W tak ważnej debacie, jak o uchodźcach, Jarosław Kaczyński nie wypchnął na trybunę surogatki Beaty Szydło, która w każdej kwestii ma niewiele do powiedzenia, tylko do powtórzenia.
A prezes PiS pławił się w ksenofobii, w nienawiści do uchodźców, to zresztą jego ulubiony sport. Słuchając Kaczyńskiego, odczuwa się wstyd, że jest się Polakiem.
Prezes i jego partia uwsteczniają Polskę. Prezydent Duda co wyjedzie z kraju – to plama na honorze. Jeżeli PiS dojdzie do władzy, zostaniemy wypchnięci z Unii Europejskiej, a z czasem zaprzepaszczone zostaną osiągnięcia po 1989 roku.
Wcześniej można było podziwiać Donalda Tuska, który dzień w dzień musiał znosić retorykę „wbicia noża w plecy”. Obecnie widzę, jak szybko dojrzewa Ewa Kopacz, która ratuje honor bycia Polakiem.
Uchodźcy stają się najważniejszym tematem kampanii wyborczej. Uchodźcy nie zaleją Europy, choć to w tej chwili ogromny problem. Zresztą wszyscy Europejczycy są potomkami Hunów i Wandali.
Uchodźcy to szansa dla Ewy Kopacz i Platformy, aby odzyskać zaufanie sondażowe Polaków. Nie wierzę, aby wiekszość rodaków była ksenofobuczna i bała się 10 tysięcy muzułmanów. Nie narzucą swojej religii, zaś polski katolicyzm to tylko rytuał. Dlaczego zamiast klęczeć przed kapłanem, ten sam wierny miałby nie klęczeć z twarzą przy ziemi w kierunku Mekki.
A Kaczyński to polski absurd, pryszcz na języku, albo na nosie, którego winno się wycisnąć, aby nie być odrażającym. Polacy go wycisną, ale muszą dojrzeć. Dzisiaj wysłuchaliśmy pryszczu o uchodźcach.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)