Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
821
BLOG

Prawdziwy horror, część 2, ostatnia

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 12

Łukaszek myślał, że mama zniechęci się do dalszych zakupów, ale mocno się rozczarował. Pomimo braku kawy i "Wiodącego Tytułu Prasowego" w mamę wstąpiła nowa energia i ruszyli po sklepach. Zajęło im to oczywiście dużo czasu, o wiele więcej niż mama Łukasza pierwotnie planowała. Twardo jednak realizowała punkt po punkcie zakupowej marszruty.
Ostatnim punktem była apteka.
- Ale kolejka - jęknął Łukaszek.
- Spokojnie Łukasz, są dwie kasy, szybko to pójdzie - odparła z ufnością mama.
Ale szybko nie szło. Okazało się, że winę za to ponosiła klientka przy jednej z kas. Pani klientka żądała okazywania sobie mnóstwa artykułów. Lekarstwa w promocji, kremy, szampony, soki...
- To nie muzeum, tu się nie ogląda tylko kupuje! - krzyknął wreszcie ktoś zdesperowany z kolejki.
- Mam prawo! - klientka obróciła się i zmierzyła kolejkę wściekłym spojrzeniem. - Jak będę chciała to cały dzień tu będę stać.
Kolejka wywróciła oczami a mama Łukaszka szepnęła głośno:
- Co za antysemityzm!
I tak minuty ciągnęły się w nieskończoność, a w kolejce zapanowało poczucie braku nadziei i bezdennej rozpaczy. Mało który twórca horrorów potrafi oddać uczucia o takim natężeniu w swoich filmach.
Prawdziwy horror zaczął się gdy u pani stojącej za mamą Łukaszka zadzwonił telefon.
- Cześć Bożenko. Tak, jesteśmy z Jolusią w aptece. Nie, nic się nie stało. Kupujemy tylko te rzeczy na tą przypadłość Jolusi. No na lekkie nietrzymanie moczu. Co? Przecież po polsku mówię. Joluś sika w majtki, no! Tak, ma już dziesięć lat. Joluś, chcesz dać buzi cioci Bożence?
- Nie - mruknęła dziewczynka stojąca obok pani i pod wpływem spojrzeń ludzi z kolejki oblała się rumieńcem wstydu.
- No to jesteśmy w aptece i pampersy Jolusi kupuję - kontynuowała gromko przez telefon mama Jolusi. - Ty wiesz ile to pieniędzy? Byłem już z Jolusią u psychologa. Powiedziała, że to na tle nerwowym, że ją można z tego wyleczyć. Damy radę, Joluś prawda? No. Kochane dziecko. Chociaż dziwne. Już jej zapowiedziałam, że jak się znowu zleje w łóżku to wywieszę jej prześcieradło na balkonie. Co? Nie, nie pomogło. Cha, cha, zobaczymy, co będzie jak wywieszę. Joluś, podoba ci się ten pomysł?
Joluś była bliska płaczu.
- Joluś to takie nieśmiałe dziecko. Jak była w szpitalu to też miała problemy z tym sikaniem. Cały oddział się z niej śmiał. Co? Tak, była w szpitalu. Na wakacjach na wsi spadła z płotu prosto w krowią kupę. Rękę wtedy złamała. Ile ja jej się tej kupy nawyczesywałam z jej włosów! A ile dni Joluś śmierdziała, cha cha! Tak, mamy zdjęcia. Joluś, ciocia Bożenka chce zobaczyć te zdjęcia, jak wpadłaś w kupę. Po oczy była ubrudzona, mówię ci! Co tak drepczesz, Joluś chce ci się? Nie? pamiętaj, żeby mówić wcześniej, bo będzie tak jak tydzień temu! Bożenka, żebyś ty widziała co ona zrobiła w mięsnym! Nie, ona tak sika od roku. Wtedy jak ją ten zboczeniec napastował. Joluś, ciocia Bożenka pyta się, czy pamiętasz tego zboczeńca. Pamięta. A psycholog mówi, że ma zapomnieć. Dziwne dziecko. Czekaj, Joluś, gdzie ty biegniesz?!
Joluś nagle ryknęła płaczem i krzycząc coś o rzuceniu się pod samochód wybiegła z kolejki. Jej mama pobiegła za nią.
- Dziwne dziecko - zaszemrała kolejka.
W związku z tym, że zakupy były ostatnim punktem w porządku dnia Łukaszek razem z mamą udali się na parking do samochodu.
- Ojej, policja! - wystraszyła się mama Łukaszka na widok funkcjonariusza stojącego przy jej samochodzie. Łukaszek apatycznie wzruszył ramionami. Był wykończony zakupami i teraz znajdował się w stanie psychicznej obojętności.
Okazało się, że pan policjant ma romans do pani, która przyjechała sąsiednim samochodem.
- Ale za co ten mandat? - pytała pani zalewając się łzami.
- Przewozi pani dziecko na przednim siedzeniu - odparł pan policjant wskazując chłopczyka siedzącego na fotelu pasażera w Smarcie Fortwo. - Powinno być na tylnym.
- Tu nie ma tylnych - pani dalej zalewała się łzami.
- Proszę panią! W każdym samochodzie są tylne siedzenia! A tu dziecko siedzi na przednim! Widzę przecież!
-Niech pani otworzy bagażnik - poprosił Łukaszek i zwrócił się do policjanta:
- Widzi pan? Siedzi na tylnym!
- Hm... No tak, no tak... - funkcjonariusz intensywnie tarł podbródek. - A pani gdzie siada?
Pani kierowca pokazała gdzie.
- No to jednak będzie mandat - uśmiechnął się policjant. - Za kierowanie z tylnego fotela!

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka