pytają, bo się boją i są zajęte wydawaniem zasiłku za poległych ojców, mężów, braci i synów, ale pewnego dnia zapytać mogą i wtedy co powiedzieć? Jego armia nie jest w stanie nic zrobić – w kwietniu Ukraińcy odbili trochę więcej ziemi, niż stracili.

Putin wydał kolejny rozkaz zdobycia Donbasu i jak się drzewa zazielenią, to ruszą do ataku ostatnie odwody. Zaczyna coś szumieć, że Putin szuka kozła ofiarnego, a szef sztabu Gierasimow nie ma ochoty nim być, a to może oznaczać, że wojskowi mogą wykonać prewencyjny atak, aby ratować swoją skórę. Tymczasem dochodzą informacje, że Putin coraz rzadziej występuje publicznie, a coraz więcej czasu spędza w bunkrze. Jego strach za samego siebie (nie tyle boi się Ukraińców co swoich) był już od dawna zauważalny. Siedzenie w bunkrze oznacza izolację, szczególnie znaczącą dla człowieka, który nie posługuje się internetem (sic!). Izolacja oznacza pogłębienie paranoi. Ostatnio rosyjscy dyplomaci znowu zaproponowali, aby na Ukrainie wprowadzić … międzynarodowy zarząd – ekipa Putina bredzi na oczach całego świata, bo już nie ma żadnego asa w rękawie, żadnej choć trochę racjonalnej myśli co dalej robić? Putin nie ma żadnej idei jak zakończyć wojnę, na kogo wszystko zwalić, co zrobić z ekonomiką, jak zakończyć terror, udobruchać oligarchów i patriotów? A tu jeszcze propagandowa klęska w polityce zagranicznej. Trump olał Irańczyka i nie dał swoim ludziom jechać do Islamabadu, aby z nim pogadali, więc Irańczyk poleciał w odruchu rozpaczy do Moskwy. Tam Putin go obściskał, otarł łzy: „Zuch jesteś!” i … wysłał z pustymi rękami do Teheranu. A co się stanie, jeśli Iran dogada się z Trumpem i ich tania ropa ruszy do Indii i Chin?

Putin dla armii, miliarderów, patriotów i w końcu dla samych Rosjan jest coraz mniej potrzebny i te pomruki niezadowolenia stają się coraz bardziej słyszalne. Można gdybać co się stanie, ale coś się stanie. Zamach? Abdykacja (jak z Jelcynem z gwarancjami nietykalności)? Wysłanie Putina na urlop zdrowotny? Jeśli biznes dogada się z armią, to można sobie wyobrazić rząd techniczny z takim człowiekiem jak Naibullina lub mer Moskwy Sobianin, który od samego początku wręcz demonstracyjnie milczy o wojnie, jakby jej nie było (tylko ogłasza ile dronów zbito nad Moskwą). Putin musi to cierpieć, bo potrzebuje człowieka, który w tej skomplikowanej sytuacji zapewnia, że mieszkańcy Moskwy są syci, weseli i zadowoleni. Każdy wariant zmian w Rosji, to dla Polski szansa na pokój. Po carze Putinie trudno sobie wyobrazić kogoś, kto będzie w stanie odbudować Imperium i rozpocząć marsz na zachód. Wielu z moich znajomych Rosjan, którzy kochają swój kraj, ale brzydzą się putinizmem, uważa, że prawdopodobna nowa smuta jest nieunikniona, ale może też być oczyszczającym katharsis dla ich ojczyzny.

Pan Bóg działa w historii poprzez konkretnych ludzi i wydarzenia. Żydzi dostali się do niewoli asyryjskiej i babilońskiej, bo tak mówili prorocy. Ta niewola doprowadziła ich do nawrócenia i wierności Jahwe. Jahwe wykorzystał zwycięstwo persów, aby odbudować Jerozolimę i odrodzić Izraela. Bóg działa w historii, więc w rocznicę objawień fatimskich pomóżmy mu pokonać zło choćby naszą mizerną modlitwą.

Możemy się już niezależnie od tego modlić za naszych dziennikarzy i polityków o choć krztynę mądrości. W chwili, kiedy Rosja zaczyna się chwiać, a Ukraińcy coraz bliżej tego, aby zwycięsko wyjść z tej opresji, to zupełna głupota walić w Ukraińców, mówić, że „to nie nasza wojna” oraz pokazywać jakieś fochy i kompleksy. Licytacja miedzy politykami, kto bardziej nie lubi Ukrainy, to totalna ślepota i krótkowzroczność. Panowie dziennikarze popatrzcie jak Niemcy w ostatnim czasie zapłonęli miłością do banderowców! Ci Niemcy, którzy na początku wojny na kopniakach wyganiali ich z gabinetów. Dlaczego? Bo Niemcy są tępi, ale do bólu pragmatyczni: wtedy myśleli, że wygra Rosja, teraz widzą, że górą Ukraina. Czy nie szokuje was to, że na 9 maja Putin odwołuje czołgi oraz armaty na Placu Czerwonym i wręcz skomli, żeby mu Zełenski nie przysłał dronów w odwiedziny. Lepiej być w jednym obozie ze zwycięzcami niż przegranymi! Przez 4 lata pomagaliśmy Ukrainie: Jasionka, czołgi, samoloty i oczywiście uchodźcy. Czyżby teraz ze względu naszą tępotę mielibyśmy to wszystko zaprzepaścić? Obrazić się i stroić miny? Myślicie, że Ukraińcy w kwestii odbudowy, jak i innych wielu spraw są skazani RP? Ich pozycja w Europie znacznie się wzmocni jak tylko ucichną działa. Czy mamy po raz kolejny przegrać Ukrainę jak to już zrobiliśmy w 1654?


brat Damian
O mnie brat Damian

br. Damian TJ. Urodzony 1968 Lublin, uczęszczał do liceum Zamoyskiego. Należał do związanego z „Solidarnością” Niezależnego Ruchu Harcerskiego, potem do podziemnego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. W 1987 wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Gdyni. Zakończył filozofię w Krakowie na Wydziale Filozoficznym TJ (specjalizacja „kultura, estetyka, mass-media, kino”). Praca dyplomowa u bp. Jana Chrapka. Od 1991 pracował w TVP, jako dziennikarz i producent. Przechodzi szkolenie telewizyjne w Kuangchi Program Service – Tajwan. W 1996 wyjechał na Syberię, gdzie organizuje Studio Telewizyjne „Kana” w Nowosybirsku. Korespondent TVP i Radia Watykańskiego. Pomaga w szkolenia dziennikarzy z Europy Wschodniej w „European Center for Communication and Culture” w Falenicy. W 1999 rozpoczyna studia podyplomowe w szkole filmowej w Moskwie. W tym samym roku składa śluby wieczyste. Studia kończy w 2004 filmem dyplomowym „Wybacz mi Siergiej”, który uzyskał liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach http://www.forgivemesergei.com. Wyjeżdża do Kirgizji - praca charytatywna Kościoła Katolickiego (więzienia, domy inwalidów) i prowadzi Klub Filmowy przy Ambasadzie Watykanu w Biszkeku. W 2006 wyjeżdża na południe Kirgizji, pomaga przy zakładaniu nowych parafii w Dżalalabadzie i Oszu www.kyrgyzstan-sj.org . Buduje i kieruje Domem Rekolekcyjnym nad jeziorem Issyk Kul, gdzie co roku przebywa ponad 1000 dzieci (sieroty, inwalidzi, dzieci z ubogich rodzin, dzieci i młodzież katolicka, studenci muzułmańscy) www.issykcenter.kg . Zakłada Fundacje Charytatywną “Meerim Bulak – Źródło Miłosierdzia” i społeczną „Meerim nuru”. Kapelan więzienia - w tym zajęcia w grupie AA. 2012 w Pawłodarze (Kazachstan). 2012-13 w Domu rekolekcyjnym w Gdyni i w portalu Deon w Krakowie. 2013-14 w Moskwie – odpowiada za sprawy finansowe, prawne, organizacyjne i budowlane Instytutu Teologicznego św. Tomasza. Od 2014 pracuje w Radiu Watykańskim w Rzymie. Od IV 2016 pracuje w TVP przy przygotowaniu transmisji z ŚDM. Współpracował z różnymi stacjami telewizyjnymi i redakcjami jako reżyser i dziennikarz. Pisze artykuły między innymi do „Poznaj Świat”, „Góry”, „Gość niedzielny”, Alateia i „Opoka”. 2017-2023 ekonom Apostolskiej Administratury w Kirgistanie, dyrektor kurii, ekonom jezuitów w Kirgistanie, ekonom Fundacji "Meerim Nuru" i Centrum Dziecięcego nad j. Issyk-kul, budowniczy katedry. Obecnie pracuje w Kolegium jezuitów w Gdyni i pomaga Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej.  Przewodnik wysokogórski: organizował wyprawy w Ałtaj, Sajany, Tuwę, Chakasję, na Bajkał, Zabajkale, Jakucję, Kamczatkę, Ałaj, Pamir i Tienszan, Półwysep Kolski. www.tienszan.jezuici.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo