cepol
Czechy, Polska, Ameryka Łacińska, Służby specjalne, StB.
3 obserwujących
35 notek
32k odsłony
1926 odsłon

Za dwa tygodnie zmiana na Słowacji

Pomnik poświęcony autorowi hymnu Słowacji Jankovi Mutuškovi z słowami pierwszej zwrotki hymnu. Pomnik jest w mieście Dolný Kubín. Foto:autor tekstu.
Pomnik poświęcony autorowi hymnu Słowacji Jankovi Mutuškovi z słowami pierwszej zwrotki hymnu. Pomnik jest w mieście Dolný Kubín. Foto:autor tekstu.
Wykop Skomentuj9

O Słowacji pisze się w Polsce mało, więc mała notka nie zaszkodzi.


Zmiana po słowackiej stronie Tatr nadejdzie, bo będą wybory parlamentarne. Od jutra tam mają tzw. przedwyborczą ciszę sondażową. Ostatnie badania mówią, iż do Rady Narodowej Republiki Słowackiej (tak się jednoizbowy parlament nazywa) dostanie się osiem lub dziewięć podmiotów politycznych. Obecna opozycja (z siedem partii i ruchów plus minus ileś) ma wygrać i zdobyć większość. To znaczy, że to koniec dwunastoletnich rządów Roberta Fica (w różnej konstelacji) i jego partii SMER.

Arytmetycznie według sondaży obecne partie opozycyjne zdobędą większość w nowo wybranej Radzie Narodowej, a to się stanie 29. lutego. Czyli 1. marca Słowacy obudzą się do zupełnie nowej politycznej rzeczywistości. 

Tak więc nadchodzi zmiana, ale w obecnej chwili nie wiadomo jaka. Bo te partie opozycyjne to wszystkie możliwe i niemożliwe nurty polityczne i apolityczne i jakie chcecie i z tego poskładać jakiś spójny program minimum będzie dosyć niełatwe. W opozycji są liberałowie, populiści, faszyści, socjaliści, neomarksiści, chadecy, po prostu absolutny miszmasz polityczny. Już nazwy niektórych podmiotów politycznych, tych, które mają szansę wejść do parlamentu mogą czytelnika lekko zdezorientować. Przypominają bowiem nazwy jakichś ugrupowań regionalnych i mogą oznaczać wszystko i nic. Proszę samemu ocenić: Progresywna Słowacja - Wspólnie, Za Ludzi, Jesteśmy Rodziną, Dobry Wybór...

Co do prawdopodobnych wyników wyborów. Bądźmy dokładni, partia byłego premiera Roberta Fico SMER być może te wybory wygra, ale jak się mówi - nie ma potencjału koalicyjnego,  a na pewno nowa pani prezydent nie pala miłością do szefa SMER i choćby wygrał, to jemu (nie tylko z powodu tej arytmetyki parlamentarnej) misji tworzenia nowego gabinetu nie powierzy. Spotka ją więc los byłego ruchu (HZDS) Vladimíra Mečiara, który też potrafił wygrywać wybory, ale rządu nie tworzył, bo nie miał z kim. Taki scenariusz Słowacja już w przeszłości przećwiczyła.


Komentatorzy i analitycy słowaccy są przekonani, iż obecnie najbardziej prawdopodobnym przyszłym premierem jest szef drugiej w sondażach partii OLaNO (skrót, oznacza: Zwyczajni Ludzie i Niezawisłe Osobistości) Igor Matovič. To jedna z najbardziej oryginalnych postaci słowackiej sceny politycznej, mówią na niego osobliwy populista. On sam mówi, że jak dotąd jedyna osobą pod Tatrami, z która się nie pokłócił jest on sam.

Igor Matovič to Kukiz, Korwin-Mikke i Jarosław Kaczyński w jednym. Program jego partii OLaNO powstał w wyniku ankiety internetowej, jest jednoznacznym zwolennikiem demokracji bezpośredniej, ostrym krytykiem korupcji. Jest antysystemowcem, ostro atakuje wszystkich (poza Kotlebą) i co najciekawsze, w ostatnich tygodniach sondażowo rośnie w siłę, co jest spowodowane tym, że jego przekaz jest prosty, zrozumiały i w przeciwieństwie do konkurencji jest bardzo wyrazisty. O pozostałych partiach i ruchach można powiedzieć, poza tym, że są wobec obecnego układu w opozycji, jedynie tyle, że są mdłe i nijakie (to nie dotyczy Kotleby). 


A właśnie, Marian Kotlebą -  to kolejna słowacka specjalność, "faszysta", który już był wojewodą, teraz jest w parlamencie i obecnie trzeci (jego partia LSNS - Ludowa Partia Nasza Słowacja) w sondażach. Jeśli chodzi o sondaże i partię Mariana Kotleby, to należy zgodnie z prawdą powiedzieć, iż w badaniach jest zazwyczaj niedoszacowana. Innymi słowy: ludzie wstydzą się przyznawać, iż chcą na nią głosować a gdy są już po wyborach głosy policzone, to zazwyczaj wychodzi na jaw, iż Kotleba ma o wiele więcej, niż wskazywały sondaże. Obecnie jest trzeci z zyskiem ok. 10 procent (SMER ma mieć 21, OLaNO - 12, LSNS - 11,5, reszta poniżej 10 proc.). Napisałem wyżej, iż Matovič atakuje wszystkich poza Kotlebą. Nie oznacza to, iż szef OLaNO poza populizmu inklinuje też w kierunku słowackiego faszyzmu (co zarzuca się LSNS), ale jedynie tyle, że OLaNO może zgarnąć elektorat tej partii, taki jest widocznie plan.  


Jak na razie wszystkie partie deklarują dwa punkty, które są pewne - nikt nie chce gadać ze SMER i Kotlebą. Te dwie siły są jakby z góry wykluczone z ustaleń powyborczych. Możliwe, że po elekcji poszczególni przywódcy partyjni w zagmatwanej sytuacji politycznej podejmą rozmowy (zmuszeni niejako sytuacją) nawet z tymi podmiotami, ale to najprawdopodobniej spowoduje kruszenie się ich klubów poselskich, czyli ostatecznie zamiast dziewięciu (lub ośmiu) partii w Radzie narodowej będzie ich dziesięć czy piętnaście. 


No i twórz tu koalicję...

Tak więc pierwszego marca, gdy zapewne głosy będą już podliczone,  będziemy "mądrzejszy". Będzie ciekawie, nawet bardzo. 

Dla politologów i dziennikarzy gratka, ale dla obywateli Słowacji... No, nie zazdroszczę im.


I jeszcze słówko dlaczego ma nadejść wielka zmiana? Przede wszystkim Fico rządził (lub jego partia, bo ostatnio szefem rządu jest Pelegrini a nie Fico) 12 lat. Za taki szmat czasu nazbierały się afery i skandale. Największym  była oczywiście sprawa morderstwa Jána Kuciaka i jego partnerki Martiny Kušnírovej (21. lutego 2018 r.) - obecnie odbywa się proces sprawców morderstwa i ten odegrał w kampanii wyborczej istotną rolę.

Mówiąc brutalnie i wprost: stary układ się po prostu skompromitował i zużył, a Słowacy chcą, siłą rzeczy, czegoś innego. Wyniki sondażowe świadczą o tym, że nie za bardzo wiedzą czego. Byłe by było inaczej. To zostało mocno zasygnalizowane już podczas wyborów prezydenckich w marcu ubiegłego roku, które wygrała wcześniej praktycznie nikomu nieznana Zuzana Čaputová. Wygrała i nie zmieniło się właściwie nic, gdyż głowa państwa ma na Słowacji funkcje reprezentacyjną, jej kompetencje są minimalne, by nie rzec żadne. Cos innego może przynieść jedynie nowy, zupełnie nowy, parlament i z niego wyłoniony rząd - i takie oczekiwanie odczytać należy z ostatnich sondaży przedwyborczych. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości, ale co to "nowe" przyniesie - tu już jest sporo wątpliwości. Bo nie wiadomo. 


Jaki będzie program tego konglomeratu partii i partyjek, które skleją koalicję - nikt nie wie. Czy koalicja ta będzie spójna i stabilna - to raczej wątpliwe. Czy jej większość w parlamencie będzie na tyle wyraźna, by można było wprowadzać istotne zmiany i reformy, o ile jakieś uzgodnią - trudno w tej chwili zgadywać. Może i tak, może  przewaga nowej koalicji rządzącej w Radzie Narodowej będzie spora, choć można mieć co do tego (wobec dosyć wciąż silnej pozycji SMER i dobrym notowaniom LSNS Kotleby) spore wątpliwości. Ale czy nawet w takim układzie sił będzie koalicja w stanie cokolwiek uzgodnić i następnie przeforsować? 

Jedyne, co wiemy, to to, że będzie ciekawie.

Vladimír Petrilák

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka