(czyli Car Batiuszka w podarku dla Prezydenta elekta)
Jak wiadomo polski prezydent w polityce wewnętrznej raczej może coś nie zrobić, niż zrobić – np. coś nie podpisać. Więcej inwencji może wykazać w polityce zagranicznej. Bez wątpienia obecnie najważniejszą sprawą jest rozwiązanie problemu Ukrainy i ułożeniu stosunków z Rosją. “Умом Россию не понять. Аршином общим не измерить» - jak napisał w 1866 roku rosyjski poeta Fiodor Tjutczew, czyli „Rosji umysłem zrozumieć nie można, ani jej się nie da zmierzyć”. Jednym z głównych problemów w polskiej polityce wschodniej jest mała znajomość mechanizmów tego, co się dzieje na wschodzie i mentalności tych, którzy tam mieszkają. Zazwyczaj politycy w Europie przykładają do Rosji taką samą miarę, jak do jakiegokolwiek innego kraju europejskiego, co powoduje wiele nieporozumień. Mając chwilę czasu podzielę się z Prezydentem elektem i z czytelnikami kawałkiem wiedzy w tym temacie. Jedną z podstawowych różnic w świadomości między Europejczykiem i Rosjaninem jest stosunek do władzy i państwa.
Podczas studiów w Moskwie mieszkałem koło stacji Awtozawodskaja i dlatego z mojego okna widać było ogromną fabrykę samochodów Ził, a trochę bardziej na lewo wieżę XVI wiecznej podmiejskiej rezydencji Iwana Groźnego Kołomenskoje. W jego czasach była to wioska położona kilkanaście kilometrów od murów Kremla, a obecnie ze wszystkich stron otoczona jest blokami. Ciekawostką jest, że kopia tej charakterystycznej, spiczastej wieży została wybudowana podczas wojny w Ałmaty w Kazachstanie. Dlaczego? Jak wielu innych uczonych i artystów z obawy przed Niemcami ewakuowano tam Eisensteina, najsłynniejszego radzieckiego reżysera, twórcę „Pancernika Patiomkina”. Na zlecenie Stalina i pod jego kontrolą miał tam kręcić film „Iwan Groźny”. Scenariusz filmu znacznie odbiegał od historycznych faktów: Iwan Groźny był przedstawiony jako dobry i łagodny władca otoczony zdrajcami-bojarami, którzy zajmowali się tylko tym, żeby sprzedać Rosję wrogom. Metafora była aż nazbyt jasna, po tym jak Stalin zlikwidował wszystkich swoich politycznych przeciwników: Trockiego, Bucharina, Zinowiewa, Kamieniewa i wielu innych. Tak jak wtedy, tak i teraz Car walczył z Niemcami. W filmie Eisenstein umieścił scenę, która miała się właśnie rozegrać w Kołomenskoje (choć w rzeczywistości rozegrała się o wiele dalej od Moskwy w Aleksandrowie). W momencie największego napięcia w relacjach z bojarami (arystokracją) Iwan Groźny niespodziewanie opuścił Moskwę i zapowiedział abdykację. Przerażony bezkrólewiem lud Moskwy na kolanach przyszedł do cara i prosił go, aby ten wziął powrotem władzę w swoje ręce. Tą właśnie scenę z filmu przedstawia fotografia powyżej. Poprzez taki zabieg socjotechniczny Iwan Groźny zapewnił sobie nieograniczoną władzę. Z tego momentu rozpoczyna się historia opriczyny, czyli nie tylko okrutnej policji mordującej rzeczywistych i urojonych wrogów cara, lecz także całego systemy absolutnej władzy w Rosji jaki później nazwano samodzierżawiem.
To co rozpoczęło się w czasach Iwana Groźnego trwa do dnia dzisiejszego w umysłach Rosjan. Przeciętny Rosjanin nie uważa, że państwo i jego władze mają za zadanie zabieganie o dobro swoich obywateli. Na odwrót: to obywatel powinien służyć państwu i władzy. Nie Imperium dla ludzi, lecz ludzie dla Imperium. Car - a najsławniejszymi byli Piotr I, Stalin, Breżniew, a teraz Putin – nie jest postacią polityki, jest postacią duchowną, religijną. Mit o dobrym carze i złych bojarach (ministrach) trwa do dziś. Car jest okrutny, ale sprawiedliwy – takim jest w świadomości Rosjan Stalin. Rosjanie kochają cara, ale zarazem się go boją. Po śmierci Niemcowa żadna restauracja, żaden klub w Moskwie nie zgodził się na wynajęcie pomieszczenia dla przeprowadzenia pożegnalnych uroczystości. Nie dlatego, że ktoś zabronił, ale dlatego, że wszyscy się bali. Цар Батюшка czyli Car Ojciec, którzy karze i nagradza. W Rosji carowie nie byli koronowani, lecz „żenieni z królestwem” (венчаниe на царство). A małżeństwo jak wiadomo na śmierć i życie. Tylko śmierć może rozłączyć. Przedziwne misterium miłości i strachu.
W latach 90tych byli księża prawosławni, którzy postulowali kanonizację Iwana Groźnego zapominając o tym, że ten zamęczył na śmierć św. metropolitę Filipa, głowę Kościoła w Rosji. Wyniki badań socjologicznych z końca marca wskazały na rosnące zauroczenie Rosjan osobą Stalina. 37 proc. respondentów optuje za postawieniem mu pomnika z okazji 70-lecia zwycięstwa nad Hitlerem, a jeszcze więcej wyraża gotowość usprawiedliwienia jego okrucieństwa wielkimi osiągnięciami w zbudowaniu potężnego państwa. Popularność Stalina osiągnęła takie rozmiary, także wśród prawosławnych, że przestraszony tym jeden z najważniejszych biskupów rosyjskich Hilarion wezwał Rosjan do otrzeźwienia i nie zapominania o czasach, jak się wyraził, „ludobójstwa własnego narodu”.
W Rosji legitymacja władzy nie wynika z procedur wyborczych, lecz z tego, że ktoś tą władzę zdobył (sprawa drugorzędna w jaki sposób). Władzę zdobywa ten, kto jest silniejszy i sprytniejszy. Jeśli ją już zdobył, to znaczy, że jest jej wart i ma prawo narodem rządzić. Wybory, parlamenty, sądy to sprawy drugorzędne. Putin uważa, że naród to stado baranów, któremu można wmówić co się chce i których to baranów dla ich dobra do kierowania państwem dopuścić nie można. To samo uważają Rosjanie: władza musi być twarda, bo inaczej naród doprowadzi państwo do anarchii. Dlatego też car nie musi się tłumaczyć z 200 zabitych zakładników Nord-Ost, 300 dzieci w Besłanie, marynarzy z Kurska, żołnierzy, którzy giną w Donbasie. Władza jest twarda, nie dlatego, że to lubi, lecz dlatego, że taką być musi. Dla dobra narodu oczywiście. Ludzie w Rosji płakali po śmierci Stalina oraz Breżniewa i były to łzy szczerze, ponieważ obydwaj oni byli gwarancją stabilności i spokoju, a to dla człowieka rzeczy podstawowe. Ich śmierć budziła trwogę: Co teraz będzie? Kto będzie się o nas troszczył? Tak samo absolutną gwarancją stabilności, pokoju i dobrobytu jest Putin. I jest to wiara ślepa.
Jaki z tego wniosek? Po pierwsze Putin jest wieczny. Jego władza skończy się mniej więcej wtedy, kiedy umrze lub przekaże ją swojemu następcy razem z całym zbudowanym przez siebie systemem. Kryzys ekonomiczny, europejskie sankcje, opozycja (i tak właściwie nie istnieje), nie tylko nie mogą jego władzą zachwiać, lecz paradoksalnie mogą ją umocnić. Czym będzie ciężej, tym większość Rosjan będzie Putina bardziej kochać. Dlatego zamiast czekać na cud, trzeba myśleć jak z nim rozmawiać? Najważniejsze jest tutaj jest pojęcie „zachowania twarzy”. Putin nie zgodzi się na nic, co by mogło zachwiać jego autorytetem. Więc relacje Polski z Rosją i sprawę Ukrainy trzeba załatwiać tak, aby jego wizerunek na tym nie ucierpiał. I wilk syty i owca cała.
Można też oczywiście założyć inny scenariusz – to co się stało po śmierci Iwana Groźnego. Zabójstwo syna, eksterminacja elity politycznej, poderwanie fundamentów państwa i moralności doprowadziło do smuty, czyli bezkrólewia, które zrujnowało Rosję i ostatecznie doprowadziło do władzy nową dynastie Romanowych. Ostatni car z Romanowych Nikołaj II nijak nie mógł skończyć z samodzierżawiem: przyszli bolszewicy i nowa smuta. Zniszczyli starą Rosję, ale samodzierżawie zostawili (dyktatura proletariatu). Breżniew też nie był w stanie zrezygnować z władzy absolutnej, a Gorbaczow już nie zdążył zreformować państwa. Następny w kolejce wskrzesił samodzierżawie Putin i być może on będzie kolejnym, który doprowadzi do bezkrólewia i anarchii. Ponieważ jednak jak na razie na brak zdrowia nie narzeka, lepiej obecnie rozważać pierwszy wariant rozwoju wypadków w Rosji.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)