164 obserwujących
1003 notki
933k odsłony
235 odsłon

Reaktywowować unię jagiellońską (2)

Wykop Skomentuj12

Oskar Halecki był gorącym propagatorem odbudowy unii jagiellońskiej.


     Chaos, który ogarnął Europę Wschodnią w wyniku wojny i rewolucji, wymagał jego zdaniem powrotu do jagiellońskiego doświadczenia federacji – „związku wszystkich narodów, zamieszkujących zachodnią połać Wschodniej Europy, między Niemcami a Moskwą, dla wzajemnej obrony przed niebezpieczeństwami, grożącemi im z obu stron”.


          Z uwagi na postulowane przez prezydenta USA Woodrowa Wilsona prawo narodów do samostanowienia Halecki musiał połączyć dwie przeciwstawne zasady – „praw historycznych” i „samostanowienia narodów”.  Wskazał, iż bardzo trudno byłoby uwzględnić na tych terenach zasadę samostanowienia narodów z powodu mieszanego etnicznie charakteru Kresów Wschodnich. Przeprowadzenie plebiscytów zamiast uspokoić sytuację stworzyłoby ogniska potencjalnych konfliktów w enklawach mniejszości etnicznych. Natomiast przywrócenie unii jagiellońskiej pozwoli rozwiązać kwestie narodowościowe i pogodzić „prawa historyczne” z „samostanowieniem narodów”.


         Uznanie podmiotowości Ukraińców w dawnym sporze polsko-rosyjskim o ziemie litewsko-ruskie było dla Haleckiego warunkiem sine qua non przyszłej federacji. Podzielając poglądy piłsudczyków, wskazywał, że Rosja tylko warunkowo jest wschodnim sąsiadem Polski. Przestrzeń między Moskwą a Warszawą zamieszkują Litwini i Rusini, którzy nie powinni być pozbawieni prawa do samostanowienia, a „porozumienie z nimi jest pierwszym a nieodzownym warunkiem spokoju i bezpieczeństwa Polski na wschodzie. Jeśli sobie zaś podamy rękę z Rosją na rozdartem ciele tych narodów, to między nami a nimi wykopiemy przepaść nieprzebytą na wieki. Wzdłuż nowej granicy polsko-rosyjskiej będzie się ciągnęła długim pasem wieczna irredenta”.


         Niepodległość Ukrainy jego zdaniem nie tylko odpowiadała polskiej racji stanu, ale także nie była sprzeczna z tradycją historyczną sięgającą unii hadziackiej, gdyż „dziś, jak wówczas najlepszym zabezpieczeniem polskich mniejszości na Ukrainie byłoby z jednej strony takie właśnie uznanie państwa ukraińskiego przez Polskę, któreby od razu załagodziło ostrze sporu, z drugiej strony wejście obu państw w związek federacyjny, któryby uwydatnił ich wspólne interesy”.


        Biorąc pod uwagę różnorodność etniczną Galicji Wschodniej, a więc iluzoryczność rozwiązania plebiscytowego, należało według Haleckiego wprowadzić autonomię terytorialną dla tego regionu w granicach Polski. Z kolei ludność polska niepodległej Ukrainy miałaby dostać szeroką autonomię kulturalną. Za poważne wyzwanie dla przyszłego bezpieczeństwa federacji historyk uznał roszczenia terytorialne Rosji względem „kresów ruskich”, zwłaszcza na wschód od Dniepru. Wyjścia z tej sytuacji upatrywał w przekazaniu Ukrainy lewobrzeżnej i południowej do tymczasowego zarządzania przez Ligę Narodów – nowo utworzoną organizację współpracy międzynarodowej, pretendującą do roli „Stanów Zjednoczonych Świata”.


        Halecki był przekonany, że w europejskim systemie bezpieczeństwa zbiorowego połączeni w związku federalnym spadkobiercy tradycji jagiellońskiej zastąpią Rosję objętą rewolucją bolszewicką i stworzą silną przeciwwagę dla odwetowych ambicji Niemiec. Takie rozwiązanie pozwoliłoby uniknąć ożywienia „scentralizowanego imperializmu na kształt rosyjskiego” oraz chroniłoby Europę Wschodnią przed niebezpieczną „bałkanizacją”.


        Historyk skrytykował także postawę mocarstw zachodnich wierzących w możliwość rekonstrukcji „wielkiej Rosji”, jako sprzeczną z prawem narodów do samostanowienia. Ze smutkiem także skonstatował fakt braku stałego miejsca w Lidze Narodów dla części państw powstałych w wyniku oderwania się od Rosji. Taka sytuacja powoduje  „ogólna chwiejność, jaka cechuje politykę koalicji w sprawie rosyjskiej”.


          Jakkolwiek przestawiony przez Haleckiego projekt, przypominał federalne plany Piłsudskiego, miał odmienne korzenie ideowe. Polityka wschodnia PPS, a następnie Piłsudskiego, rozpatrywała kwestię ukraińską (analogicznie jak białoruską, litewską lub gruzińską) jako przesłankę do wewnętrznego rozkładu Imperium Rosyjskiego, a następnie – wyzwolenia Polski. Ukraina była ważnym, ale jedynie instrumentem w odbudowie polskiej mocarstwowości.


          Haleckiemu obcy był takiego rodzaju realizm geopolityczny, ponieważ jego koncepcja federacji narodów mieszkających na terenach między Niemcami a Rosją opierała się na tradycji historycznej Jagiellonów. Sojusz z Ukrainą i Litwą był jego zdaniem nie tyle koniecznością polityczną osłabienia Rosji, ile realizacją idei jedności i braterstwa, chrześcijańskiego ekumenizmu i ścisłej współpracy w duchu idei jagiellońskiej.


         Poglądy Haleckiego na kwestię ukraińską stanowią także przykład ewolucji polskiej wyobraźni geograficznej.  Dla dziewiętnastowiecznej polskiej historiografii ziemie wschodnie były  nieodłącznym elementem Rzeczypospolitej, które miały wejść do odrodzonej Polski. W emigracyjnym kręgu księcia Adama Jerzego Czartoryskiego Ukraina prawobrzeżna (tzw. ziemie zabrane) pozostawała „naszą ziemią ruską”, natomiast lewobrzeżnej już nie zaliczano do „terytorium narodowego” Moskwy. W projektach politycznych Wielkiej Emigracji istniało jasne rozróżnienie między „kwestią rusińską” (pozostającą w granicach sprawy narodowej) a „kwestią kozacką” – ewentualnego pojawienia się państwa ukraińskiego.


         Równolegle z wyodrębnieniem lewobrzeżnej „Ukrainy kozackiej” sugerowano powstanie nowej federacji w granicach dawnej Rzeczypospolitej – tym razem uwzględniającej rozwój ruskiej/ukraińskiej świadomości narodowej.


        I wojna światowa stała się swoistą cezurą w polskiej wyobraźni o własnym terytorium narodowym. Zarówno przedstawiciele endecji, jak i piłsudczycy zrezygnowali z niepodważalnych w XIX wieku dążeń do „odzyskania” Ziem Zabranych. Uzasadniając pomysł federacji polsko-litewsko-ruskiej, Halecki – zgodnie z myślą piłsudczykowską – „ustępował” ziemie te na rzecz niepodległej Ukrainy.


         Taką wizję dobrze oddaje umowa warszawska zawarta w 1920 roku z Petlurą, w której polski rząd faktycznie rezygnował z pretensji do obszarów między Zbruczem a Dnieprem na rzecz państwa ukraińskiego. Halecki jednocześnie zgłosił zastrzeżenie odnośnie do przyszłości terenów położonych na wschód od Dniepru, które miały zostać poddane kontroli Ligi Narodów.


        Jako zwolennik idei jagiellońskiej myślał kategoriami dawnej Rzeczypospolitej w której to granica rozejmu andruszowskiego z 1667 roku była nie tylko granicą państwową między unią polsko-litewską a Moskwą, ale wręcz cywilizacyjną. Obszar byłego państwa kozackiego z powodów historycznych został wypchnięty poza granice cywilizacji zachodniej, a zatem wykluczony z przyszłej rekonstrukcji unii jagiellońskiej.


        Propozycje Haleckiego nie wytrzymały jednak konfrontacji z rzeczywistością polityczną. W napisanej na emigracji „Historii Polski”  nie ukrywał  rozczarowania klęską kampanii Piłsudskiego i Petlury. „Idea federacji – pisał ze smutkiem - nie mogła już naturalnie być urzeczywistniona w nowych granicach. Większość Białorusinów oraz Ukraińców poza linią wyznaczoną w umowie z Petlurą znalazła się w republikach sowieckich, których niezależność w stosunku do Moskwy była od początku czysto teoretyczna”.


         Dyskusje na temat wschodniej granicy Polski odtąd zupełnie straciły sens, zawężona do autonomii dla Galicji Wschodniej kwestia ukraińska stała się wewnętrznym problemem odrodzonej Polski, zatem powrót do federacji jagiellońskiej pozostawał wyłącznie w teorii. Niemniej jednak zgłoszona przez Haleckiego w 1920 roku propozycja powrotu do spuścizny Jagiellonów była ważnym  punktem wyjścia w rozważaniach nad jego wizją Europy Środkowo-Wschodniej i miejsca Ukrainy w tym regionie.


CDN.




Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura