196 obserwujących
1280 notek
1150k odsłon
  460   0

Wojna sowiecko-ukraińska (3)

Sowiecka operacja „Wielka Blokada” przetrąciła kręgosłup ukraińskiej partyzantce.

     Po zakończeniu II wojny światowej naradzie szefostwo OUN poleciło oddziałom partyzanckim w razie silnej presji ze strony Sowietów „przechodzić w bezpieczniejsze rejony, także na wschodnią Ukrainę, Białoruś, do Polski, Rumunii i Węgier, przy czym zalecano na tych terenach włączanie do walki z komunistami cudzoziemców. Akcje zbrojne na tych terenach miano prowadzić wyłącznie w obronie ukraińskiej ludności”.

     W ramach demobilizacji 20–25% partyzantów UPA skierowano do życia na „legalnej stopie”. Ujawnili się oni władzom i mieszkali jawnie w wioskach, a ich zadaniem było tworzenie głęboko zakonspirowanych grup. Miały one zbierać informacje wywiadowcze, stanowić rezerwę kadrową organizacji oraz materialne zabezpieczenie przebywających dalej w lesie.

      Nastawienie na długoletnią działalność podziemną sprawiło, iż większą wagę przywiązywano do wychowania ukraińskiej młodzieży. Zalecano rodzicom puszczanie dzieci i młodzieży do szkoły, ale jednocześnie wychowywanie ich w domu w duchu narodowym i religijnym. Jednocześnie starano się eliminować prokomunistycznych nauczycieli oraz wskazywano, aby szkolną młodzież „uczyć od małego walki” i zachęcać do bojkotowania pionierskich i komsomolskich organizacji, świąt komunistycznych, a z drugiej strony do śpiewania narodowych pieśni oraz odmawiania głośnych modlitw. „Nie możemy dopuścić, aby młodzież wyrwała się spod naszego wpływu” — powtarzano wielokrotnie w rozkazach.

      Niezależnie tych strat większość partyzantów nie zamierzała kapitulować. Pierwsze przykazanie nacjonalistycznego dekalogu „Zdobędziesz ukraińskie państwo, albo zginiesz w walce o nie” miało dla nich moc dogmatu. Uważali powszechnie, iż istniała jedynie alternatywa: zwycięstwo albo śmierć. To stanowisko spowodowane było nie tyle nacjonalistycznym fanatyzmem, ile przekonaniem, że w wypadku klęski UPA cały naród czeka zagłada. „Naród bez państwa — czytamy w jednym z tekstów podziemnych — skazany jest wcześniej czy później na śmierć”.

    Zimą 1945/1946 roku Sowieci postanowili ostatecznie zniszczyć ukraińskie podziemie.  10 lutego 1946 roku zaplanowali wybory do Rady Najwyższej ZSRR, w których udział mieszkańców Ukrainy zachodniej był dla partii komunistycznej ważnym badaniem opinii publicznej. Dla lokalnych przywódców partyjnych zbyt duża absencja wyborcza mogła się skończyć surowymi konsekwencjami, dlatego byli oni żywotnie zainteresowani wysoką frekwencją.

      W celu uniemożliwienia ukraińskiej partyzantce swobodnego poruszania się w terenie zdecydowano pokryć cały obszar Ukrainy zachodniej siecią garnizonów AC i WW NKWD. Miały one blokować partyzantom dostęp do wiosek, czyli do możliwości uzyskania od miejscowej ludności żywności, ciepłej odzieży oraz bezpiecznego schronienia.

     Operacja rozpoczęła się 10 stycznia 1946 roku. W czasie tzw. „Wielkiej Blokady” Armia Czerwona założyła ok. 3500 garnizonów. W poszukiwaniu ukrywających się  partyzantów Sowieci nieustannie przetrząsali gospodarstwa chłopów, niszcząc przy tym dobytek i dorobek wielu lat życia. Najmniejsze podejrzenie stawało się przyczyną aresztowania.

     UPA przystąpiła do kontrakcji, przeprowadzając tylko od 10 do 17 stycznia 1946 22 ataki na garnizony i  zabijając dziewięciu żołnierzy, a 33 raniąc.

     Do najważniejszej próby sił doszło w dniu wyborów 10 lutego 1946 roku.  Według danych NKWD USRR  w zachodnich obwodach Ukrainy ostrzelano 26 garnizonów WW NKWD i Armii Sowieckiej, w pięciu punktach głosowania podłożono miny, dokonano dwóch prób dywersji na kolei, w 28 miejscach rozklejono ulotki, zaś w piętnastu przerwano linie łączności.

     Jednak Sowieci byli zadowoleni z osiągniętych w trakcie „Wielkiej Blokady” wyników. W lutym 1946 roku Chruszczow na naradzie we Lwowie z zadowoleniem skonstatował, że UPA „już się nie podniesie” i że z niej „nic nie zostało oprócz pojedynczych grup terrorystycznych, złożonych z 1, 2, 3 i gdzieniegdzie do 20–30 bandytów”.

       Faktycznie „Wielka Blokada” pokazała, że w starciu z potężnym totalitarnym państwem nawet najlepiej zorganizowana partyzantka pozbawiona wsparcia z zewnątrz nie ma szans zwycięstwa. Nawet najcięższe straty Sowieci mogli bez trudu uzupełnić. Natomiast ponoszone przez partyzantkę były nie do odrobienia.

     W lipcu 1946 roku kierownictwo ukraińskiego podziemia postanowiło rozformować łatwe do odnalezienia oddziały UPA i cały ciężar dalszej walki przenieść do bojówek OUN. Demobilizację postanowiono prowadzić stopniowo. Najpóźniej zamierzano rozwiązać oddziały w Karpatach, gdzie warunki terenowe pozwalały im stosunkowo najłatwiej wytrwać.

      W skierowanym do „żołnierzy i dowódców UPA” rozkazie z  lipca 1946 r., Szuchewycz podkreślił, że UPA spełniła swój obowiązek, pomimo „nieustannego nacisku wroga”. Jednak przedłużający się stan „zbrojnego pokoju” pomiędzy państwami demokracji zachodniej a ZSRR wymusza konieczność zmiany taktyki walki z powstańczej na podziemno-konspiracyjną.

     Rok później katastrofalna susza doprowadziła do znaczącego zmniejszenia plonów na Ukrainie wschodniej, w Mołdawii oraz Rosji. Pomimo to władze sowieckie nie zrezygnowały z realizacji wyśrubowanych planów dostaw, ściągając siłą wyznaczone ich obowiązkowe normy. W rezultacie doszło do wielkiej fali głodu, w latach 1946-1947 zmarło z głodu na Ukrainie od 800 tys. do 1 mln osób. Śmierć przyniosła obfite żniwo także w innych sowieckich republikach.

     Wiele osób szukało ratunku na Ukrainie zachodniej, gdzie nie było suszy i nie pojawiła się klęska głodu. W jednym z meldunków podziemia czytamy: „tysiące głodujących ze wschodnich obwodów (...) zalewają zachodnie obwody Ukrainy. Jadą pociągami (...) idą pieszo. Pierwsi głodujący pojawili się już zimą. Ich liczba szybko wzrasta. Obecnie zjawisko to nabrało masowego charakteru. Co będzie dalej? Po prostu strach o tym myśleć. Czy znowu czekają nas miliony ofiar? Na stacjach kolejowych dzieją się dantejskie sceny. Enkawudyści odbierają wyżebrane kłosy zboża głodującym. Te nieszczęsne ofiary w takiej sytuacji często popełniają samobójstwo. (...) Enkawudowskie psy każdemu zabierają wszystko".

CDN.

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura