- No przecież w tym mieście nie da się jechać!!! - eksplodował tata Łukaszka i uderzył dłońmi o kierownicę.
- Korki. Wszyscy robią zakupy na święta - stwierdził lakonicznie Łukaszek z tylnego siedzenia.
- Co mnie podkusiło żeby jechać z tobą po choinkę... - warczał tata Łukaszka. Niestety, czas płynął, a samochodów przed autem taty Łukaszka nie ubywało. Wreszcie tata Łukaszka nie wytrzymał, przejechał kawałek po chodniku i z pustego pasa do jazdy prosto skręcił w prawo.
Ujechał zaledwie kilkadziesiąt metrów gdy drogę zatarasował mu furgon. Furgon stał częściowo na chodniku, częściowo na jezdni i bezradnie buksował kołem w śniegu.
- A niech to! - zdenerwował się tata Łukaszka i wysiadł, żeby opieprzyć kierowcę. Jakie było jego zdumienie, gdy kierowcą okazał się robotnik Andrzej z brygady remontowej.
- Się nie da ruszyć tego... - warknął robotnik Andrzej i zaciągnął się nerwowo papierosem. Spojrzał za tatę Łukaszka, dyskretnie wrzucił niedopałek pod furgon i syknął:
- Uwaga! Glina!
Podszedł do nich policjant.
- Pan palił? Przecież jest ustawa...
- E... Tego... - bąkał robotnik Andrzej. - To z nerwów...
- Ale nie dam panu mandatu - oznajmił funkcjonariusz. - Niech pan wraca do tego furgonu i nim zjedzie wreszcie z tego chodnika.
- Się nie da!
- Tam idą jacyś robotnicy, może panu pomogą...
- O, to moi - westchnął robotnik Andrzej i zawołał:
- Chłopaki! Trzeba będzie popchnąć!
- A co do pana - policjant zwrócił się do taty Łukaszka. - Pan to na pewno dostanie ode mnie mandat.
- Ja??? Za co???
- Jechał pan po chodniku, skręcił pan z niewłaściwego pasa i to wszystko na czerwonym świetle.
- Bo jest korek!!! - nie wytrzymał tata Łukaszka. - A policja zamiast regulować ruch robi zasadzki na spokojnych obywateli!!!
- Niby na pana? - spytał z ironią policjant. - Proponuję, żebyśmy wsiedli do pana samochodu i tam wypiszemy mandat... - to mówiąc otworzył drzwi pasażera w samochodzie Hiobowskich. Z drzwi wystrzeliły gęste choinkowe gałązki i trafiły pana policjanta w pierś.
- Ał! - wystraszył się pan policjant. - Panie, co to ma być?
- Choinka zapachowa - warknął tata Łukaszka. Ale pan policjant nie miał poczucia humoru. I kto wie jak by to się skończyło, gdyby nie Łukaszek.
- To pana syn? - spytał pan policjant, tata Łukaszka powiedział, że tak i dopiero się zaczęło.
- Czyś pan oszalał?! - krzyczał pan policjant. - Takie manewry z dzieckiem na pokładzie?!
- Nie jestem już dzieckiem - wtrącił się Łukaszek, ale nikt go nie słuchał.
- Przecież mógł pan doprowadzić do wypadku drogowego - mówił już trochę spokojniej policjant. - Brał pan pod uwagę, że pana syn mógł zginąć?!
- Nie no, wie pan... - tacie Łukaszka zrobiło się trochę głupio. - Po co tak z grubej rury...
- Pan ma syna? - domyślił się Łukaszek.
- Nie wiem... - odparł pan policjant.
- Jak to: pan nie wie? - zdziwił się tata Łukaszka.
- To już sześć lat jak zaginął - powiedział cicho pan policjant. - Wsiadł na rowerek i pojechał do kolegi. Więcej już go nie widzieliśmy. Znaleźli tylko jego rowerek. Pogięty, ze śladami lakieru samochodowego na ramie. Był wtedy mniej więcej w twoim wieku - powiedział do Łukaszka. - Ale nie tracę nadziei, że żyje i że kiedyś go spotkam...
Zapadła niezręczna cisza.
- To... Może pan wpadnie do nas na wigilię? - zaproponował niespodziewanie (nawet dla siebie) tata Łukaszka. - Łukasz się ucieszy...
Ale pan policjant pokręcił wolno głową.
- Nie, ja muszę być w domu. A jak mój syn wróci? I co, zastanie drzwi zamknięte? Nie, ja muszę być w domu...
I odszedł kręcąc głową.
- Biedny człowiek - powiedział robotnik Andrzej, który z odległości paru metrów przysłuchiwał się rozmowie wraz ze swoimi kolegami i szefem.
- Może ten syn żyje... - rzekł powoli tata Łukaszka patrząc na młodego, długowłosego szefa ekipy remontowej, ale ten milczał.
- Co ja panu mogę powiedzieć? - westchnął wreszcie. - To się samo musi okazać...
- Ale przecież on cały czas na niego czeka! - krzyknął zdenerwowany tata Łukaszka. - A oni już się mogą nie spotkać!
- Spotkają się... - rzekł młody długowłosy z łagodnym uśmiechem.
- Czyli on żyje?!
Młody długowłosy popatrzył w górę i rzekł:
- Czyż wszyscy się kiedyś nie spotkamy?
1001
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)