74 obserwujących
389 notek
387k odsłon
  442   2

Czy Putin zwariował?

Myślę że największe emocje już opadły i czas na małe - na zimno- podsumowanie.

Czy Putin zwariował? Oczywiście że TAK! Zgadzam się, to nie brzmi "na zimno", ale wszystko wskazuje na to że tak właśnie jest. Jego decyzja jest tak błędna, ze aż obłędna! Jak mawiał pewien mędrzec: "zawsze są dwie możliwości". Pierwsza: najwyraźniej Putin jest człowiekiem jak i my wszyscy (były wątpliwości) i długotrwała izolacja covidowa mocno rzuciła mu się na mózg, co doprowadziło go do rozstroju nerwowego i emocjonalnej (a więc błędnej) decyzji. Druga jest dla niego gorsza: jego otoczenie doprowadziło go do podjęcia tej decyzji by go, w następstwie klęski, wyeliminować.

Dlaczego atak na Ukrainę jest tak wielkim błędem? No cóż: Ukraina jest bardzo ważna dla Rosji, a jej utrata była geopolityczną klęską. Dążenie do jej odzyskania jest oczywiste, ale... To co zrobił Putin ani trochę go do osiągnięcia tego celu nie przybliża. Już możemy sobie powiedzieć, obserwując postawę armii i społeczeństwa Ukrainy, że Rosja poniosła klęskę: nawet jeśli uda się jej pokonać i opanować Ukrainę, to nie ma szans na jej trwałe podporządkowanie, albo będzie to tak kosztowne że nieopłacalne. Tak czy inaczej w dającej się przewidywać przyszłości nie widać dla Rosji szans na skonsumowanie tego "sukcesu" (typowe "pyrrusowe zwycięstwo"). Na co liczył Putin? Jego krok miał by sens tylko wtedy, gdyby się okazało że Ukraińcy witają go kwiatami, a kraje zachodnie ograniczają się do potępień i rysowania kredkami po chodnikach. Czy ktoś zapewnił Putina że tak będzie? A może jest jeszcze inaczej: relacja z narady poprzedzającej uznanie niepodległości odłączonych republik wskazuje na to, że w otoczeniu Putina są już sami sterroryzowani potakiwacze, którzy zwyczajnie się go boją! Taka sytuacja przeważnie poprzedza katastrofę...

W szerszej perspektywie geopolitycznej także mamy do czynienia z niewiarygodną głupotą! Od pewnego czasu krystalizuje się "koszmar strategiczny USA", a więc sojusz Chin z Rosją i Iranem na drugim planie. W tym zespole Chiny są w komfortowej sytuacji, bo czas pracuje dla nich: w ciągu dekady staną się największą potęgą gospodarczą świata, a wkrótce potem zapewne także militarną. Chinom nie opłaca się więc żadne ryzyko, bo w dłuższej perspektywie osiągną swoje cele na drodze pokojowej. W dokładnie odwrotnej sytuacji są Stany Zjednoczone. Ameryka jest starym mocarstwem, ciągle najsilniejszym, ale relatywnie coraz słabszym. Jeśli teraz niczego nie zrobi, to za kilka lat będzie musiała się liczyć z dyktatem Chin, co może być nieprzyjemne. Każda akcja przeciwko Chinom i Rosji będzie tym trudniejsza im później nastąpi - czas pracuje przeciwko jankesom! Oczywiście nie brak głosów, że w takiej sytuacji powinni oni zagrać na wyjęcie Rosji z tego sojuszu i przeciągnięcie jej na swoją stronę - przeciwko Chinom. To nawet logiczne, tylko że każdy kto choć trochę zna Rosję wie, że to niemożliwe przy jej obecnym przywództwie i potwornych kompleksach przegranej zimnej wojny i utraconego imperium. I oto nagle jankesom spada jak z nieba prezent w postaci potwornie ryzykownego posunięcia Putina, które uzasadnia wszelkie sankcje przeciwko niemu! Jak wiadomo w historii Rosji  reformy następowały wyłącznie w następstwie przegranych wojen (a trochę ich było!), więc jeśli USA nie wykorzysta tej sytuacji do utrącenia Putina, to znaczy że nie jest już zdolna do niczego i czas postawić na niej krzyżyk!

I wreszcie najciekawsze pytanie: jak Chiny mogły na coś takiego pozwolić Rosji? Rafał Ziemkiewicz przedstawił ciekawą analogię, sugerując że Putin jest w tym tandemie Hitlerem, a Xi - Stalinem i że Stalin podpuścił Hitlera umożliwiając mu inwazję na Polskę dzięki czemu stał się beneficjentem jego nieuniknionej klęski. Coś w tym jest... Jest nawet więcej. Stalin i Hitler byli równorzędnymi partnerami, ze wskazaniem na Hitlera. Dzisiejsze Chiny mają gospodarkę dokładnie 10 razy większą od Rosyjskiej i ten dystans szybko się zwiększa. Mają też ogromną przewagę technologiczną! Rosja nie ma nic prócz wciąż silnej armii i surowców energetycznych. To nie jest mało, ale tym się nie da odbudować imperium, a już na pewno nie da się tych atutów wykorzystać przeciwko Chinom! Tzw. "soft power" Rosji nigdy nie był jej atutem, a w obecnej sytuacji jego resztki właśnie znikają. W wyniku ataku na Ukrainę i sankcji Zachodu, Rosja automatycznie stała się klientem Chin, całkowicie od nich uzależnionym i pozbawionym jakiegokolwiek innego oparcia. Bycie uzależnionym klientem kogoś tak potężnego i wyrachowanego jak Chiny, mając w dodatku z nimi historię konfliktów i spornych terytoriów, to chyba najgorsze co mogło się Rosji przytrafić - tak uważam. Być może więc Chiny wcale nie grają tu przeciwko USA, ale przeciwko... Rosji! Czemu nie - w Stanach nie mają za dużo do ugrania (a to co mogą i tak kiedyś osiągną w wyniku przewagi gospodarczej), a tu pod bokiem bogata Syberia do szybkiego skolonizowania...

Jak Putin mógł pójść na coś takiego? Odpowiedź dałem w trzecim zdaniu niniejszej notki. 

Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale