bren bren
479
BLOG

Świętowanie i spadanie

bren bren Polityka Obserwuj notkę 38


Ostatni weekend upłynął pod znakiem świętowania w wielu dziedzinach. W krótkiej notce wyliczyć – w przypadkowej kolejności – można tylko niektóre.

Było zatem Święto Polskiego Sportu. Gollob szalał w Kopenhadze. Siatkarze, którzy wcześnie „postraszyli Brazylię” (1:3 i 0:3; Brazylijczycy jeszcze długo nie będą mogli się otrząsnąć) roznieśli (dwukrotnie) Portoryko. Piłkarze (ręczni) pokonali Portugalię i awansowali do Euro 2012. Zostało jeszcze trochę czasu, więc jeśli solidnie potrenują, może uda się z nich sformować reprezentację w piłce nożnej, która zagra w Warszawie w meczu otwarcia Euro na gdańskim stadionie w Poznaniu. A wreszcie Adam Małysz zapowiedział start z numerem 00 (na tablicy dopisano jeszcze jedno 0) w Breslau Rally – co ostatecznie potwierdza, że niewątpliwie mamy do czynienia ze Świętem polskiego Sportu.

W Opolu trwało Święto Polskiej Piosenki. Nie śledziłem odbywających się tam wydarzeń, więc trudno mi się wypowiadać o ich randze. Parokrotnie tylko trafiłem na TVP1 i przez kilka chwil mogłem się nimi rozkoszować. Były premierowe wykonania archiwalnych przebojów (także, w celach promocyjnych – podbijamy świat – w obcych językach), fenomenalne wice tradycyjnych kabaretów; dodatkowo (w przeddzień – rocznica przypada 26 VI) świętował jubileusz Teleexpress. No i świętowała Ewa Demarczyk, której na święcie w Opolu nie było.

W Warszawie odbyła się Parada, nazwa wskazywałaby więc na świętowanie, ale nie jest to wcale pewne. Zresztą i tak nie dałoby się napisać kto i co świętował, żeby nieświadomie nie narazić się na szykany. 

W Trójmieście było święto2. Partia polityczna świętowała jubileusz (własny) oraz niezliczone sukcesy (całego kraju), które świątecznie pojawiły się w zapowiedziach. Odwołała się tym samym do świątecznej tradycji (dała na zapowiedzi), a radosny charakter święta potwierdzały Specjalne Pociągi, zmierzające wprost do Areny. Ich pasażerowie rozpoczęli świętowanie jeszcze przed oficjalnym zapoczątkowaniem obchodów. (Połączenie tradycji z postępem i praktyką – Wesoły Autobus, ze względu na nieprzejezdność dróg przekształca się w Wesoły Pociąg).
Jak przekonywał jeden z uczestników imprezy, świętowano z tej okazji nawet w Niebie, to jednak wzbudziło wątpliwości, wyrażone (poza świętem) natychmiast i upublicznione, czym nie będziemy się zajmować, żeby nie psuć Świętowania.

Nieopodal trwało doroczne Święto Polskiego Kina. Ktoś musiał się wcześniej solidnie napracować, żeby przetłumaczyć dla członków jury polskie listy dialogowe, ale to są zwyczajne dzieje. Kuriozalny werdykt zapewnił promocję wypromowanemu już i nagrodzonemu m.in. Orłem reżyserowi, pozostałym zagwarantował większą dawkę świętowania na przyszłość, bo pracować i tak nie mają po co. Gdyby komuś było mało, doszło do rozstania Fryczówny z Borcuchem, co czyni tegoroczne Święto Polskiego Kina zupełnie wyjątkowym.

We Wrocławiu Świętowano Wolność Słowa. Globalnie. Ten zew nie zna granic ni kordonów. Tu z kolei jeden ze świętujących tak się zapamiętał w tym świętowaniu, że zawiadomił o tym Amerykanów, nie bacząc, że podobne działania budzą zainteresowanie śledczych. Zainteresowanie to (w tym akurat czasie) zaowocowało w stosunku do innego delikwenta wydłużonym i przymusowym wypoczynkiem, czyli bierną formą świętowania.

W pełni zasłużonych okazji do świętowania było więc co niemiara. Toteż trudno się dziwić powszechnie panującej euforii. Chciałoby się – w kontekście Premier Opolskich – przywołać tytuł starej piosenki grupy Klan, ale zawiera słowo, kojarzące się z nieprzyjemnymi perturbacjami w Niemczech, spowodowanymi przez polskie ogórki (sezon – nuda; rolnicy – świętują), które trafiły tam z Hiszpanii. Zainteresowanie tymi sprawami krajowego konsultanta medycznego spowodowało wykopanie go na wypoczynek, więc lepiej tematu nie tykać. A skoro już o Coli i Niemcach – zobaczymy, czy w Dallas potrafią tak entuzjastycznie świętować po zdobyciu mistrzostwa NBA przez miejscowych.

Okazji byłoby jeszcze więcej, bo i pogoda dopisała (tylko w Kanadzie lało jak cholera), i nie o wszystkim zdołano poinformować. W ogóle relacje były skąpe, przytłoczone doniesieniami o sprawach Najwyższej wagi. (Ktoś skądś wyszedł, potem gdzieś wszedł, potem wyszedł i znów wszedł; żeby to wszystko pojąć, trzeba mieć łeb nie od Parady, i być po wczasach w Nałęczowie, a nie w trakcie lub przed świętowaniem).

A przecież pozostają jeszcze wydarzenia potencjalnie świąteczne. Platforma i SLD obroniły (na forum Rady Warszawy) pomnik polsko-radzieckiego Braterstwa Broni. „Czterej śpiący” staną w północnej części placu Wileńskiego, a nie, jak chciał PiS w magazynie ZDM, obok Feliksa Dzierżyńskiego.
Dzieci (także nienarodzone) mogą już świętować możliwość wychowywania w związkach partnerskich. Warszawa – rozpoczęcie budowy nowej linii metra. Długo by jeszcze wymieniać, pomijając nawet, że uwzględnione już przypadki są rozwojowe, i do poszczególnych dziedzin dołączają inne.

Tym bardziej trudno się dziwić, że wobec ogólnej szczęśliwości tu i teraz, pomnożonego świętowania Drogowców, Kolejarzy, i Murarzy, i Wojewódzkiego, i misji mediów, i mocno trzymających się Chińczyków – na dalszy plan zeszło święto Zesłania Ducha Świętego. Zielone Świątki. Bo czyż można świętować coś, co ma święto w nazwie?

 

bren
O mnie bren

Nie ma takiego poświęcenia, na które by się człowiek nie zdobył, byle tylko uniknąć wyczerpującego wysiłku myślenia. /sir Joshua Reynolds/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (38)

Inne tematy w dziale Polityka