Włochy oszalały! W dwa kolejne wieczory 15 i 16 grudnia 10 milionów ludzi zasiadło przed telewizorami, by obejrzeć w Raiuno... lekcję religii o dekalogu. Widownia, którą można porównać tylko z mundialem i festiwalem w San Remo. A prowadził ją nie kto inny jak słynny włoski aktor, reżyser (Życie jest piękne) i komik Roberto Benigni. Każda lekcja trwała po 90 min. Benigni jak to jest w jego zwyczaju podskakiwał, opowiadał dowcipy, rżał ze śmiechu. Mówił nie tylko o dziesięciu przykazaniach, ale także o Księdze Rodzaju, Mojżeszu... Mówił o rzeczach podstawowych, w sposób prosty, bez jakiś wymysłów lub nowoczesnych interpretacji. I 10.266.000 Włochów, którzy wydają się być coraz dalsi od chrześcijaństwa, słuchało go z otwartymi gębami. Dlaczego? Oczywiście dlatego, że to celebryta, ale jeszcze bardziej dlatego, że nie było wątpliwości, że Benigni wierzył w to, co mówił. Tak, po prostu uważał, że to co mówi ma sens i trzeba o tym opowiedzieć innym. No i mówił z przekonaniem. Z takim przekonaniem, że Papież Franciszek zadzwonił i pogratulował Robertowi wspaniałego kazania.
Okazuje się, że w wariatkowie, które jest wokół nas, ludzie czegoś szukają. Szukają, a Kościół ma im coś do zaproponowania. Trzeba mówić rzeczy podstawowe: czcij ojca i matkę, nie cudzołóż, jeden jest twój Bóg... No i mówiący musi wierzyć w to, co mówi. Proste jak konstrukcja cepa.
Mówi się dużo o ewangelizacji przez media. Zazwyczaj chodzi wtedy rzecz o założeniu jakiejś katolickiej telewizji, gazety lub stacji radiowej. Tylko jaki człowiek obojętny lub krytyczny wobec Kościoła, będzie tego słuchał, oglądał lub czytał? W rezultacie będzie się ewangelizować ludzi „kościółkowych”. Nie tędy droga. Nie chodzi o struktury, instytucje i księży, którzy będą studiowali na wydziałach dziennikarstwa. Wystarczy nawrócić jakiegoś komika lub reżysera, a on już sam będzie wiedział co dalej robić. Proste jak konstrukcja cepa.
Ps: W Polsce przykładem popierającym moją tezę jest historia powstania Arki Noego.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)