Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
180
BLOG

Prawda o mieszkańcach tego miasta

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 8

Pierwszego listopada ludzie jadą na cmentarze nie tylko odwiedzać groby swoich bliskich. Niektórzy jadą tam do pracy. Sprzedawcy, policjanci, taksówkarze albo ekipy telewizyjne. To właśnie dzięki tym ostatnim Hiobowscy mogli w świąteczny wieczór obejrzeć relacje z cmentarzy całego kraju. Pokazano także relację z ich miasta.
- ...tak, to bardzo przykre - mówił do kamery reporter telewizyjny. - A na co pani zbiera?
- Na renowację cmentarza... - i starsza pani z puszkę powiedziała gdzie jest ten cmentarz, a był daleko. Aż za granicą. - Wyglądał na człowieka kulturalnego. Dobrze ubrany, wiek średni, postawa słuszna, pewno jakiś biznesmen. Ja tylko podeszłam do niego z puszką. A on do mnie od razu: spierdalaj!
- Tak, to przykre - rzekł z satysfakcją reporter. - Czy ktoś jeszcze to widział?
- Ja - rozległ się znajomy głos i w kadrze pojawił się dawno niewidziany kuzyn kontestator.
- Ooo! - ucieszyli się Hiobowscy.
- Tak, tak powiedział - przytakiwał ponuro kuzyn. - Ludzie z tego miasta tacy są...
- Przepraszam, ale skąd wiadomo, że to człowiek stąd? - błysnął inteligencją reporter.
- A niby skąd? Z Pernambuko? - kuzyn spojrzał na niego jak na idiotę.
- Przecież dzisiaj jest tu wielu przyjezdnych... - nie poddawał się pracownik telewizji.
- Ja go znam - kuzyn rzucił ostateczny argument. - I wiem, że jest z tego miasta. Zresztą oni wszyscy tacy sami.
- No co pan - zaprotestował słabo reporter a Hiobowscy przed telewizorem gremialnie uznali, że kuzyn oszalał.
- Ja tych ludzi znam i to bardzo dobrze. Są po prostu okropni - kuzyn odpalił rakietę swoich uczuć. - Kiedyś ci ludzie byli super. Byli dumą kraju. Brano z nich przykład. A dzisiaj to są mikroludzie. Niestety, widać, że SB nad nimi popracowała i teraz są efekty. Mieszkańcy tego miasta są chowani jak roboty, w pogardzie dla uczuć, w kulcie mamony, zero empatii. A jakie mniemanie o sobie! Że niby są najlepsi! Mdli mnie od tego ich zadufania. Całe miasto jest przepełnione nienawiścią do stolicy. To jest ich duchowe paliwo. No i w efekcie tego głosują nie na tą partię co trzeba! - i kuzyn zakończył efektowną puentą:
- I taka jest prawda o mieszkańcach tego miasta!
- E... A pan z jakiego miasta? - zapytał reporter po chwili milczenia.
- Stąd - odparł posępnie kuzyn.
- Pan żartuje! I na własne miasto...
- To nie jest moje miasto! To miasto esbeków, mafiozów i ludzi o giętkich karkach i sumieniach Golluma! No, co prawda jest tu trochę porządnych ludzi - zreflektował się kuzyn.
- To musi być straszne, mieszkać w tym mieście - zauważył nieco złośliwie reporter.
- Straszne to jest pracować w niemieckim radiu albo esbeckiej telewizji - odciął się kuzyn i oddalił się z godnością.
- O, jest! Tam jest! - pokrzykiwała starsza pani pokazując kogoś puszką. - To ten facet, o którym panu mówiłam!
- Zrobimy konfrontację - ucieszył się reporter. Podkradli się z kamerą i byli już całkiem blisko celu, gdy do owego biznesmena ktoś podszedł. Był to kuzyn kontestator. Pociągnął mężczyznę za rękaw i powiedział ponuro:
- Już jestem, tato...

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka