Wczoraj, pod wpływem tekstu z "Gazety Polskiej", nt. Pani Jakubiak, doszłam do wniosku, że może jednak coś skrobnę.
Pierwszy raz taką chęć miałam po przejrzeniu "Faktu" i zdaniu o "Zuzi i Tomku, którzy prezydenta Kaczyńskiego bardzo lubili". Pierwsze pytanie, jakie mi się nasunęło: a Asia to już nie (siostra bliźniaczka Tomka)? I zastanawiam się na ile cytaty zawarte w "Fakcie" są prawdziwe, a na ile wyssane z palca.
Panią Elę znam, bo byłyśmy przez wiele lat sąsiadkami, ba, spotykałam się z jej siostrzeńcem, więc bywałam u niej dość częstym gościem. Jest to osoba ciepła, pogodna, pielęgnująca rodzinne wartości, pomocna, itd., itp., ale z całym szacunkiem zawsze wydawało mi się, że do polityki nie pasuje.
Mimo, że darzę ją sporą sympatią, to od samego początku uważałam, że Lech Kaczyński nie powinien "ciągnąć jej za sobą", a na pewno nie plasować na tak wysokich, wyeksponowanych stanowiskach.
Jednak teraz, obawiam się, że prezes Kaczyński popełnia błąd pozbywając się jej. Nie dlatego, że jest ona mu do czegoś niezbędna, ale że pokazuje się (czy raczej media mają pretekst do pokazania go) jako złego, zimnego i okrutnego człowieka, bez sentymentów.
I koniec i bomba, kto słuchał ten trąba.
A o krzyżu jeszcze milczę, bo po pierwsze smutek mnie umęczył, a po drugie chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej, niż z urywków podawanych w Radiu Zet, które gra w pracy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)