Andrzej Duda w Berlinie najpierw spotkał się z polonofilem prezydentem Joachimem Gauckiem. Obydwa prezydenci w swoich krajach mogą tyle samo, choć nasz sie nie godzi i wyrywa konstytucyjne prerogatywy Ewie Kopacz. Taki z Dudy strażnik.
Duda jest intelektualnie i psychicznie nienieprzygotowany do pełnienia funkcji, acz mogą mieć też znaczenie jego barwy partyjne, które w stosunku do sąsiadów są ksenofobiczne. Duda będzie temu zaprzeczał. Normalne u ludzi tego profilu psychologicznego.
Znowu z Dudy wyszła pisowska klasyka. Zapytany o stosunek do imigrantów z Afryki zastosował podwójną zmyłkę.
„Uwzględniać możliwości kraju” – taki unik przed lewym prostym, choć nie był pytany o możliwości. A nastepnie przeszedł płynnie do imigrantów z Ukrainy. Ilu ich przyjęła Polska? – zapytany. Znowu nie potrafił. Wystarczy powiedzieć: „nie wiem”, „nie znam dokładnej liczby”.
Duda nie potrafi znaleźć dojrzałego języka, także języka dyplomacji, mimo że ma już 42 lata. Taki język zdobywa się w okresie dojrzewania intelektualnego, czyli w szkole.
Odpowiedź o Ukrainie jest tego samego rzędu, jak odpowiedź „Newsweekowi”: nie wykładał w Poznaniu, ale był pytany o Nowy Tomyśl.
Faktycznie imigrant z Afryki i imigrant z Ukrainy mają wspólny zbiór semantyczny „imigrant”. Polecam Dudzie a rebours tę kwestię imigrantów, gdy byliśmy jako Polacy w potrzebie – „Emigranci” Sławomira Mrożka. Spektakl jest dostępny nawet na You Tube.
Ciekawe, z którą postacią utożsami się Duda? Czy z osobą graną przez Cezarego Pazurę, czy przez Zbigniewa Zamachowskiego? Taki mały test.
Dudę mamy zapisanego w genach. Jest to ksenofob udający otwartego, bo poleciał do Niemiec. Taki ktoś nigdy nic nie uzyska dla sprawy polskiej, ale w Polsce na miejscu będzie się zaklinał, że jest inaczej, a jego prasowi akolici nawet naszrajbują, że „dał Niemiaszkom bobu”.
Duda daje sobie bobu, a nawet dudu. To też z polskiej literatury (którą od wieków przerabiamy), w której jest zatrzęsienie Dudów i Kaczyńskich. Literaturę nie oszukają, bo ją tworzą zupełnie inni ludzie, a to dudopodobni są tworzywem.
Dlaczego odwołuję się ciągle do literatury? Bo ona jest stendhalowskim zwierciadłem, przeglądają się na gościńcu literatury tacy ludzie, jak Duda. I niestety Polacy się nie uczą, bo Duda i jego prezes ciągle urabiają „ciemny lud”, który ich kupuje.
Duda nawet się postarał, aby środowisko dziennikarskie, którego w kraju nie musimy się wstydzić, było reprezentowane przez odpowiadające jego profilowi ideowemu. I potem mamy takie poruty, jak na konferencji prasowej w Berlinie.
Chyba chcemy powrotu do pejoratywnych określeń Polaków, odświeżenia, iż Polak to kołtun.


Komentarze
Pokaż komentarze (43)