I obejmuje już nie tylko TVP. W ramach Nocy Muzeów publiczność zostanie wpuszczona do gmachu przy ul. Woronicza oraz do kancelarii premiera i prezydenta.
To dobra wiadomość. Nie tylko dla zwolenników ryzykownej tezy, że najgorsza prawda lepsza jest od owijania w truskawki. Nazywanie rzeczy po imieniu jest śmiałym posunięciem, toteż powinni ten gest docenić nawet malkontenci, pomawiający władzę o ukrywanie rzeczywistych intencji. W ogóle odbiera to wszystkie argumenty wszystkim przeciwnikom, bo przecież każdy musi się zgodzić, że lepiej otwierać niż zamykać.
Bycie obiektem muzealnym niewątpliwie dodaje szacowności, toteż trudno się dziwić, iż rzecznik rządu oświadczył: „– Trzymamy się mocno”.
Minister prezydenckiej kancelarii, jako historyk odwołał się do Norwida. „Przyszłość jest to dziś, tylko ciut dalej. Wszystkie realizowane i planowane przedsięwzięcia (drogi, szpitale, stadiony itd.) powinny jak najszybciej uzyskać status muzealny, dzięki czemu nie będą narażone na zużycie”.
Członek nowej KRRiT, Glorypeace Cornered, podkreślił, że dla TVP nie jest to pierwszy krok na słusznej drodze odzyskiwania wiarygodności. „Mamy już przygotowany bogaty zestaw programów z lat 1982–1984, które stopniowo zastąpią relacje z bieżących wydarzeń, budzących niepotrzebne kontrowersje”.
Redaktor Kraśko zapowiedział (nawet krócej, niż w ciągu minuty), że „na pewno nie warto spać w tę noc”. Nie dodał niestety – ani on, ani nikt inny – czy i w tę noc nadawanie programu TVP zostanie niespodziewanie przerwane.
Ale to jedyna drobnostka, minimalnie zakłócająca radosny nastrój podanej dziś informacji, której wagę przytłaczały jakieś przebrzmiałe sensacyjki.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)