Carlos Lagunas (ur. 1926 r., zmarł prawdopodobnie w 1991 r.) był meksykańskim dziennikarzem i wieloletnim dyplomatą. Od 1954 roku pracował w ambasadzie Meksyku w Moskwie, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, obywatelkę Związku Radzieckiego – skrzypaczkę znaną jako Luz Serlova Woulfmane lub też jako Elena Y. de Lagunas. W Internecie trudno znaleźć informacje na temat Lagunasa, mimo że był on wybitnym meksykańskim dyplomatą, pełnił nawet funkcję ambasadora w Bułgarii i przez kilka lat pracował w ambasadzie Meksyku w Moskwie.
Lagunas figurował jako kontakt rezydentrury czechosłowackiego wywiadu w Meksyku. W jego sprawie interesujące jest przede wszystkim to, dlaczego jego obiecująco rozwijające się rozpracowanie zostało nagle wstrzymane.
Ciekawe jest również to, że Lagunasem interesowały się nie tylko czechosłowackie służby wywiadowcze. Jego nazwisko, a także nazwisko jego żony, pojawia się bowiem w dokumentacji CIA, która jest w jakiś sposób powiązana z zamachem na Johna Fitzgeralda Kennedy’ego.
Ślad Oswalda: Kiedy we wrześniu i październiku 1963 roku Lee Harvey Oswald (który próbował uzyskać wizę radziecką i kubańską) odwiedził Meksyk, CIA przeprowadziła retrospektywną weryfikację wszystkich kontaktów między obywatelami radzieckimi w Meksyku a miejscową ludnością. Luz Serlova i jej mąż Carlos Lagunas znaleźli się na tej liście osób budzących zainteresowanie ze względu na swoją przeszłość. Nie musi to koniecznie oznaczać, że ta meksykańsko-radziecka para była bezpośrednio zaangażowana w to wydarzenie, ale po prostu figurują oni na szeroko zakrojonej liście osób, które mogły mieć z nim jakiś związek. W każdym razie dokument CIA z placówki w Meksyku (z dnia 24 listopada 1963 r., sygnatura: CIA, File ID: 104-10173-10117) wspomina o małżonkach w następujący sposób:
„SERLOVA WHO SOV NATIONAL, CAME MEXI 6 OCT 59 WITH ARTIST FAMILY ON TWO YEAR ENGAGEMENT BELLAS ARTES. THEY HAVE STAYED ON, SHE NOW MARRIED HERE TO CARLOS LAGUNAS ZAVALA, LEFTIST JOURNALIST WHO FORMER CULTURAL OFFICER MEXICAN EMBASSY MOSCOW.“ [1]
Informacja ta pojawia się w kontekście kontaktów obywateli radzieckich w Meksyku, które monitorowały amerykańskie służby wywiadowcze. W odtajnionych aktach CIA nie znajdujemy już żadnej innej wzmianki na ten temat, co z pewnością nie oznacza, że taka osoba nie istnieje.
Istnienie osoby o nazwisku L.V. Serlova można potwierdzić również na podstawie radzieckiej dyskografii, ponieważ w 1957 roku nagrała ona w Moskwie jako skrzypaczka płytę gramofonową z jednym utworem, co było prawdopodobnie nagrodą za zwycięstwo w konkursie zorganizowanym w ramach festiwalu młodzieżowego w lipcu tego samego roku. Można również ustalić, że jeszcze w czerwcu 1959 roku, jako studentka Konserwatorium Moskiewskiego, wystąpiła na koncercie w Moskwie. To w zasadzie wszystko – potem L.V. Serlova znika (z wyjątkiem zapisu CIA)...
Na szczęście dane te można potwierdzić i uzupełnić dzięki innemu źródłu. Jest nim Archiwum Służb Bezpieczeństwa (ABS) w Pradze, w którym znajduje się m.in. obszerna dokumentacja opracowana przez czechosłowacki wywiad, czyli I. Zarząd Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (StB). W teczce przedmiotowej prowadzonej przez wywiad, zatytułowanej „MZV i MZO Meksyk”, znajduje się bowiem podteczka poświęcona kontaktom z meksykańskim rezydentem „Amo”, którym był właśnie Carlos Lagunas. Nie jest to obszerna teczka – liczy zaledwie dwadzieścia dziewięć stron i była prowadzona przez niecałe dwa lata – jednak nawet te nieliczne informacje, które tam zapisano, mają swoją wartość.
Pierwszy wpis z teczki prowadzonej na Lagunasa.
Kontakt z osobą interesującą dla wywiadu nawiązał funkcjonariusz wywiadu, pracujący w Meksyku pod przykrywką dyplomatyczną – Jiří Švestka, posługujący się pseudonimem „Šimovič”.
Jak widać w powyższym wpisie, kontakt nawiązano pod koniec 1962 roku w redakcji nowego dziennika „El Día”. Okazało się, że Lagunas jest osobą bardzo rozmowną i otwartą, ale przede wszystkim postępową – do tego stopnia, że znał nawet język rosyjski i miał pozytywny stosunek do krajów socjalistycznych. To sprawiło, że ten prawdopodobnie 35-letni wówczas (tak oszacował „Šimovič”) dziennikarz stał się obiektem głębszego zainteresowania wywiadu.
„Šimovič” szybko był w stanie dostarczyć podstawowe informacje na temat tego nowego kontaktu, ponieważ ten, jak już wspomniano, był bardzo otwarty.
Wiemy więc, że Lagunas wydawał w 1952 roku czasopismo, że jego rodzina utrzymywała w latach pięćdziesiątych przyjazne kontakty z rodziną Raula Roye, który wówczas przebywał na emigracji w Meksyku, a w rządzie Fidela Castry pełnił już funkcję ministra spraw zagranicznych – co stanowiło dla StB potwierdzenie postępowych poglądów Lagunasa.
Najważniejsze, a właściwie decydujące dla dalszego rozwoju sytuacji, było jednak to, że od 1953 roku Lagunas był pracownikiem meksykańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a w 1956 roku został oddelegowany jako trzeci sekretarz do placówki dyplomatycznej w Moskwie. Tam nauczył się rosyjskiego i, zgodnie z jego relacją, w 1959 roku ożenił się z młodą rosyjską skrzypaczką. Czechosłowacki agent wywiadu nie podaje jej imienia – znamy je z dokumentu CIA – ale za to opisał szczegóły związane z jej pochodzeniem. „Jest córką meksykańskiej artystki, która w młodości studiowała w Paryżu, wyszła za mąż za Rosjanina i wyjechała z nim do ZSRR. Matka jego żony mieszka obecnie z nimi tutaj, w Meksyku”. Agent dodał jeszcze, że w tym miesiącu (grudzień 1962 r.) młoda para spodziewa się pierwszego dziecka.
Próbowałem znaleźć w Internecie rodziców rosyjsko-meksykańskiej żony Lagunasa. Serłow nie jest zbyt popularnym nazwiskiem w Rosji, jednak jedyną osobą o nazwisku Serłow, którą udało mi się zidentyfikować, jest Aleksiej Nikołajewicz Serłow (ur. 1902), absolwent Moskiewskiej Państwowej Szkoły Teatralnej, tancerz baletowy w Teatrze Bolszoj. W 1931 roku został na krótko aresztowany z powodu wyznania prawosławnego. Artystyczne zacięcie Serłowa mogłoby wskazywać, że był on mężem matki młodej skrzypaczki. Nie udało mi się jednak znaleźć więcej informacji.
Wróćmy jednak do Lagunasa – po powrocie ze Związku Radzieckiego pracował w dziale prasowym meksykańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ale w 1960 roku został zwolniony, ponieważ bez zezwolenia, podczas urlopu, udał się na Kubę, aby przeprowadzić wywiad z prezydentem Dorticosem. Wywiad ten został następnie opublikowany w tygodniku „SIEMPRE”, co wzbudziło niezadowolenie jego przełożonych i zmusiło go do odejścia z ministerstwa.
Zatrudnił się zatem w gazecie „El Día”, gdzie wykorzystywał swoje kontakty z poprzedniego miejsca pracy. Zarówno te, jak i nowe, były niezwykle interesujące dla StB.
W marcu następnego roku Lagunas otrzymał już pseudonim – AMO. Utrzymywał kontakty z czechosłowackim agentem wywiadu i nie miał problemów z przekazywaniem poufnych informacji zza kulis meksykańskiej dyplomacji. W maju wywiad opisał go jako „chętnego do współpracy i dobrze poinformowanego” dziennikarza.
W międzyczasie Lagunas znalazł się w Pradze wraz z meksykańską delegacją handlową, której towarzyszył jako dziennikarz. Służby wywiadowcze oczywiście wykorzystały tę okazję do przeprowadzenia bardziej szczegółowego przesłuchania. 2 czerwca w restauracji „Praha”, gdzie „Šimovič” ponownie spotkał się z „Amem”.
Po obiedzie udali się jeszcze na koncert w ramach festiwalu „Praga Wiosna”, kolacja odbyła się na ulicy Hybernskiej, a na noc meksykański kontakt został przewieziony do Zbraslavi, do zamku, gdzie zakwaterowana była delegacja meksykańska.
Na podstawie tego spotkania praskie służby wywiadowcze sporządziły obszerne sprawozdanie, w którym znalazły się takie szczegóły, jak np. to, że dziennik „El Día” jest w rzeczywistości kierowany z biura prezydenta, że nowy przyszły prezydent w żadnym wypadku nie zamierza zerwać stosunków dyplomatycznych z Kubą, a także inne informacje z kuluarów uzupełniające obraz sytuacji politycznej w Meksyku.
Z punktu widzenia wywiadu istotne było to, że Lagunas wyraził gotowość do promowania materiałów dostarczonych przez ambasadę czechosłowacką w swojej gazecie, co oznaczało, że wywiad mógł liczyć w Meksyku na ważny kanał realizacji swoich aktywnych działań o charakterze prasowym. Wydaje się, że „Amo” wyczuł podczas tej rozmowy, iż nie ma do czynienia ze zwykłym dyplomatą, i wspomniał również, że „nie jest dobrze wyposażony finansowo” na podróż, co najprawdopodobniej było aluzją do „pokrycia kosztów związanych z pobytem w Pradze”. O tym, że wywiad StB nie był zbyt hojny i nie mógł elastycznie reagować na takie aluzje hojnymi darowiznami finansowymi, świadczy reakcja oficera służby wywiadowczej. Zganił on bowiem Lagunasa, że należało o tym porozmawiać wcześniej, a teraz jest już za późno.
Istotne są wnioski płynące z tej rozmowy – przeprowadzenie weryfikacji u radzieckich przyjaciół (jeszcze w czerwcu 1964 r. StB zwróciła się do KGB z prośbą o lustrację tego Meksykanina). Była to standardowa procedura – w ten sposób wywiad mógł dowiedzieć się od „radzieckich przyjaciół” – jak KGB zwykle określano w wewnętrznej dokumentacji StB – czy radziecka służba dysponuje jakimiś informacjami na temat danej osoby, a jednocześnie zasygnalizować, że jest to obiekt zainteresowania StB, czyli zapobiec ewentualnemu powielaniu działań), „utrzymywać z nim kontakt w Meksyku i wykorzystywać go do publikowania materiałów w ramach akcji informacyjnej, którą prowadzimy w Meksyku, a także pozyskiwać za jego pośrednictwem kolejnych dziennikarzy z El Día pod kątem możliwości wymienionych w poprzednim punkcie...” itd.; ktoś jeszcze dopisał odręcznie, że należy go wykorzystywać jako źródło informacji.
Z odręcznej notatki pod zapisem wynika, że „Amo” był postrzegany przez I. Zarząd jako odpowiedni kandydat do DS, czyli do nawiązania poufnego kontaktu, co stanowiło kategorię agencyjną. Innymi słowy, jego weryfikacja miała być kontynuowana z perspektywą pozyskania go jako tajnego współpracownika wywiadu.
Do tego jednak nie doszło. W odróżnieniu od innych standardowych weryfikacji przeprowadzanych wśród znajomych, kiedy to StB musiała czekać na odpowiedź z Moskwy nawet kilka tygodni lub miesięcy – ta sprawa została załatwiona przez Sowietów stosunkowo błyskawicznie. Już 3 lipca, na podstawie odpowiedzi radzieckiej, wysłano do rezydentury telegram, w którym wydano polecenie, aby kontakt z „Amo” został taktownie przerwany. Rozkaz ten był bezpośrednią konsekwencją radzieckiej odpowiedzi na zapytanie weryfikacyjne.
Poniżej przytaczam pełną treść odpowiedzi KGB: „CARLOS LAGUNAS i jego żona od dłuższego czasu są przedmiotem zainteresowania operacyjnego naszej służby. Prosimy, aby nie podejmowano wobec nich żadnych działań”.
Czechosłowacki wywiad oczywiście natychmiast zastosował się do tej „prośby”, a śledztwo w sprawie C. Lagunasa zostało przerwane.
StB jeszcze w decyzji o przekazaniu do archiwum teczki prowadzonej na Lagunasa odnotowała, że po zmianie prezydenta powrócił on do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i ponownie został oddelegowany jako attaché kulturalny do meksykańskiej placówki dyplomatycznej w Moskwie. Oznacza to, że oficjalne kontakty z „Amo” były najwyraźniej utrzymywane jeszcze przez jakiś czas, stąd pochodzą informacje o nim z okresu, kiedy nie mógł już być obiektem zainteresowania wywiadowczego StB.
Grał w szachy z zabójcą Trockiego...
Znalazłem jeszcze jedno zaskakujące zeznanie w tomie korespondencji operacyjnej dotyczącej współpracy czechosłowackiego wywiadu z „sowieckimi przyjaciółmi” w Meksyku. To świadectwo, pochodzące z listopada 1968 roku, zostało w grudniu przekazane przedstawicielowi KGB w Pradze. Notatkę spisał (towarzysz) „Neužil” (jest to pseudonim używany przez wywiad, w rzeczywistości nazywał się Oldřich Novický), czyli były rezydent StB w Meksyku, który znał Lagunasa. Spotkał się z nim w listopadzie 1968 roku w Pradze, gdzie Meksykanin miał spędzić krótki urlop. Zjadł z Lagunasem obiad w restauracji „Praha – Expo 57”, czyli w słynnym pawilonie brukselskim. Według tego zapisu Lagunas żywo interesował się sytuacją polityczną w okupowanej Czechosłowacji. W tym kontekście przekazał kilka zadziwiających informacji na temat sowieckiego tła interwencji w Czechosłowacji w sierpniu 68 (np. o tym, że Kosygin się sprzeciwiał i miał nawet grozić dymisją, jeśli do interwencji dojdzie), ale „Neužil” nie chciał w to zbytnio wierzyć.
Najdziwniejszą informacją było jednak to, że Lagunas chwalił się, iż w Moskwie spotyka się z „GNOMEM” i często gra z nim w szachy. GNOM – to było kryptonim Ramona Mercadera, który w sierpniu 1940 roku zamordował Lwa Trockiego, za co został skazany w Meksyku na 20 lat pozbawienia wolności. Został zwolniony w maju 1960 roku, a czechosłowackie służby wywiadowcze, na prośbę KGB, zorganizowały jego przewóz do Czechosłowacji, skąd potajemnie wyjechał do ZSRR. W ramach tej specjalnej operacji GNOM otrzymał obywatelstwo czechosłowackie (podobnie jak jego narzeczona, którą StB również przetransportowała z Meksyku do Moskwy). Jego pobyt w ZSRS był w tym czasie ukrywany, wiedzę o tym miało niewiele ludzi...
A co było jeszcze dziwniejsze, meksykański dyplomata przekazał „Neužilowi” – którego miał znać jedynie jako dyplomatę – pozdrowienia od niektórych pracowników meksykańskiej rezydentury KGB, którzy już powrócili do Moskwy, przede wszystkim od Pawła Jackowa, który był partnerem szefa czechosłowackiej rezydentury w Meksyku w ramach regularnych konsultacji StB – KGB prowadzonych w Meksyku. Dodajmy, iż w 1960 roku Jackow aktywnie współorganizował operację GNOM.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Lagunas musiał utrzymywać co najmniej ponadstandardowe stosunki z KGB...
Dopóki nie zostaną otwarte archiwa moskiewskie, nie poznamy odpowiedzi na pytanie, czy Carlos Lagunas Zavala był rzeczywiście agentem KGB. W przypadku jego rosyjskiej żony można przypuszczać, że musiała zgodzić się na współpracę, w przeciwnym razie nie mogłaby opuścić Związku Radzieckiego. Trudno sobie bowiem wyobrazić, że otrzymała pozwolenie na opuszczenie Związku Radzieckiego wraz z mężem. Z drugiej strony Lagunas mógł być szantażowany przez KGB i zmuszony do współpracy, co było dość powszechną praktyką. Albo mógł współpracować całkowicie dobrowolnie, z przekonania. Są to jednak tylko domysły. Możliwe jest również, że młoda obywatelka Związku Radzieckiego o meksykańskich korzeniach została po prostu nasłana na Lagunasa, aby go uwieść, w celu pozyskania go do współpracy z KGB.
Ponieważ Lagunas Zavala (i jego młoda żona) nie umknęli uwadze amerykańskiej CIA, nie można wykluczyć również innych możliwych scenariuszy.
Jego późniejsza kariera dyplomatyczna raczej potwierdza przypuszczenie, że mógł być przydatny nie tylko dla swojego głównego pracodawcy – państwa meksykańskiego.
W latach 1965–1973, zgodnie z informacjami zawartymi w „Archivo histórico GENARO ESTRADA” (Archivo de la Embajada de México en la URSS, 1924–1970), Meksyk, 2006, pełnił funkcję attaché kulturalnego w Moskwie. W 1983 roku, kiedy już od dwóch lat pełnił funkcję ambasadora Meksyku w Bułgarii, uczestniczył w ważnym spotkaniu roboczym meksykańskich ambasadorów w Europie Zachodniej i Wschodniej, zwołanym przez ówczesnego ministra spraw zagranicznych Bernardo Sepúlvedę Amora w celu koordynacji działań dyplomatycznych i gospodarczych Meksyku w regionie (jak donosi meksykańska gazeta „El Informador” z 25 czerwca 1983 r.).
Pewne jest jedynie to, że w latach 1962–1964 był obiektem działań czechosłowackiego wywiadu, który musiał całkowicie porzucić tę obiecująco rozwijającą się sprawę. Powodem była interwencja z Moskwy. KGB w swojej interwencji ujawniła nawet więcej, niż musiała – mianowicie to, że przedmiotem zainteresowania operacyjnego jest oboje małżonków, czyli zarówno Carlos Lagunas Zavala, jak i jego żona. Wyrażenie „przedmiot zainteresowania operacyjnego”, powszechnie używane w tym kontekście, jest oczywiście na tyle niejasne, że można je interpretować na kilka sposobów i nie można z niego wyciągnąć jednoznacznego wniosku.
Osobiście skłaniam się ku wersji, że ten meksykański dyplomata najprawdopodobniej już od czasu swojego pierwszego pobytu w Moskwie był w jakiś sposób powiązany z KGB, jednak nie da się tego udowodnić.
Meksyk, kraj o osobliwej kulturze politycznej, ale położony na styku ze Stanami Zjednoczonymi, był dla radzieckiego wywiadu, a także dla oficjalnej polityki zagranicznej, terytorium o strategicznym znaczeniu. Nie ma wątpliwości, że właśnie tutaj skupiały się stosunkowo znaczne siły tej niewidzialnej armii, jaką były służby wywiadowcze bloku wschodniego. Nie tylko radzieckie (KGB i GRU), kubańskie czy polskie, ale także czechosłowackie, jugosłowiańskie, chińskie i inne. W związku ze sprawą Harry’ego Lee Oswalda wyszło na jaw, że zaangażowanie radzieckie w Meksyku było naprawdę duże. Wydaje się, że sprawę Carlosa Lagunasa należy powiązać z tą historią...
Vladimír Petrilák


Komentarze
Pokaż komentarze