Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
2024
BLOG

Niespodzianka na Dzień Nauczyciela

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 10

Dzień Nauczyciela miał mieć niezwykle uroczystą oprawę. Miały być przemowy, akademie, prezenty. W auli zgromadziło się całe szanowne grono pedagogiczne.
- Witam wszystkich - powiedział ciepło do mikrofonu pan dyrektor. - Myślałem, że możemy już zacząć, ale brakuje kogoś.
- Kogo? - zdziwieni nauczyciele spojrzeli na siebie.
- Uczniów!! - pan dyrektor wskazał pustą aulę. - Kto będzie recytował, śpiewał, tańczył i wręczał nam prezenty?! Gdzie nasi wspaniali, kochani uczniowie?!
Nauczyciele zaczęli coś bąkać, że uczniowie masowo się zwalniali. Że święto, że lekcji i tak nie będzie, że rodzice kazali, że dużo zadane, że chcą pobyć z rodziną, że Unia Europejska i tak dalej.
- No dobrze, ja to wszystko rozumiem - skłamał pan dyrektor. - Ale żeby wszyscy?? W całej szkole nie ma ani jednego ucznia??
Odpowiedzią było pełne zakłopotania milczenie.
- Jeśli można... - przerwała je cicho młoda pani od polskiego. - Paru uczniów z mojej klasy jeszcze jest.
- Jak to?
- Zostali za karę. Bili się na lekcji i wyzywali od nędznych fiucin...
- Aaa... To już wiemy kto - powiedzieli inni nauczyciele grobowym głosem. - Jeden gruby, jeden w okularach i jeden pyskaty. Tym panom już dziękujemy...
- Ale ktoś musi przyjść! - zdenerwował się pan dyrektor. - Koleżanko! Proszę natychmiast ich zawołać i...
Skrzypnęły drzwi i nieco się uchyliły, a w szparze pojawiła się czyjaś głowa. Potem otworzyły się szerzej i weszła inkryminowana trójka. Chłopcy podeszli do podium i spojrzeli w górę na stojących na nim nauczycieli.
- Dzień dobry - zagaił okularnik z trzeciej ławki wpatrując się wzrokiem pełnym uwielbienia w panią pedagog.
- Dobry - odparła szybko młoda pani od polskiego. - Co wy tu robicie? Mieliście siedzieć w klasie!
- Przyszliśmy powiedzieć, że zepsuł się automat do coli - zadudnił Gruby Maciek.
- Auto... - i panu dyrektorowi z oburzenia odjęło mowę. - Karę podobno macie! A wy sobie colę...
- Niech nam dadzą prezenty i coś zadeklamują - podpowiedziała mu szybko pani pedagog.
- Baczność! - huknęła na uczniów pani wicedyrektor. - Na jakieś niezdrowe świństwa pieniądze wydajecie! A tyle dzieci chorych cierpi! Lepiej byście je wspomogli!
- Ładne dekoracje - odparł pozornie bez związku Łukaszek. - I te plakaty... Girlandy... A mój tata zawsze pyta na co idą te pieniądze, co wpłacamy szkole na...
- To my zrobiliśmy zrzutkę! - przerwał mu wiśniowy z oburzenia pan dyrektor. - My, nauczyciele, z naszych prywatnych pieniędzy!!
- Nie mogliście wpłacić tych pieniędzy na chore dzieci? - strzelił Łukaszek.
- Rrrr... Grr... - pienił się pan dyrektor. Młoda pani od polskiego dawała im rozpaczliwe znaki aby wyszli. Chłopcy posłuchali, ale okularnik wsunął jeszcze głowę przez drzwi i rzucił na odchodne:
- A mój stary powiedział mi, że w szkole nikt nie może pić alkoholu! Nawet nauczyciele! I dyrekcja też!
- Bezczelna smarkateria!!! - eksplodował pan dyrektor.
- Spokojnie - pani wicedyrektor położyła mu rękę na ramieniu. - Ja ich zniszczę.
Młoda pani od polskiego westchnęła głęboko, a pani pedagog prychnęła z niewiarą. Ale pani wicedyrektor, niezrażona, kontynuowała wpatrując się w drzwi za którymi zniknęli chłopcy:
- Nawet wiem od którego z nich zacznę...

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka