Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1128
BLOG

Casus afrykańskiego podróżnika

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 8

- Starczy - rzekła z mocą mama Łukaszka.
- Co: starczy?! - obraził się profilaktycznie dziadek Łukaszka. - To, że mam już tyle lat, to nie znaczy, że jestem starcem...
- Starczy tej polityki - oznajmiła mama Łukaszka i odłożyła na bok najnowszy numer "Wiodącego Tytułu Prasowego". Na stronie głównej pysznił się tytuł: "Starczy tej polityki!" a pod spodem rezultat z sukcesu pewnej partii.
- Starczy tej polityki - powtórzyła z natchnieniem mama Łukaszka. - Jest niedziela, wolny dzień w wolnym kraju.
- Niektórzy pracują - zauważył tata Łukaszka.
- Po pierwsze: twoja uwaga jest niesłuszna, bo jest z gruntu złośliwa - odparła z godnością mama Łukaszka. - Po drugie: nie popiera cię żaden autorytet. Po trzecie: ja mam rację...
- Jeśli tak, to przepraszam - wycofał się tata Łukaszka. - Co w takim razie proponujesz?
- Przede wszystkim niech Łukasz odejdzie od komputera. Nic nie robi tylko gra w te głupie gry...
- Nie gram, tylko walczę z faszyzmem - nadpłynął z głębi mieszkania głos Łukaszka.
- Ciekawe jak, grasz w wyścigi samochodowe, sama widziałam...
- To są wyścigi z faszystami. Pokonałem już Goebbelsa, teraz będę się ścigał z Guderianem...
- A, to co innego. Graj, tylko żebyś wygrał! - poleciła Łukaszkowi mama. - A my, moi drodzy, obejrzymy sobie w telewizji coś lekkiego, przyjemnego i bez polityki. Zobaczymy reportaż z podróży afrykańskiego podróżnika.
Reportaż opowiadał o przygodach pewnego podróżnika z europejskiego kręgu kulturowego. Wybrał się on był do pewnego afrykańskiego kraju, gdzie tylko piasek, palmy i Arabowie na wielbłądach. Podróżnik przyjechał i zwiedzał, a Przywódcy Tubylców zachwycili się wszystkim tym, co podróżnik reprezentował.
- Wy też tak możecie - zachęcił ich podróżnik. - Lasy, parki, jeziora, żaglówki, prysznic w każdym namiocie!
Większość tubylców rozejrzała się po okolicy, na którą składał się piasek, i popukała się w czoło. Ale Przywódcy Tubylców uparli się i sprowadzili z kraju podróżnika najszykowniejsze garnitury, najnowsze stroje kąpielowe i olinowanie do żaglówek.
- Czy to nam jest potrzebne? - pytali Tubylcy patrząc na otaczający ich piasek.
- Świat to globalna wioska – pouczył ich podróżnik. – Jedni ludzie upodabniają się do drugich.
- To czemu my do pana a nie pan do nas? – spytał jeden z Tubylców.
- Co, może mam zdjąć garnitur i założyć te wasze szmaty? – zaczął się śmiać podróżnik.
- A dlaczego by nie? Przecież nas jest większość...
- Sama większość to dużo, ale jeszcze za mało – pouczył Tubylców podróżnik. – A gdyby to była większość antysemicka, to co?
- Co, wody mamy za dużo?! – zaczęli pokrzykiwać Przywódcy Tubylców. – Nie chcecie mieć jezior, lasów i żaglówek?
- A skąd weźmiemy na to pieniądze?
- Znikąd! – uśmiechnął się szeroko podróżnik. – Sami wam wybudują jeziora, lasy i żaglówki, jeśli tylko poczują w tym interes.
- I dlatego oddamy im wszystko za dolara! – oświadczyli radośnie Przywódcy Tubylców.
Zapanowała konsternacja. Tubylcy szemrali: „Wszystko? Za jednego dolara?”, Przywódcy przekonywali „A co? Wolicie żeby był niedochodowy piach?”.
- A kto dostanie tego dolara? – padło wreszcie pytanie. Ale Przywódcy i na to mieli odpowiedź:
- Jak to kto? Wszyscy! Ale przecież nie potniemy tej monety na kawałki. Każdy ją będzie miał przez jakiś okres czasu i poda następnemu. Może być?
No i Tubylcy się zgodzili. Podróżnik często teraz jeździł ich odwiedzać i z radością konstatował, że coraz więcej Tubylców upodabniało się do niego. Jeździli na wielbłądach w garniturach i kąpali się w modnych strojach kąpielowych w bajorku w oazie. Byli radośni i wierzyli, że już wkrótce w ich krainie piasek zamieni się w jeziora, lasy i żaglówki. Owszem, trafiali się wśród Tubylców tacy, którzy głosili, że ich rodacy zwariowali. I że nie leży ani w ich tradycji, ani w ich naturze robić to, co teraz robią. Ale coraz większa część Tubylców przyłączała się do fali nowoczesności i upodabniała do podróżnika. A ci, którzy nie chcieli się upodobnić, byli nazywani wsteczniakami i piaskolubami, wyzywani i wyszydzani w mediach, Mieli też przeprosić i płacić odszkodowania za obrazę narodu podróżnika tym, że trwali uparcie przy swoim piaskowym wsteczniactwie.
- Halo! - wołał sporadycznie ten i ów Tubylec. - To my jesteśmy w swoim kraju! To jest nasza pustynia a my jesteśmy jej ziarnkami! Jest nas dużo! Jesteśmy liczni! Opamiętajmy się i wróćmy do tego co było!
Ale było już za późno. Bo nawet dużo ziarenek piasku nie da rady, gdy się wmiesza między nie obcy cement.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka