Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1011
BLOG

O wyższości jednego święta nad drugim

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 11

Hiobowscy spokojnie oglądali sobie świąteczne wydanie teleturnieju "Jaka to żałoba" gdy nagle zadzwonił dzwonek.
- Ja otworzę - zadeklarował się dziadek Łukaszek i podejrzanie żwawo zerwał się z fotela. Mama Łukaszka podążyła za nim. Dziadek Łukaszka otworzył drzwi. Na klatce schodowej stała grupa młodzieży ubrana czerń i trupią biel z akcesoriami typu kosa lub dynia.
- Cukierek albo psikus! - zawyła młodzież ponuro.
- Cukierek, cukierek - ucieszył się dziadek i zatarł energicznie ręce. - Mam ja tu akurat pod ręką torebkę cukierków. Takich w sam raz na Halloween.
Mama Łukaszka błyskawicznie przypomniała sobie, że dziadek cały poranek eksperymentował w kuchni.
- Konfiskuję te cukierki! - wkroczyła do akcji.
- Ależ... Ależ... - jąkał się zaskoczony dziadek.
- Nie ma żadnego ależ! Dostaniecie ptasie mleczko o smaku kebabowym - i mama Łukaszka poczęstowała młodzież smakołykiem, po czym młodzież sobie poszła.
- Już ja znam te cukierki dziadka! - zawołała mama Łukaszka zamykając drzwi. - Co tym razem dziadek przyszykował? Znowu laxigen?
Dziadek się obraził i poszedł do łazienki. Mama Łukaszka wzięła torebkę podejrzanych cukierków i zaniosła je do kuchni. Wysypała je na stół. Wszystkie wyglądały niewinnie i apetycznie. Ot, takie sobie czerwone kuleczki. Po przekrojeniu nożem okazało się, że są to kulki pieprzu polane lukrem.
- Ładne rzeczy! - sapnęła oburzona mama. - Takie rzeczy w naszym domu! Co za zacofanie! Co za nietolerancja! Co za antysemityzm! Gdzie jest dziadek?
Łukaszek poinformował ją, że dziadek poszedł na balkon. Mama Łukaszka, pełna złych przeczuć runęła w kierunku drzwi balkonowych. Spóźniła się o kilka sekund. Dziadek przechylony przez poręcz patrzył w dół, a obok niego stało puste, plastikowe wiaderko.
- Śmigus dyngus! - ryczał dziadek. Mama Łukaszka spojrzała tam gdzie on i zobaczyła pod blokiem grupkę przebranej młodzieży, która niedawno odwiedziła ich mieszkanie. Młodzież była mokra od stóp do głów.
- Jak dziadek mógł ich oblać - powiedziała mama Łukaszka z wyrzutem.
- Przecież nawet "Wiodący Tytuł Prasowy" zachwala śmigus dyngus! - przypomniał jej dziadek i dodał:
- Polska kultura górą!
Po czym wrócił do mieszkania, bo było naprawdę zimno.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka