Pamiętam ze swoich licealnych czasów spęd całej szkoły do kina na "wybitne" kino wojenne produkcji ZSRR, w którym to filmie młody Edward Gierek organizował górnicze strajki w belgijskich i francuskich kopalniach a żołnierz sowiecki, ów tytułowy Żołnierz wolności z międzynarodówką na ustach wyzwalał spaloną przez faszystowskie bandy Warszawę i Berlin z towarzyszem Honekerem od okrutnej nazistowskiej przemocy.
Otóż dystrybutor najnowszego, podobnego poziomem, filmu pani Holland umyślił sobie podobne spędy licealnej młodzieży by młodym otwartym głowom udostępnić artystyczne wizje polskiej Straży Granicznej w starciu z bliskowschodnimi intelektualistami.
Oczywiście rodzice protestują.
Ja też jestem rodzicem i włos mi na głowie dęba staje gdy pomyślę, że ktoś mógłby moje małoletnie dzieci w ten sposób indoktrynować.
To wymaga rozwiązania systemowego i odgórnego zarządzenia Ministerstwa Edukacji by macherzy od manipulacji trzymali swoje ręce z daleka od szkolnej młodzieży.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)