8 lat goniono króliczka: Zbigniewa Ziobrę w sidła Trybunału Stanu. Wnyki jednak nie zamknęły się nad byłym delfinem Jarosława Kaczyńskiego. A nawet gdyby się dokonało, Ziobro spadłby bezpiecznie na cztery łapy.
Nie wiadomo, czemu służyć miała ta celebra. Na pewno nie prawu, ani rozsądkowi. Ten bicz miałby jakiś sens, gdyby Ziobro coś znaczył. Został zmarginalizowany, wyparty przez innych polityków PiS.
Ta nieudana akcja nagonki na Ziobrę, tylko jemu może dobrze zrobić. Jeżeli dostanie się do Sejmu, jako trusia musiałby siedzieć w Sejmie w ostatnich ławach i tam pierdzieć, bo niewiele ten człowiek potrafi.
A w tej sytuacji dostał paliwo zemsty za darmo. Jeżeli PiS będzie rządzić, dostąpimy kadencji zemsty, bo partia Kaczyńskiego nie zajmie się Polską, wszak nie posiada profesjonalnych kadr i pomysłu na rozwój kraju. Bo przyszłością nie można nazwać wycofanie się i degradowanie Polski – a tak będzie.
Ani Duda, ani Szydło (jeżeli to ona miałaby być premierem) nie są w stanie wygenerować żadnych pomysłów na rozwój Polski, to typowe postaci żerujące na osiagnięciach innych, polityczne liszaje.
Pozostaje im zemsta. Ziobro może stanąć na czele frontu zemsty, jako niedoszła ofiara „systemu”, któremu się upiekło z braku 5 głosów, aby postawić go przed Trybunałem Stanu.
Ziobro został więc obsadzony na następny sezon w roli klowna zemsty. Taki to będzie cyrk, jeżeli zwycięstwo dojedzie 25 października.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)