Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1291
BLOG

Bilboard

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 24

Młodej pani od polskiego przypadła niewdzięczna rola pilnowania uczniów na dużej przerwie. Większość klas zajęła się swoimi sprawami, a piąta a jakoś tak się bezwiednie zgromadziła koło swojej wychowawczyni.
- A właśnie - przypomniała sobie młoda pani od polskiego. - Nie będziecie dzisiaj mieli lekcji z panią pedagog.
- Dlaczego? - spytała podejrzliwie dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza.
- Bo pani pedagog będzie miała sesję...
I młoda pani od polskiego nie zdążyła nic więcej wyjaśnić, bo okularnik z trzeciej ławki ryknął przejmującym szlochem.
- Jezus Maria, dziecko, co ci jest?!! - wystraszyła się młoda pani od polskiego.
- Kto ją zabił?! - darł się okularnik.
- Zabił???
- Sama pani powiedziała, że ona będzie miała sesję!
- No tak, ale...
- Ja wiem co to jest, bo widziałem na filmie! Lekarz wycina flaki i krew spuszczają do wiaderka, a potem nakrywaj prześcieradłem i mówią kto zabił!
- Na pewno chodzi ci o sesję? - spytała osłupiała polonistka.
- No jasne! O sesję zwłok!
Młoda pani od polskiego wyjęła błyskawicznie chusteczkę, ukryła w niej twarz i w milczeniu zaczęła trząść ramionami.
- Nie sesja zwłok, tylko sekcja zwłok, ty debilu - Gruby Maciek zwrócił uprzejmie uwagę okularnikowi. Okularnik porównał ciało Grubego Maćka do wyrobów masarskich i Gruby Maciek uderzył mu z tzw. baśki, a następnie runął na niego przewracając go i przygniatając do podłogi. Okularnik ryczał i się miotał, ale nie mógł się wyzwolić.
Młoda pani od polskiego natychmiast odjęła chusteczkę od twarzy i zaczęła apelować do chłopców, aby przestali. Bezskutecznie. Spróbowała zatem uderzyć do Łukaszka i powiedziała do niego z wyrzutem:
- Wiesz co, ty tak sobie spokojnie stoisz, a twoi koledzy się biją. Dlaczego nic nie robisz?
- A po co? - odpowiedział pytaniem Łukaszek. - Do końca przerwy jeszcze siedem minut, a Maciek załatwi tą nędzną fiucinę w trzy minuty.
Walka nie trwała nawet jednej, bo nadciągnęły pani pedagog z panią wicedyrektor.
- Co tu się dzieje? Baczność! - huknęła pani wicedyrektor i Gruby Maciek z okularnikiem natychmiast przestali się bić. Pani wicedyrektor zwróciła się do pani pedagog i kontynuowała:
- Według wstępnych ustaleń, to ja miałam mieć sesję!
- Ale pan dyrektor przychylił się do mojej opcji - rzekła z uśmiechem pani pedagog.
- O, a jakiej?
- Że na plakacie powinna być prawdziwa kobieta, a nie transwestyta po nieudanej operacji. Oczywiście nie mówię tego o pani - zastrzegła z uśmiechem. Pani wicedyrektor wyglądała jak lokomotywa, która ma zaraz ruszyć z miejsca.
- I co pani na to? - sapnęła wściekle do młodej pani od polskiego.
- E... Y... - jąkała się wystraszona polonistka. - Dzieci! A wiecie kto to jest transwestyta?
- Ja wiem - wtrącił się Łukaszek i zanim ktokolwiek zdołał go zatrzymać powiedział: - To taki przodek człowieka, którego czaszkę znaleziono w Dynamitach.
- W Dolomitach... - poprawiła odruchowo młoda pani od polskiego i wystraszona spojrzała na panią wicedyrektor. Pani wicedyrektor spojrzała na piątą a, wycedziła:
- Zniszczę was - i poszła.
- A co to będzie za plakat? - zapytał Sajmon, uczeń na wózku inwalidzkim.
- Zobaczycie wkrótce - pani pedagog uśmiechnęła się zwycięsko.
Po kilku dniach zdjęcie pani pedagog pojawiło się na bilbordach w całym mieście. Pani pedagog uśmiechała się zachęcająco obok wielkiego hasła, które brzmiało: "Nie róbmy edukacji! Dbajmy o czystość jamy ustnej!".
Na dole plakatu był podpis "Ministerstwo edukacji".

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka