Tytuł notki, to zdanie z wypowiedzi bp Antoniego Dydycza z 10 stycznia 2007roku.Sprawa z przełomu 2006/2007 dotycząca nominacji abp Stanisława Wielgusa na arcypastarza Archidiecezji Warszawskiej. Dawno się o tym nie mówi, ani nie pisze, ale linczowany publicznie abp Wielgus do dzisiaj chyba nie został przeproszony przez wielu gorliwych wyznawców lustracji.
Żeby nie było niejasności, nie jestem przeciwko lustaracji, ale ostrze powinno być skierowane w stronę UBeków i SBeków,oficerów prowadzących, którzy do tej pory śpią spokojnie, otrzymując niezłe emerytury, lub zajmując się dochodowym biznesem.Co innego ich ofiary, wielu z nich klepie biedę.
Jestem w trakcie czytania autobiografii abp Wielgusa, kapłana publicznie linczowanego na przełomie 2006/2007. Książka nosi tytuł:"Tobie Panie zaufałem nie zawstydzę się na wieki". To prawda, że Arcybiskup rozmawiał z SBekami i nawet raz trafił na wyjątkowo ordynarnego oficera, załamał się, a więc nie był twardy jak skała.
Kto zna naukowy i duchowy dorobek abp Wielgusa może się przekonać, że to kapłan nieprzeciętny i taki kapłan według lewaków i liberałów nie powinien objąć Archidiecezji Warszawskiej. Do nagonki na Arcybiskopa dołączyło wielu prawicowych polityków i dziennikarzy, a więc libertyńskie lewactwo osiągnęło swój cel.
Od początku tej tzwn. lustracji dziwiło mnie to, że ci, którzy terror wprowadzali śpią spokojnie, a prawdziwi i nieprawdziwi agenci, w tym przede wszystkim księża są tak atakowani.
Podobnie jak ja myślało i myśli do tej pory wielu.
Zacytuję fragment z wypowiedzi bp Antoniego Dydycza z 10.01.2007 "......Prześladowali 50,40,30 lat temu. Oni nadal to samo robią rzekomo w nowo odradzającej się Polsce. Może się ona odradza, ale nie w sumieniach..... Zresztą historia szybko zaciera wizerunki wszelkich prześladowców. Ich twarze giną we mgle.Nie widzimy kto zmuszał, kto zmyślał, jak to było pisane i za jaką cenę......."
A jak jest teraz 8 lat później od tamtego wydarzenia; teraz, czyli w 2015 roku?
Inne tematy w dziale Społeczeństwo