174 obserwujących
1070 notek
982k odsłony
380 odsłon

Złudne nadzieje ekipy Jaruzelskiego (2)

Wykop Skomentuj17

W trakcie III pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II jednoznacznie poparł opozycję.


      Do kolejnej wizyty Jana Pawła II w Polsce doszło w odmiennej sytuacji politycznej. W 1985 roku do władzy w Związku Sowieckim doszedł Michaił Gorbaczow dokonując kontrolowanej liberalizacji systemu.


      W 1986 roku peerelowskie władze zwolniły niemal wszystkich więźniów politycznych. Pogłębiający się kryzys gospodarczy zmuszał władze komunistyczne do podzielenia się odpowiedzialnością za stan państwa i bolesne dla społeczeństwa reformy. Otwarcie przyznał to Jaruzelski w październiku 1986 roku wskazując, iż  „główna sprawa to pozyskiwanie ludzi wierzących do naszej polityki” i  dodając:  „powinniśmy wciągać Kościół do współodpowiedzialności, trzeba wciągać ludzi Kościoła do wszystkich możliwych rad”. Podstawowym warunkiem tej kooptacji miało być odcięcie się przez Kościół „od skrajnej opozycji”.


      W trakcie spotkania Kazimierza Barcikowskiego z  Jerzym Turowiczem, Andrzejem Święcickim i Andrzejem Wielowieyskim w dniu 18 października 1986 roku, działacze katoliccy uznali za niezbędne: „1. Zdecydowanie wyjść naprzeciw postulatom Episkopatu i szerokich kręgów społecznych odnośnie rozszerzenia wolności i zrzeszania się. (…) 2. Przyjąć zasadę neutralności światopoglądowej szkoły i systemu wychowania oraz akceptacja pluralizmu światopoglądowego środowisk nauki i kultury; 3. Zapewnić wyraźnie niezależny charakter zaproszonych (do Rady Konsultacyjnej) uczestników, wśród których obok ludzi związanych z Kościołem katolickim, powinni być odpowiednio reprezentowani przedstawiciele innych niezależnych środowisk”.


      Władze nie zamierzały spełniać tych postulatów, uważając, że z biegiem czasu przedstawiciele opozycji będą bardziej podatni na sugestie strony rządowej.


        Przed kolejną pielgrzymką Jana Pawła II do Ojczyzny, w styczniu 1987 roku doszło do spotkania papieża z Jaruzelskim, przy okazji jego wizyty w Rzymie. W jej trakcie I sekretarz KC PZPR stwierdził, iż „stosunki między socjalistycznym państwem i Kościołem katolickim powinny opierać się na następującej triadzie: ideologiczny i filozoficzny spór (…); polityczne współistnienie, oparte na uznaniu trwałości socjalistycznego państwa, a jednocześnie zrozumienie dla tożsamości i duszpasterskiej misji Kościoła; społeczne współistnienie we wszystkich dziedzinach, które wymagają działań wychowawczych i moralnych dla zwalczania zła i podnoszenia jakości stosunków międzyludzkich”. Z kolei Jan Paweł II miał skupić się w rozmowie na roli państwa, zauważając, że należy przeciwdziałać „cywilizacyjnemu osłabieniu Polski”. Miał także zauważyć, że najważniejszym problemem w stosunkach Stolicy Apostolskiej z PRL była „ kwestia stosunku prawnego Kościoła w Polsce”.


       W dniu przylotu Jana Pawła II do Ojczyzny w dniu 8 czerwca 1987 roku zebrani na lotnisku zaśpiewali  „Boże coś Polskę”, ze słowami „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Natomiast kard. Józef Glemp– wedle relacji Rakowskiego  - „pochwalił się kilkuset nowymi kościołami i wzrostem religijności młodzieży. (…). Ani słowa o istotnym zwrocie naszego państwa wobec Kościoła”.


      „Podczas spotkania na Zamku z Jaruzelskim – napisano na łamach paryskiej „Kultury” - padły słowa o prawach człowieka, o wolności stowarzyszeń i wypowiadania swoich poglądów, wreszcie o prawie wszystkich Polaków do stanowienia o losach Ojczyzny. Z każdym dniem widać było wyraźniej, że tutaj władzy nie uda się uzyskać spodziewanych korzyści”.


      W trakcie kilkudniowej pielgrzymki papież wielokrotnie odchodził od tekstu homilii, podkreślając swoje wsparcie dla społecznych aspiracji rodaków. W czasie mszy świętej na Zaspie nakreślił etyczne przesłanie na nieodległą – jak się miało okazać – przyszłość. „Nie może być program walki – mówił - ponad programem solidarności. Gdy mówi się: naprzód „walka” - choćby w znaczeniu walki klas - to bardzo łatwo drugi czy drudzy pozostają na „polu społecznym” przede wszystkim jako wrogowie. Jako ci, których trzeba zniszczyć. Nie jako ci, z którymi trzeba szukać porozumienia, z którymi wspólnie należy obmyślać, jak „dźwigać brzemiona”. Jednocześnie jednoznacznie poparł  „Solidarność” słowami: „Jestem z wami i mówię za was”.



      Działacze partyjni byli oburzeni. „To wygląda na lekceważenie władz” - skarżył się biskupowi Jerzemu Dąbrowskiemu Władysław Loranc, kierownik Urzędu ds. Wyznań. Poza narzekaniami nie byli w stanie jednak nic zrobić.



        Rakowski zapisał opinię Stanisława Kani, wedle którego „homilie papieskie są porażką Wojciecha. Wyrażał zdumienie, że WJ tak bardzo się zaangażował, salut artyleryjski, który zapowiedział na Zamku („jako zwierzchnik sił zbrojnych”), salut, którym jeszcze nikogo nie witano, gala na okręcie wojennym i... nici z tego wszystkiego. Na Westerplatte JPII nie wspomniał o pokoju (na co liczył WJ), pouczał natomiast młodzież, jaką siłę moralną powinna posiadać. Powiedział: „Każdy z was musi mieć w sobie Westerplatte czyli walczyć z przeważającym nawet wrogiem”.

Wykop Skomentuj17
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura