0 obserwujących
5 notek
11k odsłon
4020 odsłon

Kto stoi za kandydatem na prezydenta Szymonem H.?

Wykop Skomentuj9

Kiedy Szymon Hołownia ogłosił zamiar ubiegania się o prezydenturę pomyślałem sobie o Janku Pietrzaku, który wystartował w wyborach prezydenckich w roku 1995. Wówczas pamiętam, jak spodziewałem się, że artysta kabaretowy ubogaci kampanię wyborczą swoim dowcipem, który uwielbiałem od lat 80tych. Jakież było zdziwienie, kiedy p.Jan całkiem na serio wygłaszał w TV poważne teksty jak to zamierza zbawić naszą ojczyznę. Uzyskał 1,12% głosów. Po latach dochodzę do wniosku, że mogła to być inicjatywa "celebryty" bez poważnego zaplecza politycznego.

Zupełnie inaczej sprawa wyglądała w przypadku niespodziewanych karier politycznych p.Petru, czy p.Kukiza. Tam prawdopodobnie zaplecze polityczne zostało zbudowane, ale nie na tyle solidnie, by projekty te mogły się rozwinąć.

Szybko przekonałem się, że kandydaturę p.Hołowni trzeba brać poważnie w politycznych analizach. Stawiam tezę, że zaplecza p.Hołowni trzeba szukać wokół kandydata na jego szefa sztabu wyborczego - Michała Kobosko.

Kim jest Michał Kobosko?

Ważnym sygnałem dla wyborców było zaproszenie do sztabu wyborczego p.Michała Kobosko, byłego już szefa polskiego oddziału amerykańskiego think tanku Atlantic Council. Oznacza to niewątpliwie, że za p.Hołownią stoją poważne siły. Niektórzy twierdzą również, że amerykańskie pieniądze. Zanim jednak zajmiemy się kwestią finansową przedsięwzięcia, sprawdźmy kim jest Michał Kobosko oraz czym jest Atlantic Council.

P. Michał przedstawia siebie jako dziennikarz i media managera. Z jego resume na linkedin można wyczytać po angielsku, że był zaangażowany w wiele projektów medialnych. Ostatnia pozycja zawodowa to dyrektor polskiego oddziału Atlantic Council, z której zrezygnował rozpoczynając zaangażowanie w kampanii wyborczej.

Atlantic Council

Organizacja przedstawia się jako "pozapartyjna, która promuje przywództwo USA i jego zaangażowanie w świecie". Wśród sponsorów organizacji widzimy w roku 2018 takie organizacje, jak Facebook, ambasadę UAE w USA (darowizny powyżej 1 mln USD), Departament Stanu USA (darowizna powyżej 0,5 mln USD), PKO BP, finansowana przez Georga Sorosa Open Society Foundation (darowizny powyżej 0,25 mln USD) i wiele innych. 

Na pierwszy rzut oka obecność PKO BP (a także bank PKO SA, który również figuruje na liście darczyńców) może dziwić, lecz prawdopodobnie chodzi o to, że rząd PIS, który administruje bankiem PKO BP, musi dobrze żyć z naszymi opiekunami zza wielkiej wody.

Czy Dominika Kulczyk finansuje Hołownię?

W pierwszych dniach grudnia, zaraz po oficjalnym ogłoszeniu nowego kandydata na prezydenta, pojawił się news, że to właśnie jedna z najbogatszych rodzin w Polsce go finansuje.

Moim zdaniem była to sprytna zagrywka sztabu wyborczego. Spodziewali się, że pytania o finansowanie pojawią się i dyskretne przekierowanie tego pytania na rodzinę Kulczyków mogło świetnie zagospodarować internet. Potem pojawiły się oficjalne dementi z obu stron, ale to tylko podsyciło spekulacje.

Czy Szymon Hołownia finansuje się sam?

Zaraz na początku p.Hołownia oświadczył, że wydał na swoją kampanie 200 tys. ciężko zarobionych polskich złotych. Nie twierdzę, że tego nie zrobił. Jednak z punktu widzenia kosztów kampanii wyborczej to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

Oczywiście, jak zapowiada p.Hołownia, częściowo pieniądze będą pochodziły ze zbiórek - wszak każdy może wpłacić na kampanię do 33 tys. zł. O tym za chwilę.

Ile kosztuje kampania prezydencka?

Oficjalnie na kampanię prezydencką można wydać max. 19 mln zł. Mówi się, że faktyczny koszt kampanii w przypadku drugoplanowych kandydatów to kilka milionów zł.

Już samo zatrudnienie p.Kobosko na okres 1/2 roku mogło kosztować między 0,5 - 1 mln zł mając świadomość, że zrezygnował on z ciepłej posady w Atlantic Council, a pewnie jego zarobek roczny przekraczał znacznie 100 tys USD. Można oczywiście domniemywać, że jest to inwestycja p.Kobosko w swoją drogę polityczną, lecz prawdopodobieństwo takiej motywacji oceniam na bliskie zeru.

Pamiętajmy też o pozostałych członkach sztabu wyborczego, kosztach organizacji tournee po Polsce, które p.Hołownia już zapowiedział, koszty marketingu w internecie, itp.

Po co miałby ktoś finansować p.Hołownię?

Nikt kto buduje biznes plan poważnego przedsięwzięcia nie będzie liczył na zbiórkę publiczną, której wysokość trudno jest oszacować, a wpływy z tego źródła pojawią się dopiero po rozkręceniu kampanii. Czyli sporo trzeba wydać, aby trochę pieniędzy wpłynęło.

Stawiam tezę, że pieniądze pochodzą ze źródeł amerykańskich, zbliżonych do Atlantic Council.

Postawmy pytanie po co amerykanie mieliby finansować p. Hołownię, skoro jest już kandydat popierany przez administrację amerykańską - Andrzej Duda. W każdym razie nic nie wygląda na to, aby p.Duda stracił poparcie USA.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka