Wiadomo tylko jedno. Podczas kontaktów z pośrednikami tajemniczy ów człowiek narzekał na swoich najbliższych współpracowników. "Nic nie robią, opieprzają się tylko, a mnie, k..., tez rozliczają. I żądają lepszych wyników. (tu padają niezidentyfikowane słowa, najprawdopodobniej przekleństwa, w języku niemieckim). Powieszę im ten napis, to może się wezmą do roboty, bo inaczej nas wszystkich wyp..."
Sama ta wypowiedź nie pozwala nawet ustalić, czy zleceniodawca jest Polakiem, Niemcem, czy też Polakiem niemieckiego pochodzenia. Rozmowa odbywa się najprawdopodobniej przed Bożym Narodzeniem, ponieważ w pewnym momencie obiektowi rozpoznania załamuje się nagle głos i zaczyna on wspominać kolędy, śpiewane w domu w języku niemieckim. W innych nagraniach swoich współpracowników dyscyplinuje również mieszając oba języki. Tablica, jak wiemy, jest w języku niemieckim. Z drugiej strony w nagraniach przewijają się polskie imiona takie jak Grzegorz (tylko na najstarszych taśmach), Ewa czy też Bogdan.
Niecierpliwie czekamy na rozwiązanie zagadki.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)