Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1169
BLOG

Święto Niepodległości a demokracja

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 15

W Święto Niepodległości dziadek zaciągnął Łukaszka na demonstrację.
- Ale ja nie chcę - bronił się Łukaszek.
- Za ileś tam lat będziesz mi wdzięczny! - sapał dziadek wyciągając Łukaszka spod tapczanu. - Będziesz pisał łzawe biografie pod tytułem "Ile zawdzięczam mojemu dziadkowi"! A teraz wychodź szczeniaku!
I tak oto dzięki łagodnej perswazji dziadka Łukaszek udał się na manifestację. Ubrali się, zabrali ulubiony transparent dziadka z uniwersalnym napisem "Nigdy więcej!". Ruszyli w miasto. Tam spotkali się z większą grupą. Założyli rozdawane przez kogoś maski. Maski wyglądały niczym powielony wielokrotnie atrybut Melpomeny. Smutne twarze masek miały wyrażać zatroskanie losami kraju.
Demonstranci sformowali szyk i wznosząc patriotyczne okrzyki i śpiew ruszyli w trasę. Nagle na drodze wyrósł im szereg policjantów, za którym kłębiła się druga demonstracja. Tamci manifestanci też mieli na twarzach maski, przypominające roześmianego, brzydkiego diabła.
- Musimy państwa zatrzymać - powiedzieli policjanci.
- Mamy pozwolenie na manifestację - rzekł organizator tej demonstracji, w której szli Łukaszek i dziadek. - Proszę.
- Hm... Niby wszystko jest w porządku, ale... - i pan policjant zaczął zadawać pytania. - A wszystkie formularze zgłoszeniowe państwo wypełnili? A macie certyfikat emisji Ce o dwa przez demonstrację? A krew wszyscy oddali? A czy jest spełniony wymóg minimum pięć procent gejów wśród demonstrantów?
- Co pan? - wystraszył się organizator.
- Jeśli wśród demonstrujących jest mniej niż pięć procent gejów, taka demonstracja jest nielegalna.
- Wolno nam demonstrować! Jest demokracja! - wołali zatrzymani przez policję.
- Wy się nie mieścicie w demokracji! - wykrzykiwała jakaś pani w masce, stojąca w pierwszym szeregu drugiej demonstracji. Słysząc jej głos Łukaszek przechylił głowę i pilnie nasłuchiwał.
- Jak to: my? - oburzył się ktoś z pierwszej demonstracji, w której brali udział Łukaszek z dziadkiem. - A wy co? Co wy w ogóle macie na twarzach?
- Te maski symbolizują wstrętny polski antysemityzm! - krzyknęła pani i przycisnęła do piersi "Wiodący Tytuł Prasowy". - Coś co jest solą i esencją ciemnej polskiej tradycji! Tacy jak wy powinni masowo wyginąć! Mamuty!
- Chyba wy! - odkrzyknął ktoś z pierwszej demonstracji.
- Sam pan widzi jaka z nich bije agresja - pani zwróciła się do policjanta. - Żądam ochrony! przecież oni mogą zabić! Ich trzeba zamknąć! Izolować! Wygrodzić jakiś fragment kraju i tam ich wszystkich spędzić i zamknąć! Niech się tam duszą, kiszą i podgryzają! A Polacy wtedy odetchną z ulgą!
- Proszę, jaką nam przyszłość gotują! - rzekł z przekąsem dziadek. - Kultura i zasady! A gdzie tolerancja, pytam się?!
- Na tolerancję trzeba najpierw zasłużyć! A faszyzmowi trzeba powiedzieć zdecydowane i gromkie "stop"! Precz z faszyzmem! Precz z faszyzmem!
- My nie jesteśmy faszystami!
- Jak to nie?! - szalała pani. Rozłożyła "Wiodący Tytuł Prasowy" i celując w przeciwników czytała:
- Jak rozpoznać faszystę, kurs błyskawiczny: ma białoczerwoną opaskę na ramieniu i śpiewa hymn Polski!
- Ale my jesteśmy demonstracją patriotyczną a nie faszystowską! Śpiewamy pieśni! Wspominamy historię! Chcemy być dumni z Polski!
- I to jest właśnie faszyzm!! - darła się pani naprzeciwko. - Należy się wstydzić Polski! Wstydzić, przepraszać i płacić odszkodowania wszystkim, których napadliśmy! W tym kraju nigdy nic się nie uda! Młodzi powinni stąd wyjechać! I odsunąć od władzy tą straszną opozycję!
- Oni już nie rządzą... - próbowali tłumaczyć uczestnicy pierwszej demonstracji.
- Jak to nie?! - pani potrząsała gazetą. - To dlaczego podają, że w zeszłym roku mieliśmy najwięcej podsłuchów w Europie?! A wiadomo kto ma obsesję inwigilacji!
Łukaszek podszedł do pani w pierwszym szeregu drugiej demonstracji, która najwięcej szalała i zdjął powoli swoją maskę. Pani spojrzała w stronę Łukaszka i zamarła. Zapadła cisza, w której wyraźnie zabrzmiały wypowiedziane przez Łukaszka słowa:
- Cześć mama.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka