Tłumy nie tylko owiec na redyku. Kierowcy grzęźli w długich korkach

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 17
W miniony weekend Szczawnica przeżywała istne oblężenie. A to za sprawą popularnego redyku bacy Józefa Klimowskiego, który wyszedł z gór Beskidu Niskiego i doszedł 180 km aż do Nowego Targu. Dzień później z owcami ulice przemierzał baca Andrzej Majerski. W najbliższą sobotę będzie kolejna szansa na kultywowanie tradycji góralskiej - bacę z juhasami i owcami zobaczą obserwatorzy w Kluszkowcach.

Redyk jesienny ściągnął tłumy do Szczawnicy

Redyk jesienny to jedno z najbardziej znanych wydarzeń w regionie Pienin. W jego trakcie bacowie i juhasi przeprowadzają stada owiec przez ulice miasta, kończąc sezon wypasu na halach. W tym roku impreza przerodziła się w prawdziwe widowisko, które przyciągnęło turystów z całej Polski.

Zainteresowanie było tak duże, że w Szczawnicy zabrakło miejsc noclegowych, a wielu odwiedzających musiało szukać kwater w sąsiednich miejscowościach. – Szczawnica jest coraz bardziej popularna. Myślę, że to się przełoży także na okres świąteczny i noworoczny. Z tego, co wiem, niedużo miejsc zostało – powiedział w rozmowie z RMF24 burmistrz miasta, Bogdan Szewczyk.

Szczawnica stała się jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w Małopolsce. Dyrektorka jednego z hoteli, Agnieszka Kopacz, powiedziała, że choć na ferie zimowe wciąż są dostępne pojedyncze wolne miejsca, to rezerwacje na święta Bożego Narodzenia i Sylwestra już się kończą.

– To już jest regularność, że te miejsca szybko się wyczerpują. Na ten moment rezerwacji jest bardzo dużo – zaznaczyła Kopacz.

Lokalne władze przewidują, że podobny napływ turystów może nastąpić w grudniu i na przełomie roku, kiedy miasto tradycyjnie staje się jednym z najpopularniejszych kierunków wypoczynku w Małopolsce. 


Ogromne korki przy wyjeździe ze Szczawnicy

Tegoroczny redyk trwał cały weekend, a poprzedziły go piątkowe koncerty i wydarzenia kulturalne. Na scenie w Szczawnicy wystąpili m.in. Folklorika, Sąbani, Potock, Bubliczki oraz Kapela ze Wsi Warszawa. Kulminacyjnym momentem była sobota i przejście redyku bacy Józefa Klimowskiego. Po obu stronach głównej ulicy wydarzenie obserwowało kilka tysięcy osób. 

Władze Szczawnicy i organizator redyku uprzedzały wszystkich turystów o pozostawienie samochodów przy miejscach noclegowych. Droga musiała być wolna dla stada owiec i górali. Nie wszyscy posłuchali prośb bacy. Niektórzy stali w kilkugodzinnych korkach, a jedna z osób zostawiła swojego suva blokując jeden pas głównej drogi w miasteczku. Od soboty na kierowcy wyżywają się w sieci inni uczestnicy redyku, piętnując ich zdaniem nieodpowiedzialność i głupotę. - Dziękuję za to, że stałam przez niego dodatkową godzinę - żali się jedna z kobiet na Facebooku. Najlepiej na redyk było udać się na nogach i to kilka godzin przed początkiem imprezy. 

Na tydzień przed wydarzeniem w mieście trudno było o nocleg, a same uroczystości przyciągnęły nie tylko mieszkańców Szczawnicy i okolic, ale i turystów z zagranicy.  


Redyk w Kluszkowcach

Redyk jesienny to wyjątkowe wydarzenie, które pozwala zobaczyć żywą góralską tradycję, coraz rzadziej spotykaną w Polsce. Przemarsz stad owiec, barwne stroje, muzyka i wspólne świętowanie tworzą niepowtarzalny klimat, który co roku ściąga do Szczawnicy tysiące odwiedzających. Za niecały tydzień, 18 października, szansa na powtórkę w Kluszkowcach w gminie Czorsztyn. Gwiazdą wieczoru będzie zespół Brathanki.  


Fot. Jesienny redyk w Szczawnicy/PAP

Red. 


Zobacz galerię zdjęć:

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj17 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo