Łukaszek chodził po mieszkaniu z zadowoloną miną i torebką czipsów w ręce. Chrupał je głośno i denerwował tym cała rodzinę.
- Nie dość, że je to świństwo to jeszcze się z tym obnosi jak by to było coś dobrego - zdenerwował się dziadek.
- Wolno mi! - Łukaszek słyszał wszystko. - Zaoszczędziłem z kieszonkowego!
Rodzina Hiobowskich znosiła to mężnie przez pół godziny. Po tym czasie mama Łukaszka nie wytrzymała i zawołała go do kuchni, gdzie siedzieli wszyscy racząc się podwieczorkiem. Tam mama kazała Łukaszkowi odłożyć czipsy na bok i wziąć z lodówki coś zdrowego do jedzenia.
Łukaszek wyjął parówki.
- Powiedziałam: coś zdrowego - przypomniała mama i schowała parówki z powrotem do lodówki ignorując pytania Łukaszka dlaczego parówki nie są zdrowe i co niezdrowa żywność robi w lodówce. Łukaszek westchnął i zaczął wyjmować produkty.
- Czy krem czekoladowy jest zdrowy?
- Tak.
- A czy miód jest zdrowy?
- Tak.
- A wędzona makrela?
- Tak. Bardzo zdrowa!
- A kiszone ogórki?
- Tak, tak!
Łukaszek zasiadł za stołem i ułożył to wszystko przed sobą. Po czym z lubością zaczął smarować makrelę czekoladą. Podobną lubość można zaobserwować jedynie u uczniów piszących po tablicy skrzypiącą kredą, jeśli nauczyciel nie znosi tego dźwięku.
Ugryzł pierwszy kęs i oblizał się rozmazując wokół ust czekoladę. Babcia spojrzała na niego znad okularów, zacisnęła usta, rzuciła "Opowiadania o Leninie" Zoszczenki na stół i szybko wybiegła do łazienki. Łukaszek zjadł cały kawałek ryby, a potem przekroił ogórek kiszony wzdłuż i zaczął go smarować miodem. Mama Łukaszka zbladła, jej oddech stał się szybki i urywany, a żołądek zaczął wykonywać jakieś dziwnego ruchy.
- Mniam - wybełkotał Łukaszek kapiąc miodem na stół. - Pyszota - odgryzł drugi kawałek.
- Wy... starczy - powiedziała głuchym głosem mama.
- Mogę czipsy?
- Możesz.
Łukaszek chodził po mieszkaniu i jadł czipsy. Nikt nie zwrócił mu uwagi.
1370
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)