Film trwał dalej. Jano Osik chodził po górach i szukał bandy na odpowiednim dla siebie poziomie. Niestety, w większości składały się z krwiożerczych Polaków. Ale był w nich na szczęście pełen przekrój społeczny. Udało się więc Jano Osikowi znaleźć grupę zbójów złożoną ze studentów, ateistów i inteligencji pracującej. Jej szefem był inżynier agronomii, ale wkrótce przywództwo przeszło w ręce Jano. Zmienił więc ideologię swojej grupy i zaczęli stosować nową taktykę. Napadali na prześladowców i pomagali prześladowanym. Ratowali wojska austriackie i mniejszości etniczne przed krwiożerczymi Polakami, a krwiożerczych Polaków rabowali (ale humanitarnie, zostawiając im kieszonkowe) i dawali im wycisk.
Film trwał dalej. Widać było, że to nie jest żadna krajowa produkcja lecz porządny film zza oceanu. Żadnej cepelii, żadnego biegania po górach w śnieżnobiałych kubraczkach. Nędzę i brud pokazano bardzo realistycznie, zwłaszcza, jeśli chodzi o wioski, w których zamieszkiwali krwiożerczy Polacy. Choreografię walk układał znany współtwórca filmów akcji z Hong-Kongu, tak więc zbójnicy dynamicznie uprawiali skalny parkour i zawisali w powietrzu, a kamera okrążała ich dookoła.
Większość ról była obsadzona przez ludzi z Hollywood. Polacy też grali w tym filmie. Grali Polaków (krwiożerczych). Na szczególną uwagę zasługiwała młoda, polska aktorka. Media rozpisywały się o wielkiej szansie, o zwróceniu uwagi Hollywood, o sugestywnej i naturalnej grze. Grała młodą, niemą wariatkę. Przez pół filmu biegała w podartych łachmanach, z rozwianym włosem i twarzą pomazaną popiołem, a Polacy (krwiożerczy) gwałcili ją i gwałcili. Wreszcie zbójnicy Janosika ulitowali się nad nią i na jej wyraźne życzenie dokonali na niej eutanazji.
Jano stał się harnasiem pełną gębą. Wszyscy Polacy (krwiożerczy) bali się go i nienawidzili. Czuł jednak, że jego życie jest w pewnej części puste - nie było bowiem nikogo, kogo by kochał. Seks, owszem, był. Część jego zbójników próbowała nawiązać bliskie stosunki z tubylcami. Ale niestety, krwiożerczy Polacy byli na dodatek zacofanym, katolickim ciemnogrodem. Część zbójników próbowała prowadzić alternatywny tryb życia z rogacizną. A jeszcze inni rozwiązywali ten problem na własną rękę. Jano nie wiedział już co robić, gdy spotkał jego... Podczas romantycznej kąpieli w strumieniu najmłodszy członek bandy, dwunastolatek, nagle wyznał Jano swoje uczucia. A potem, zawstydzony i nagością i śmiałością, opuścił wzrok.
- O! Jesteś obrzezany! - zawołał dwunastolatek. I tak Jano Osik odkrył nie tylko siebie, ale także to, kim jest i jaki jest. Ta noc należała tylko do nich dwóch.
Piękne było to lato w górach. Piękna była ich miłość, ale nic co piękne nie trwa wiecznie. W bandzie zbójników znalazł się nieszczęśnik, którego krwiożerczy Polacy złamali psychicznie i za paszport zgodził się wydać harnasia. Polacy (krwiożerczy) złapali bandę Jano Osika, a zdrajcę zabili. I zgwałcili.
Jano zginął powieszony za żebro. A zbójników krwiożerczy Polacy zapędzili do stodoły i spalili.
Przez ekran przewinęły napisy końcowe, zabłysło światło na sali. Wniesiono stół, krzesła, zasiedli goście. Wygłosili krótkie mowy. Reżyserka i scenarzysta spokojne, a aktor grający Jano Osika - porywczą i gwałtowną.
- Tak było!! - krzyczał. - Bardzo się zaangażowałem w kreowanie tej postaci. Dałem jej całego siebie! W tworzeniu tej postaci oparłem się na tradycji, na historii! Oczywiście, na tej właściwej historii, bo wy, Polacy, nie lubicie odkrywać białych plam! Zwłaszcza swoich!
176
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (16)