Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
166
BLOG

Kuszenie pana Sitko, część szósta, ostatnia

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 10

Po spektakularnym pożarze mieszkanie numer pięćdziesiąt stało jakiś czas puste. Potem pojawiła się ekipa remontowa. Pani Sitko wysłała męża z misją.
Pod drzwiami stał jeden z robotników i popalał papierosa.
- Dzień dobry - zagaił uprzejmie pan Sitko. - I jak idzie?
- Ciężko - westchnął robotnik. - Dużo zniszczeń. Nie pierwszy raz musimy po nim naprawiać. To zła osoba, mówię panu...
Drzwi się otworzyły i klatkę wyjrzał młody, zarośnięty w długich włosach.
- Andrzej? No wiesz co! Papierosy?! A piąte przykazanie?
Robotnik Andrzej z pośpiechem zadeptał papierosa. Młody cofnął się do wnętrza mieszkania.
- Ale ma posłuch - zauważył pan Sitko.
- Jest, można powiedzieć, brygadzistą - powiedział robotnik Andrzej.
- Taki młody i już brygadzista?
- Przejął firmę po ojcu.
- Ano tak, wszędzie znajomości... - westchnął pan Sitko.
Młody długowłosy wyjrzał ponownie, dał Andrzejowi pieniądze i wysłał po coś do jedzenia.
- Chciałem się spytać, czy panowie zrobiliby remont łazienki u mnie? - zapytał go pan Sitko.
- Roboty mamy dużo ale robotników mało - odparł młody długowłosy. - Nie da rady. Chyba, żeby pan nam pomógł.
- Mogę wiercić...
- Nie, chodzi mi o coś innego. Musiałby pan zostawić wszystko i pójść ze mną.
- Żona nie pozwoli - rzekł smętnie pani Sitko.
W mieszkaniu nagle wybuchł straszny gwar. Na klatkę wyjrzał kolejny robotnik.
- Panie... - powiedział do młodego długowłosego, po czym zobaczył pana Sitko i szybko dodał:
- ...kierowniku. Janek wsadził nogę do wiadra z farbą.
Z głębi mieszkania niósł się czyjś piskliwy głos:
- Eeeej! Marek, Mateusz, Łuki! Nie róbcie mi zdjęć komórką! I tak jestem ulubionym robotnikiem mistrza! Kuba, pomóż mi zamiast się śmiać, jesteś bratem czy nie?!
- Przepraszam na moment... - młody długowłosy, podejrzanie rozbawiony, zniknął za drzwami razem z robotnikiem.
Pan Sitko pomaszerował do osiedlowego marketu i nabył swoje ulubione wino. Sprzedawczyni Małgorzaty nie było za ladą. Rzuciła pracę i podobno wyjechała. Pan Sitko stanął za marketem, aby je spożyć, ale wiało tam mocno, więc przeniósł się koło budki z fastfoodem. Akurat odchodził od okienka robotnik Andrzej.
- Panie, ej, panie - zawołał pana Sitko sprzedawca z budki. - Ilu jest tych robotników?
- Kilkunastu, a bo co?
- Nic z tego nie rozumiem - sprzedawca podrapał się po głowie ręką uzbrojoną w foliową rękawiczkę powalaną majonezem. - Bo on wziął tylko dwa fishburgery! I powiedział, że jak się odpowiednią podzielą to im wystarczą!
- Co to jest fishburger? - zapytał pan Sitko podnosząc butelkę do ust.
- Taka ryba z bułką.
I nagle straszliwa błyskawica refleksji rozświetliła mózg pana Sitko. Już otwierał usta, aby się nią podzielić ze sprzedawcą z budki. Niestety, zapomniał, że nadal podnosił butelkę. Szyjką uderzył się w ząb. Potworny ból przeszył nadkruszoną górną prawą piątkę i refleksję - z przeproszeniem - diabli wzięli.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka