Jarosław Kaczyński na Nowogrodzkiej zaciera ręce. Nareszcie udało mu się wtrynić Platformie Ludwika Dorna. Tyle lat starań. Dorn niespejcjalnie nadawał się do IV RP, zasila teraz III RP, niejako obniżając jej rangę.
Ewa Kopacz montuje „Trzecią i Pół RP”, „koalicję wolnych ludzi” (słowa pani premier). Jak premier Kopacz wyobraża sobie kampanię PO z Ludwikiem Dornem? „Przyszłość PO”? W miarę rozgarnięty wyborca spyta, czy Kaczyński pogodził się z Dornem? Albo: Gdzie jest mizerota Błaszczak, bo podobny?
Dlaczego PiS w tej sytuacji miałoby przegrać? Wygrali wybory prezydenckie z mało znanym Andrzejem Dudą, to mieliby przegrać z bardziej znanym wicepremierem PiS Dornem?
Dorn to wzmocnienie PiS, acz w szeregach PO. Półtora miesiąca do wyborów, a Platforma wywiesiła białą flagę.
Nie zdziwiłbym się, gdyby znalazł się jakiś antysystemowiec platformiany, jakiś platfusowy Kukiz i przyznał, że nie ma programu, gdyż chce wygrać na „kupie kamieni”, więcej miałby szans na wygranie wyborów, niż PO z wicepremierem PiS.
Sienkiewicz, Trzaskowski, młody Wałęsa, niech zwiną białą flagę Kopacz i wywieszą swoją, wielokolorową i jak Marsylianka (Marie de France) na tych kamini kupie zaproponują „coś”, jakąś przyszłość. Dorn, Napieralski, Giertych, Michał Kamiński – to symbole zgniłej polityki, a kamienie w elektoracie mogą wyzwolić energię, bo tego potrzebują. Czynu, a nie zgniłych słów.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)