Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
142
BLOG

Jaskiniowa przynależność

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 3

- Nudzę się - narzekał Łukaszek chodząc po mieszkaniu i dłubiąc w nosie.
- Pobaw się z Gru... z Maciejem - zaproponował tata.
- Leży w domu chory. Rzygał po sałatce - poinformował zwięźle Łukaszek.
- A ten okularnik z waszej klasy?
- Też rzygał, bo to on przyniósł sałatkę i częstował...
- Hm... No ale chyba masz jeszcze innych kolegów? Był taki jeden... - i tata Łukaszka sprecyzował o kogo mu chodziło. W Łukaszka jakby coś wstąpiło:
- Nie! Nigdy! W życiu! Okazało się, że już nie kibuje naszemu klubowi piłkarskiemu, tylko jakiemuś innemu!
- Ale czy to takie ważne... - próbował tata.
- Bardzo ważne! Świnia! Zdrajca!
Kiedy tak Łukaszek wykrzykiwał epitety do pokoju zajrzała mama.
- No wiecie co! Nie można was na chwilę zostawić samych! Dlaczego nie reagujesz, kiedy z naszego syna wychodzi zwierzęcy antysemityzm?
- Czego? Co? - zająknął się tata. - Antysemityzm?
- No przecież sam słyszałeś! Jakieś jaskiniowe odzywki dotyczące przynależności! To nie jest ważne gdzie kto mieszka, komu kibicuje, ważne czy jest tolerancyjny! Czy jest Europejczykiem! Oczywiście, gdyby nosił moher...
- Ja noszę moher - wtrąciła się siostra Łukaszka, uszczęśliwiona, że coś zrozumiała.
- E...? Y...? - zająknęła się mama. - Co ty nosisz moherowego?
- Stringi! - wypaliła siostra i widząc zgrozę malującą się na obliczu mamy dorzuciła uspokajająco:
- Ale zaraz tam: nosisz. Zazwyczaj jak zakładam to ocierają, więc zdejmuję i wkładam do torebki...
Mamie Łukaszka zabrakło kolejno: głosu, powietrza i czegoś do siedzenia. Oniemiała, osunęła się na kanapę koło taty Łukaszka i zaczęła się wachlować leżącą obok niego gazetą. Podczas wachlowania wpadło jej w oko nazwisko pod jednym z artykułów.
- O, znam tego redaktora - powiedziała.
- Nic dziwnego, bo do niedawna pracował w "Wiodącym Tytule Prasowym" - wyjaśnił tata.
- A to nie jest "Wiodący"...?
- Nie. To "Krajowa". Ten redaktor przeszedł do nich dwa miesiące temu.
Mama Łukaszka zerwała się na nogi. Z pasją rzuciła gazetę na podłogę, podeptała ją, napluła i zaczęła krzyczeć:
- Jak on mógł to zrobić! Świnia! Zdrajca!

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka