4 obserwujących
66 notek
88k odsłon
  949   0

Jak do tego doszło: nie wiem

Ten tekst z kultowej piosenki niewątpliwie oddaje stan ducha i przemyślenia Prezesa Kaczyńskiego. Jeszcze parę tygodni temu miał pełnię władzy i pozornie wszystko pod kontrolą. Teraz ma przed sobą wojnę polsko-polską którą sam wywołał.

Przyznaję: pomyliłem się. Gdy w apogeum konfliktu w Zjednoczonej Prawicy analizowałem scenariusze rozwoju sytuacji, postawiłem tezę o tym że Prezes wyjdzie z tej awantury obronną ręką. Okazało się jednak, że podziały w obozie władzy są głębsze, a determinacja rywali - większa. W rezultacie Kaczyński musiał przełknąć to, że Ziobro wyszedł z negocjacji bez szwanku, ba - nawet wzmocniony. Dalszy rozwój wypadków już znamy - wsadzenie ustawy "piątka dla zwierząt" do sejmowej zamrażarki. Dla Kaczyńskiego to pierwsza poważna porażka od wielu lat. Nie dość, że ustawa upadła, nie dość że PiS poniósł polityczne konsekwencje (urażenie tradycyjnego elektoratu, strajki) to jeszcze niepokorni posłowie z partii którzy głosowali przeciwko Prezesowi zaczęli się domagać publicznie przeprosin!

Tego już musiało być za wiele, stąd Kaczyński zdecydował się walnąć pięścią. Wyrok TK w sprawie aborcji wydawał się genialnym posunięciem, bo pokazywał że Prezes nie boi się odważnych decyzji, ponadto zapędzał Ziobrystów i Konfederację w kozi róg.

Tymczasem wyszło jak wyszło. Skala protestów zaskoczyła wszystkich, włącznie z opozycją. Protesty wymknęły się spod kontroli - młode pokolenie wzięło sprawy w swoje ręce i odnoszę wrażenie że opozycja jedynie próbuje na tym coś ugrać. Z marnym skutkiem, co pokazuje choćby reakcja na ostatnią wypowiedź/komentarz Szymona Hołowni.

W tym momencie mamy sytuację patową: Kaczyński ani myśli ustąpić, zaś wypowiedzi jego i jego akolitów sprzyjają eskalacji konfliktu. Z drugiej strony i demonstranci eskalują żądania.

Tymczasem liczba przypadków dziennych covid-19 przekroczyła 20 tys., system opieki zdrowotnej w zasadzie przestał działać. Wiadomo już, że czeka nas bardzo głęboki kryzys - najpierw zdrowotny, a potem społeczno-gospodarczy. Szczególnie ten drugi będzie bardzo dotkliwy. Polskie społeczeństwo od 30 lat nie doświadczyło recesji. Tym samym dla wielu Polaków będzie to szokująca nowość. Ludzkie dramaty związane z utratą źródła utrzymania, poczucie braku bezpieczeństwa i rosnąca frustracja - to już jest widoczne, ale będzie dalej narastać.

Dla mnie nie ulega wątpliwości, że w ramach demokratycznego systemu rządy Zjednoczonej Prawicy są skazane na upadek. Ten upadek może być szybki, albo długi i bolesny. Ale żadna partia rządząca nie może sprostać takiemu kryzysowi na dłuższą metę. Nie ma cudów, wyborcy zawsze winią rządzących za kryzys gospodarczy. Żadna propaganda TVP nawet najbardziej nachalna nie spłaci rachunków i kredytów hipotecznych. Tusk może być winny, ale jak długo?

Rozwiązania są więc dwie. Pierwsze rozwiązanie to opcja siłowa. Prezes Jarosław Kaczyński będzie dalej dążył do rządów autorytarnych, co i tak spowoduje katastrofę na dłuższą metę, ale pozwoli na chwilę dłużej utrzymać mu się u władzy. Polska stanie się pariasem Europy, odetną nas od środków unijnych co pogłębi kryzys gospodarczy. Ba, nawet członkostwo w UE stanie pod znakiem zapytania. Do tego dojdzie masowa emigracja i pogorszenie już dramatycznie złej sytuacji demograficznej naszego kraju.

Druga opcja to zrobienie kroku wstecz. Rozwiązanie bardzo proste - wystarczy uznać nieważność wyroku TK z uwagi na obecność prof. Pawłowicz w gremium (wariant sugerowany przez PSL). Oczywiście wiąże się to z dalszą erozją pozycji Kaczyńskiego jako lidera prawicy, a docelowo jego ustąpienie z roli prezesa PiS. Tylko w ten sposób PiS może (choć nie musi) utrzymać się jako znaczący gracz na scenie politycznej.

Nie mam złudzeń, że Prezes Kaczyński nie jest na taką nagłą emeryturę gotowy. Ale czy aby ta opcja nie dojrzewa u Morawieckiego czy Gowina?


Lubię to! Skomentuj44 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo