Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
145
BLOG

11 listopada

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 7

- Pyszne rogaliki - zachwycała się siostra Łukaszka i pochłaniała cukierniane wypieki w potężnych ilościach.
- Jak ona to robi, że potem nie tyje? - mama i babcia potrząsały głowami z rozpaczą, a babcia dodała:
- Świat jest niesprawiedliwy. Lenin walczył tyle lat i nic...
- Nie o Leninie! - dziadek Łukaszka zaczął głośno stukać łyżeczką o szklankę. - Nie dzisiaj!
- A ho jef zisiaj? - wymamrotała siostra Łukaszka żując rogala.
- Wielka rocznica!
- Rewolucja październikowa! - rzekła z emfazą babcia Łukaszka. Zapadła cisza.
- Pfefef jef liftopat - powiedziała zdziwiona siostra Łukaszka parskając okruchami.
- No widzisz! Nawet ta ameba nie nabierze się na waszą komuszą propagandę! - ucieszył się dziadek Łukaszka.
- Jak możesz tak ją obrażać! - skrzyczała go babcia Łukaszka.
- Co fo jef ameba?
- Moi drodzy, jest rocznica obalenia muru berlińskiego - oznajmiła wzruszona mama Łukaszka.
- Przecież to w Niemczech! - tym razem babcia i dziadek tworzyli jeden front.
- No to co z tego! - obruszyła się mama. - To był impuls, który pozwolił na zmianę polityczną w całym naszym regionie.
- Ale ja mówię o tym, co się stało jedenastego listopada! - przebił się wreszcie dziadek Łukaszka. - Obchodzimy rocznicę wydarzenia, gdy Polska odzyskała niepodległość!
- Polska? - zapytał złośliwie tata Łukaszka. - Poznań też? Szczecin? Wrocław?
- I co to była za Polska? Pańska! - babcia Łukaszka wydęła pogardliwie wargi.
Dziadek Łukaszka z trudem się opanował i zapytał:
- To jakie są wasze propozycje na datę obchodów święta niepodległości?
Siostra Łukaszka zapytała co to znaczy niepodległość i została wykluczona z dalszej dyskusji. Babcia i mama zgodnie stwierdziły, że nie ma to sensu. Babcia oświadczyła, że kiedyś, bez tej tak zwanej niepodległości było o wiele lepiej. Ludzie mieli pracę a mury pięły się do góry. Mama powiedziała, że jesteśmy przede wszystkim w Europie, a dopiero potem w Polsce i nie można samemu się zamykać w ciasnym getcie mentalnej ksenofobii.
- A ja proponuję dzień dwudziestego ósmego czerwca - tata Łukaszka mówił spokojnie. - W tysiąc dziewięćset dziewiętnastym roku sejm ratyfikował Traktat Wersalski i tym samym oficjalnie wróciliśmy na mapę Europy. Poza tym o wiele lepiej byłoby świętować w czerwcu niż w listopadzie!
Mama i babcia spojrzały za okno i w tym punkcie przyznały tacie rację.
- Rozumiem, że Szczecin i Wrocław też będą mogły to świętować... - skontrował dziadek.
- A co, może dziadek woli ósmego maja? - odciął się tata.
- Hm, a ciekawe co w tej materii mówią w szkole - zastanowiła się mama Łukaszka. - Łukasz! Chodź no tu! Wiesz co dziś za rocznica?
- Oczywiście! - odparł Łukaszek wprawiając rodzinę w osłupienie.
- To jaka?
- Równo rok temu ukazała się zarąbista gra! "Podniebny pogrom"!

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka