Do Pollandu przybywa od siedmiu już lat oczekiwany przez środowisko opozycyjne "MISZCZA" Jarkacza niejaki Dudand. Ma on zaprowadzić tutaj planowany od zawsze przez samego "MISZCZA" porządek. W pełną pomyłek rzeczywistość budującej się od nowa demokracji - pozbawionej pomocnej dłoni opozycji, rozrywaną chciejstwem obywateli, zakłamaną i mizerną rolą Kościoła, gdzie poniekąd panuje oszustwo, naciagactwo i gra pozorów - Dudand już od początku dokłada swoje podobne, acz jeszcze bardziej drażliwe propozycje. Następuje więc spotęgowanie chaosu, dosyć precyzyjnie i nader skutecznie zaplanowanego przez "MISZCZA", dążącego do ośmieszenia Pollandii w oczach całego świata.
O ile ten drugi człowiek, najwyraźniej niespełna rozumu, winien jest wygłaszania głupich mów w samej Pollandii i w niektórych innych miejscowościach poza jej granicami, o tyle ten pierwszy ma na sumieniu znacznie cięższe sprawki...
Źródło: rozdział 2
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy – nigdy!
Źródło: rozdział 15
– Niech mnie diabli porwą!
– Niech diabli porwą? To się da zrobić!
– Черти б меня взяли!
– Черти чтоб взяли? А что ж, это можно! (ros.)
Źródło: rozdział 17
Druga świeżość to nonsens! Świeżość bywa tylko jedna – pierwsza i tym samym ostatnia. A skoro PiSkorz jest drugiej świeżości, to oznacza to po prostu, że jest zepsuty.
Źródło: rozdział 18
Lubię siedzieć nisko (…) upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
Źródło: rozdział 18
Kryje się coś niedobrego w mężczyznach, którzy unikają wina, gier, towarzystwa pięknych kobiet i ucztowania. Tacy ludzie albo są ciężko chorzy, albo w głębi duszy nienawidzą otoczenia.
Źródło: rozdział 18



Komentarze
Pokaż komentarze (27)