Nowa infrastruktura wywiadowcza XXI wieku
Jeszcze kilkanaście lat temu działalność wywiadowcza wymagała kosztownej infrastruktury, wyspecjalizowanych urządzeń, rozbudowanych sieci agenturalnych oraz podejmowania znacznego ryzyka operacyjnego. Zdobycie szczegółowych informacji o obiektach wojskowych, infrastrukturze energetycznej, zakładach przemysłowych czy codziennych zwyczajach określonych osób wymagało fizycznej obecności agentów, prowadzenia obserwacji, przechwytywania komunikacji lub wykorzystywania satelitów rozpoznawczych. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Miliony ludzi dobrowolnie kupują urządzenia wyposażone w wysokorozdzielcze kamery, mikrofony, odbiorniki GPS, radary, lidary i zaawansowane systemy komunikacji bezprzewodowej. Następnie umieszczają je w swoich domach, samochodach, przedsiębiorstwach, a niekiedy nawet w pobliżu obiektów o znaczeniu strategicznym. Urządzenia te pozostają połączone z internetem, regularnie komunikują się z infrastrukturą producenta i otrzymują zdalne aktualizacje oprogramowania. W ten sposób powstaje zupełnie nowa rzeczywistość wywiadowcza, w której infrastruktura potencjalnego rozpoznania nie musi być budowana przez służby specjalne. Może zostać zakupiona, zainstalowana i utrzymywana przez samych użytkowników.
Szczególne znaczenie ma w tym kontekście ekspansja technologiczna Chińskiej Republiki Ludowej. Chiny stały się jednym z najważniejszych światowych producentów samochodów elektrycznych, dronów, kamer monitoringu, smartfonów, routerów, robotów domowych oraz zaawansowanych urządzeń przemysłowych. Ich przewaga nie polega wyłącznie na zdolności produkowania ogromnych ilości stosunkowo taniego sprzętu. Coraz większa część tych produktów funkcjonuje jako element rozbudowanego ekosystemu cyfrowego, w którym urządzenie fizyczne jest jedynie końcowym elementem infrastruktury obejmującej oprogramowanie, serwery, usługi chmurowe, systemy analityczne oraz mechanizmy zdalnego zarządzania. Z punktu widzenia konsumenta oznacza to wygodę, automatyzację i dostęp do coraz bardziej zaawansowanych funkcji. Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa powstaje jednak pytanie znacznie poważniejsze: kto rzeczywiście kontroluje tę infrastrukturę, jakie informacje mogą przez nią przepływać i czy w sytuacji konfliktu politycznego lub militarnego może zostać wykorzystana do celów wywiadowczych?
Nie jest to problem czysto teoretyczny. W styczniu 2025 roku amerykański Departament Handlu przyjął przepisy ograniczające obecność określonych chińskich i rosyjskich technologii w samochodach połączonych z internetem. W lutym 2026 roku polskie wojsko poinformowało o ograniczeniach dotyczących wjazdu samochodów produkowanych w Chinach na teren chronionych obiektów wojskowych. Wcześniej Stany Zjednoczone i Wielka Brytania podejmowały działania ograniczające wykorzystanie wybranych chińskich systemów monitoringu, a badacze cyberbezpieczeństwa ujawniali poważne podatności robotów domowych umożliwiające nieautoryzowany dostęp do kamer, mikrofonów i map prywatnych mieszkań. Te wydarzenia nie stanowią jeszcze dowodu istnienia jednego, centralnie sterowanego systemu inwigilacji obejmującego wszystkie chińskie urządzenia. Pokazują jednak, że zachodnie państwa coraz częściej traktują zagraniczne technologie konsumenckie nie tylko jako produkty handlowe, ale również jako potencjalne elementy infrastruktury rozpoznawczej.
Samochód elektryczny to mobilna platforma rozpoznania
Współczesny samochód coraz mniej przypomina tradycyjny pojazd mechaniczny, a coraz bardziej zaawansowany komputer poruszający się po drogach publicznych. W zależności od modelu może być wyposażony w liczne kamery obserwujące otoczenie, radary wykrywające obiekty, lidary tworzące trójwymiarowe reprezentacje przestrzeni, odbiorniki nawigacji satelitarnej, mikrofony, czujniki ultradźwiękowe oraz moduły komunikacji komórkowej. Systemy te umożliwiają automatyczne parkowanie, rozpoznawanie znaków drogowych, utrzymywanie pasa ruchu i coraz bardziej zaawansowane funkcje wspomagania kierowcy. Jednak dokładnie te same technologie, które poprawiają komfort i bezpieczeństwo jazdy, mogą być wykorzystywane do gromadzenia informacji o otoczeniu. Nie chodzi przy tym wyłącznie o samochody elektryczne. Podobne możliwości posiadają również nowoczesne pojazdy spalinowe i hybrydowe wyposażone w rozbudowane systemy elektroniczne.
Wyobraźmy sobie tysiące samochodów codziennie poruszających się po Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu i innych polskich miastach. Przejeżdżają obok jednostek wojskowych, obiektów infrastruktury energetycznej, portów, lotnisk, węzłów kolejowych, zakładów przemysłowych i budynków administracji państwowej. Ich systemy obserwacji otoczenia mogą rejestrować informacje o infrastrukturze drogowej, pojazdach, przeszkodach i charakterystycznych elementach przestrzeni. Jeśli producent dysponuje możliwością pozyskiwania odpowiednich danych z takich urządzeń, potencjalnie powstaje rozproszona sieć zbierania informacji geograficznych i przestrzennych. Co więcej, w przeciwieństwie do tradycyjnych operacji rozpoznawczych, urządzenia te nie wzbudzają szczególnego zainteresowania. Samochód stojący przed jednostką wojskową może należeć do mieszkańca pobliskiego osiedla, pracownika firmy kurierskiej albo przypadkowego kierowcy. Nie ma potrzeby zakładać, że jego właściciel uczestniczy w jakiejkolwiek działalności wywiadowczej.
Najbardziej interesująca jest jednak możliwość selektywnego pozyskiwania informacji. Powszechne wyobrażenie o elektronicznej inwigilacji zakłada, że urządzenie nieustannie przesyła ogromne ilości danych do zagranicznych serwerów. W rzeczywistości potencjalnie znacznie skuteczniejszy byłby model oparty na okresowej synchronizacji, przesyłaniu metadanych, selekcji określonych zdarzeń lub zmianie sposobu działania urządzenia poprzez aktualizacje oprogramowania. System nie musi nieprzerwanie transmitować obrazu ze wszystkich kamer, aby posiadać wartość rozpoznawczą. W określonych warunkach wystarczające mogą być dane lokalizacyjne, informacje o trasach przejazdu, fragmenty materiału wizualnego lub charakterystyczne cechy obserwowanego otoczenia. Trzeba podkreślić, że jest to opis technicznie możliwego modelu pozyskiwania informacji, a nie stwierdzenie, że każdy chiński samochód realizuje taki scenariusz. Z punktu widzenia kontrwywiadu sama możliwość istnienia takiego mechanizmu, połączona z konsekwencjami jego wykorzystania, może jednak stanowić podstawę do ograniczenia dostępu urządzeń do obiektów strategicznych.
Właśnie w tym kontekście należy rozpatrywać decyzję amerykańskiego Departamentu Handlu z 14 stycznia 2025 roku. Bureau of Industry and Security przyjęło wówczas regulacje dotyczące określonych systemów komunikacyjnych i technologii automatycznego prowadzenia pojazdów, powiązanych z Chinami lub Rosją. Amerykańskie władze wskazały, że technologie obecne w samochodach połączonych z siecią mogą umożliwiać dostęp do wrażliwych informacji oraz stwarzać zagrożenie zdalnej ingerencji w działanie pojazdów. Co szczególnie ważne, administracja Stanów Zjednoczonych nie ograniczyła się do opublikowania raportu ostrzegawczego. Przyjęła konkretne regulacje dotyczące przyszłej obecności takich technologii na rynku amerykańskim. Ograniczenia związane z oprogramowaniem mają zasadniczo obejmować pojazdy od roku modelowego 2027, a odpowiednie ograniczenia sprzętowe od roku modelowego 2030.
Polska również zaczęła dostrzegać ten problem. W lutym 2026 roku Sztab Generalny Wojska Polskiego poinformował o wprowadzeniu ograniczeń dotyczących wjazdu samochodów wyprodukowanych w Chinach na teren chronionych obiektów wojskowych. Szczególnie wymowny był również zakaz podłączania służbowych urządzeń mobilnych do systemów multimedialnych takich pojazdów. Decyzja ta pokazuje, że zagrożenie nie ogranicza się do obserwacji otoczenia samochodu. Nowoczesny system multimedialny może komunikować się ze smartfonem, uzyskiwać dostęp do określonych informacji po udzieleniu odpowiednich uprawnień, synchronizować kontakty lub obsługiwać połączenia telefoniczne. Powstaje zatem dodatkowa powierzchnia potencjalnego dostępu do danych. Nie jest przypadkiem, że wojsko zaczyna traktować samochód jako urządzenie informatyczne, a nie wyłącznie środek transportu.
Drony DJI. Rozpoznanie lotnicze dostępne dla każdego
Jeszcze poważniejsze pytania pojawiają się w przypadku dronów. Chińska firma DJI przez lata zdobyła dominującą pozycję w wielu segmentach światowego rynku cywilnych bezzałogowych statków powietrznych. W różnych analizach jej udział w rynku konsumenckim i profesjonalnym szacowano na kilkadziesiąt procent, a w niektórych segmentach przekraczał on 70%. Oznacza to, że ogromna liczba urządzeń wykorzystywanych do fotografii lotniczej, geodezji, inspekcji przemysłowych, rolnictwa precyzyjnego, ratownictwa i monitorowania infrastruktury pochodzi od jednego chińskiego producenta. Z punktu widzenia technologicznego jest to imponujący sukces przedsiębiorstwa. Z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego tak duża koncentracja rynku tworzy jednak szczególny rodzaj zależności.
Dron wyposażony w wysokorozdzielczą kamerę, system nawigacji satelitarnej, czujniki orientacji przestrzennej i zaawansowane oprogramowanie może gromadzić informacje o znacznie większej wartości strategicznej niż typowe urządzenie domowe. Może wykonywać szczegółowe fotografie zakładów przemysłowych, infrastruktury energetycznej, mostów, linii kolejowych, portów, lotnisk oraz instalacji telekomunikacyjnych. Niektóre modele posiadają kamery termowizyjne, a wyspecjalizowane systemy mogą współpracować z sensorami umożliwiającymi tworzenie trójwymiarowych modeli terenu. Dane te są niezwykle użyteczne dla legalnych zastosowań cywilnych, ale mogą mieć również znaczenie dla rozpoznania wojskowego, planowania operacyjnego i analizy infrastruktury krytycznej.
Najważniejsza jest tutaj skala zjawiska. Tradycyjne rozpoznanie lotnicze wymagało posiadania samolotów, satelitów lub wyspecjalizowanych bezzałogowców. Dzisiaj ogromna liczba szczegółowych zdjęć infrastruktury powstaje każdego dnia w ramach zupełnie zwyczajnej działalności gospodarczej. Przedsiębiorstwa energetyczne kontrolują linie przesyłowe, firmy budowlane dokumentują postępy inwestycji, geodeci wykonują pomiary, a samorządy zamawiają fotografie przestrzenne. Jeżeli oprogramowanie wykorzystywane w tych procesach pozostaje zależne od infrastruktury zagranicznego producenta, pojawia się pytanie o sposób przechowywania danych, możliwość ich synchronizacji oraz kontrolę nad aktualizacjami. Nie oznacza to, że każdy dron automatycznie przesyła całość zgromadzonych materiałów do Chin. Oznacza natomiast, że analiza bezpieczeństwa musi obejmować cały system: urządzenie, kontroler, aplikację, konto użytkownika, usługi chmurowe i procedury aktualizacji.
W Stanach Zjednoczonych problem bezpieczeństwa dronów produkowanych przez DJI stał się przedmiotem wieloletnich sporów, analiz i działań administracyjnych. Władze amerykańskie ograniczały możliwość wykorzystywania określonych zagranicznych bezzałogowców przez instytucje federalne, a Departament Obrony wskazywał na zagrożenia związane z chińskimi producentami. DJI konsekwentnie kwestionowała zarzuty dotyczące bezpieczeństwa swoich produktów, wskazując między innymi na dostępność trybów pracy ograniczających transmisję danych. Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa spór ten nie sprowadza się jednak wyłącznie do pytania, czy aktualna wersja oprogramowania przesyła określone pliki. Dotyczy również tego, kto kontroluje rozwój technologii, jakie uprawnienia posiada producent i czy instytucja korzystająca z urządzenia jest w stanie niezależnie zweryfikować jego zachowanie.
Roboty domowe
O ile samochody i drony mogą dostarczać informacji o przestrzeni publicznej i infrastrukturze, o tyle autonomiczne roboty domowe wprowadzają zupełnie nowy wymiar potencjalnego zagrożenia. Robot sprzątający porusza się po prywatnym mieszkaniu, poznaje jego układ, lokalizację pomieszczeń, rozmieszczenie mebli i przeszkód. W zależności od konstrukcji wykorzystuje lidar, kamery, czujniki odległości, a niekiedy również mikrofony. Zaawansowane modele tworzą mapy przestrzeni, umożliwiają użytkownikowi zdalny podgląd pomieszczeń i komunikują się z serwerami producenta. Z punktu widzenia użytkownika są to funkcje zwiększające wygodę. Z punktu widzenia bezpieczeństwa informacji oznaczają jednak obecność mobilnej platformy sensorycznej w najbardziej prywatnej przestrzeni człowieka.
W 2024 roku badacze bezpieczeństwa ujawnili poważne podatności robotów chińskiego producenta Ecovacs. Wykazali możliwość uzyskania nieautoryzowanego dostępu do określonych urządzeń i wykorzystania ich funkcji komunikacyjnych. W zależności od modelu i podatności potencjalny dostęp mógł obejmować kamery, mikrofony, mapy pomieszczeń i informacje sieciowe. Australijska telewizja ABC przeprowadziła następnie eksperyment pokazujący, że przejęcie kontroli nad robotem może umożliwiać obserwację wnętrza mieszkania bez wiedzy jego właściciela. Nie był to już abstrakcyjny scenariusz przedstawiany na konferencji poświęconej cyberbezpieczeństwu, ale praktyczna demonstracja możliwości wykorzystania podatnego urządzenia do naruszenia prywatności.
Jeszcze ciekawsze były informacje dotyczące wykorzystywania danych zbieranych przez roboty do rozwoju systemów sztucznej inteligencji. W październiku 2024 roku ABC opisała program Ecovacs, w ramach którego dane pochodzące z urządzeń mogły być wykorzystywane do trenowania modeli AI. Wśród potencjalnie zbieranych materiałów znajdowały się obrazy, nagrania dźwiękowe oraz mapy pomieszczeń. Producent wskazywał na dobrowolny charakter uczestnictwa w programie, jednak sam fakt istnienia takiego rozwiązania pokazuje, że technologia pozwala na wykorzystywanie informacji pochodzących z prywatnych mieszkań do celów wykraczających poza bezpośrednie sprzątanie podłogi. W tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie: jak wielu użytkowników rozumie rzeczywisty zakres informacji, które mogą być rejestrowane i przetwarzane przez urządzenia funkcjonujące w ich domach?
W lutym 2026 roku pojawiły się również doniesienia dotyczące poważnej podatności robotów DJI ROMO. Badacz Sammy Azdoufal, analizując komunikację własnego urządzenia, uzyskał możliwość dostępu do informacji związanych z tysiącami innych robotów. Według opublikowanych relacji problem dotyczył około siedmiu tysięcy urządzeń, a dostępne informacje mogły obejmować obrazy z kamer, dźwięk, mapy mieszkań i dane dotyczące pracy robotów. Producent informował o działaniach naprawczych. Zdarzenie to pokazuje, jak duże znaczenie ma architektura centralnej infrastruktury komunikacyjnej. Poważny błąd autoryzacji może sprawić, że dane z tysięcy prywatnych urządzeń staną się dostępne dla nieuprawnionej osoby. Jeżeli podobna możliwość znalazłaby się w rękach służb wywiadowczych, konsekwencje mogłyby być znacznie poważniejsze.
Chiński robot w polskiej bazie wojskowej. Problem znacznie szerszy niż jeden incydent
Szczególnie interesujący z polskiej perspektywy jest opisywany publicznie przypadek prezentacji chińskiego robota humanoidalnego na terenie obiektu wojskowego, nazywający się tak bardzo pi polsku „Wachowski”. Sam fakt pojawienia się zaawansowanego urządzenia wyposażonego w sensory w przestrzeni wojskowej nie dowodzi jeszcze przeprowadzenia operacji wywiadowczej. Stanowi natomiast uzasadniony powód do postawienia pytań o procedury bezpieczeństwa, ocenę ryzyka oraz kontrolę technologii wprowadzanych na teren obiektów chronionych.
Ponieważ jeśli prezentacja miała miejsce już po wprowadzeniu ograniczeń dotyczących chińskich samochodów, to mamy dodatkowy problem spójności procedur bezpieczeństwa. Trzeba przy tym pamiętać, że regulacje dotyczące samochodów nie muszą automatycznie obejmować wszystkich kategorii robotów. Istota problemu jest jednak znacznie szersza niż formalny zakres pojedynczego zakazu. Jeżeli podstawą ograniczeń wobec samochodów była możliwość rejestrowania otoczenia i przesyłania informacji do zewnętrznej infrastruktury, analogiczne pytania powinny pojawiać się w przypadku innych urządzeń wyposażonych w kamery, mikrofony, lidary i moduły komunikacyjne. Robot humanoidalny może przecież dysponować zestawem sensorów porównywalnym z wyposażeniem zaawansowanego pojazdu autonomicznego.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tego rodzaju wydarzeń. Publiczne prezentacje zaawansowanych robotów mają zwykle charakter promocyjny. Urządzenie pojawia się w nietypowym miejscu, wykonuje efektowne czynności, wzbudza zainteresowanie mediów i trafia do materiałów publikowanych w internecie. W ten sposób technologia zdobywa rozpoznawalność, a jej obecność w prestiżowej instytucji może być odbierana jako pośrednie potwierdzenie wiarygodności producenta. Nie trzeba zakładać świadomej współpracy organizatorów z zagranicznym aparatem państwowym, aby zauważyć, że takie wydarzenia mogą przynosić korzyści wizerunkowe i gospodarcze. Z perspektywy kontrwywiadowczej należy jednak dodatkowo pytać, czy urządzenie było odłączone od sieci, jakie sensory pozostawały aktywne, czy rejestrowano dane oraz kto miał do nich dostęp.
Influencerzy, marketing i działalność wpływu
Globalna ekspansja chińskich technologii nie odbywa się wyłącznie poprzez tradycyjne kanały sprzedaży. Ogromną rolę odgrywają influencerzy technologiczni, twórcy internetowi, recenzenci, dystrybutorzy, organizatorzy wydarzeń promocyjnych oraz osoby prezentujące nowe urządzenia w mediach społecznościowych. Dzięki nim produkty, które jeszcze niedawno byłyby postrzegane jako egzotyczne rozwiązania technologiczne, stają się częścią codziennego życia. Robot humanoidalny, autonomiczna kosiarka, dron z kamerą termowizyjną czy samochód wyposażony w rozbudowany system wspomagania kierowcy mogą zdobywać popularność przede wszystkim dzięki atrakcyjnym materiałom wideo. Tego rodzaju promocja jest normalnym elementem współczesnego marketingu i nie stanowi sama w sobie dowodu działalności wywiadowczej. Jednocześnie tworzy przestrzeń, w której zwykłe działania reklamowe, wpływ gospodarczy i potencjalne operacje informacyjne mogą się wzajemnie przenikać.
W analizie działalności wpływu trzeba rozróżniać kilka kategorii osób. Pierwszą stanowią zwykli twórcy internetowi, którzy samodzielnie wybierają interesujące produkty i publikują ich recenzje. Drugą są influencerzy realizujący płatne kampanie reklamowe. Trzecią mogą stanowić osoby lub organizacje uczestniczące w skoordynowanych działaniach promocyjnych, których rzeczywisty sponsor nie zawsze jest ujawniany. Dopiero czwarta kategoria obejmuje świadomych współpracowników struktur prowadzących operacje wpływu lub działalność wywiadowczą. Łączenie wszystkich tych grup pod wspólnym określeniem „agentów” byłoby błędem. Z punktu widzenia analizy strategicznej istotne jest jednak to, że nawet osoby działające całkowicie niezależnie mogą wzmacniać przekaz korzystny dla zagranicznego producenta lub państwa, jeżeli jego produkty odpowiadają na oczekiwania odbiorców i są atrakcyjne cenowo.
Współczesne operacje wpływu nie muszą polegać na wydawaniu bezpośrednich poleceń każdemu uczestnikowi procesu. Znacznie skuteczniejszy może być model wykorzystujący istniejące mechanizmy rynku, zainteresowanie nowymi technologiami, aspiracje konsumentów i naturalną skłonność mediów do prezentowania spektakularnych innowacji. Jeżeli określone państwo dysponuje ogromnym sektorem przemysłowym, konkurencyjnymi cenami, rozwiniętym zapleczem marketingowym oraz możliwością finansowania międzynarodowych kampanii promocyjnych, może budować wpływy bez konieczności tworzenia klasycznej siatki agenturalnej. W takim modelu granica między promocją gospodarczą a realizacją celów strategicznych staje się coraz trudniejsza do wyznaczenia.
Nie oznacza to, że należy podejrzewać każdego recenzenta chińskiego samochodu czy drona o współpracę z obcymi służbami. Oznacza natomiast, że państwo powinno analizować również pozatechniczne mechanizmy rozpowszechniania urządzeń mogących generować ryzyko bezpieczeństwa. Szczególne znaczenie mają sytuacje, w których promocja technologii prowadzi do jej obecności w instytucjach publicznych, przedsiębiorstwach infrastruktury krytycznej lub obiektach wojskowych. W takich przypadkach pytanie nie powinno dotyczyć wyłącznie atrakcyjności produktu, ale również pochodzenia technologii, możliwości jej niezależnego audytu i kontroli nad przepływem danych.
Największym zagrożeniem nie jest pojedyncze urządzenie, lecz cały ekosystem
Samochód wyposażony w kamery może rejestrować informacje o przestrzeni publicznej. Dron może tworzyć szczegółowe obrazy infrastruktury i terenu. Robot domowy może poznawać układ pomieszczeń. Smartfon może gromadzić dane lokalizacyjne i informacje o aktywności użytkownika. Kamera monitoringu może obserwować określony obszar przez całą dobę. Każde z tych urządzeń osobno posiada ograniczony zakres obserwacji, jednak potencjalna możliwość łączenia informacji pochodzących z różnych źródeł zmienia charakter zagrożenia. Współczesne systemy analityczne i sztuczna inteligencja pozwalają identyfikować wzorce, korelować zdarzenia i odtwarzać zależności, których człowiek nie byłby w stanie dostrzec na podstawie pojedynczych obserwacji.
Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, w której podmiot dysponuje dostępem do danych lokalizacyjnych dużej liczby samochodów, wybranych materiałów z dronów, informacji pochodzących z kamer monitoringu oraz metadanych urządzeń mobilnych. Nawet bez ciągłego dostępu do wszystkich nagrań może próbować rekonstruować wzorce przemieszczania się ludzi, aktywność określonych obiektów, zmiany organizacji transportu czy charakterystyczne zdarzenia w pobliżu infrastruktury strategicznej. W przypadku konfliktu militarnego informacje tego rodzaju mogłyby mieć znaczenie dla rozpoznania, planowania operacyjnego i oceny skutków działań. Nie twierdzimy, że istnieje już potwierdzona centralna baza obejmująca wszystkie takie dane z chińskich urządzeń. Wskazujemy natomiast, że rozwój technologii stworzył warunki, w których podobny model analityczny stał się technicznie możliwy.
W tym miejscu ujawnia się zasadnicza różnica między zwykłą oceną prywatności konsumenta a analizą bezpieczeństwa narodowego. Dla użytkownika najważniejsze może być to, czy producent zbiera zbyt wiele informacji o jego codziennym życiu. Dla państwa istotniejsze staje się pytanie, czy zagraniczny podmiot może uzyskać dostęp do danych pozwalających analizować funkcjonowanie infrastruktury, administracji, gospodarki i sił zbrojnych. Nie chodzi przy tym wyłącznie o aktualne intencje producenta. Z punktu widzenia bezpieczeństwa równie ważne są możliwości techniczne, zależności prawne i potencjalna zmiana sytuacji geopolitycznej.
Chiny, Stany Zjednoczone i geopolityczna asymetria zagrożeń
Nie sposób analizować tych zagadnień bez uwzględnienia międzynarodowego układu sił. Amerykańskie przedsiębiorstwa technologiczne również gromadzą ogromne ilości danych, a historia ujawnionych programów nadzoru pokazuje, że Stany Zjednoczone prowadzą rozbudowaną działalność wywiadowczą także w środowisku cyfrowym. Nie oznacza to jednak, że z perspektywy Polski ryzyko związane z infrastrukturą amerykańską i chińską musi być oceniane identycznie. Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym sojusznikiem wojskowym Polski, a bezpieczeństwo naszego kraju jest w dużym stopniu związane z amerykańską obecnością w Europie i strukturami NATO. Chiny natomiast są strategicznym konkurentem Stanów Zjednoczonych, rozwijają współpracę z Rosją i prowadzą własną politykę globalnej ekspansji gospodarczej, technologicznej i militarnej.
W praktyce oznacza to, że podobna zdolność techniczna może generować odmienne ryzyko strategiczne w zależności od tego, kto ją kontroluje. Nie chodzi o przyznawanie któremukolwiek państwu moralnego monopolu na uczciwe wykorzystywanie technologii. Chodzi o ocenę prawdopodobieństwa wykorzystania określonych informacji przeciwko interesom bezpieczeństwa Polski oraz możliwych konsekwencji takiego działania. Służby kontrwywiadowcze nie mogą ograniczać się do pytania, czy dane urządzenie już zostało wykorzystane w konkretnej operacji. Muszą również analizować, czy jego obecność tworzy możliwość przeprowadzenia takiej operacji w przyszłości.
Dodatkowego znaczenia nabiera chiński system prawny. Ustawa o wywiadzie narodowym z 2017 roku przewiduje obowiązek wspierania działalności wywiadowczej przez organizacje i obywateli zgodnie z obowiązującym prawem. Interpretacja zakresu tych obowiązków jest przedmiotem analiz prawnych i sporów, jednak sam fakt istnienia takich regulacji musi być uwzględniany przy ocenie zależności przedsiębiorstw technologicznych od państwa. W połączeniu z rozbudowanym systemem nadzoru politycznego i szczególną rolą Komunistycznej Partii Chin w gospodarce tworzy to uwarunkowania odmienne od tych, w których funkcjonują przedsiębiorstwa państw demokratycznych.
Nowa logika działalności wywiadowczej
Największą zmianą, jaką przynosi współczesna technologia, jest możliwość oddzielenia procesu pozyskiwania informacji od klasycznej obecności agenta. W tradycyjnym modelu działalności wywiadowczej konieczne było wysłanie człowieka lub specjalistycznego urządzenia w określone miejsce. W nowym modelu infrastruktura potencjalnego rozpoznania może zostać rozmieszczona w wyniku normalnych procesów gospodarczych. Konsumenci kupują urządzenia, przedsiębiorstwa wdrażają systemy automatyzacji, samorządy instalują kamery, a instytucje publiczne korzystają z coraz bardziej zaawansowanych technologii. Każda taka decyzja może być całkowicie racjonalna z ekonomicznego punktu widzenia. Jednak ich suma może tworzyć zależności, których konsekwencje ujawniają się dopiero na poziomie bezpieczeństwa całego państwa.
Warto w tym kontekście wprowadzić pojęcie potencjalnej „uśpionej infrastruktury wywiadowczej”. Nie oznacza ono, że każde urządzenie zawiera ukryty mechanizm szpiegowski. Opisuje sytuację, w której szeroko rozpowszechnione technologie posiadają funkcje sensoryczne, komunikacyjne i aktualizacyjne mogące zostać wykorzystane do pozyskiwania informacji, jeśli określony podmiot uzyska nad nimi odpowiedni poziom kontroli. Taka kontrola może wynikać z architektury systemu, błędów bezpieczeństwa, przejęcia infrastruktury, uprawnień administracyjnych albo presji państwa na przedsiębiorstwo. W zależności od okoliczności zagrożenie może być niewielkie, poważne lub krytyczne. Jego ocena wymaga zatem analizy zarówno technologii, jak i otoczenia politycznego.
Właśnie dlatego decyzje amerykańskich i polskich instytucji dotyczące określonych chińskich technologii należy traktować jako sygnał głębszej zmiany w rozumieniu bezpieczeństwa narodowego. Współczesne państwo musi chronić nie tylko granice, sieci telekomunikacyjne i systemy wojskowe, lecz także własne otoczenie informacyjne. Samochody, drony, roboty i kamery nie są już wyłącznie urządzeniami mechanicznymi lub elektronicznymi. Coraz częściej stają się elementami infrastruktury przetwarzania danych, której znaczenie może wykraczać daleko poza pierwotne przeznaczenie produktu.
Problem nie polega więc na tym, czy chiński samochód jest dobrze wykonany, czy dron DJI robi znakomite zdjęcia, ani czy autonomiczny odkurzacz skutecznie sprząta mieszkanie. W wielu przypadkach są to produkty zaawansowane, konkurencyjne i atrakcyjne dla konsumentów. Problem zaczyna się wtedy, gdy ogromna liczba takich urządzeń zostaje wprowadzona do przestrzeni państwa, a ich rzeczywiste możliwości komunikacyjne, sposób przetwarzania danych i zależności od zagranicznej infrastruktury pozostają trudne do niezależnego zweryfikowania.
W XXI wieku jednym z najważniejszych zasobów wywiadowczych staje się nie tylko informacja, którą państwo już posiada, ale również infrastruktura umożliwiająca jej pozyskanie w przyszłości. Jeżeli takie możliwości powstają na masową skalę dzięki zwykłym decyzjom zakupowym milionów konsumentów, tradycyjne granice między rynkiem technologicznym, bezpieczeństwem informacji i działalnością wywiadowczą zaczynają się zacierać.
To właśnie dlatego ekspansja chińskich technologii powinna być analizowana nie tylko jako spektakularny sukces gospodarczy, ale również jako zjawisko o potencjalnie fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa Polski i całego świata zachodniego.
Źródła i dokumentacja
1. U.S. Department of Commerce, Bureau of Industry and Security, Commerce Finalizes Rule to Secure Connected Vehicle Supply Chains from Foreign Adversary Threats, 14 stycznia 2025 r.
2. Sztab Generalny Wojska Polskiego, informacje dotyczące ograniczeń wjazdu pojazdów produkowanych w Chinach na tereny chronionych obiektów wojskowych, luty 2026 r.
3. Polska Agencja Prasowa, doniesienia dotyczące decyzji Sztabu Generalnego WP w sprawie samochodów chińskich, luty 2026 r.
4. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, interpelacja nr 15874 dotycząca ograniczeń wjazdu chińskich samochodów na tereny wojskowe, marzec 2026 r.
5. TechCrunch, Ecovacs home robots can be hacked to spy on their owners, researchers say, 9 sierpnia 2024 r.
6. Australian Broadcasting Corporation, We hacked a robot vacuum and could watch live through its camera, 4 października 2024 r.
7. Australian Broadcasting Corporation, Insecure Deebot robot vacuums collect photos and audio to train AI, 5 października 2024 r.
8. The Verge, materiały dotyczące podatności systemów komunikacyjnych robotów DJI ROMO i badań Sammy'ego Azdoufala, luty 2026 r.
9. National Intelligence Law of the People's Republic of China, 2017, art. 7.
10. U.S. Department of Defense, dokumenty i wykazy dotyczące bezpieczeństwa zagranicznych systemów bezzałogowych.
11. U.S. Congress, American Security Drone Act of 2023, regulacje dotyczące wykorzystywania określonych zagranicznych bezzałogowych statków powietrznych przez instytucje federalne.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)