Beata Szydło to melodia przeszłości, prezes Kaczyński jest melodią przyszłości. Pojechał w Polskę i śpiewa pod przyszłe zwycięstwo.
Cytat: „Chciałem zapewnić państwa, że my te problemy dostrzegamy”. Koniec cytatu. Znacie ten język? Młodzież nie musi słuchać Edwarda Gierka na You Tube, może usłyszeć go w wersji prezesa. Trudne do strawienia? To zamykamy oczy i uszy – i czytamy tę mowę-trawę.
Prestidigitator Kaczyński wszystko wam obieca. Najbardziej podoba mi się określenie z poezji ekonomicznej: „tzw. PKB na głowę”.
Prezesowi na głowę rzuciło się PKB. Cytat nieco dłuższy: „Polak jadący do Niemiec powinien mieć takie poczucie, że tu w Niemczech jest dobrze, ale w Polsce jest równie dobrze. I oto chodzi. To oznacza, że musimy mieć co najmniej równe dochody na głowę, tzw. PKB na głowę. Musimy mieć równą jakość usług społecznych i wreszcie – to najtrudniejsze do uzyskania, to nieco dłuższa perspektywa – taką samą zasobność, czyli ten zgromadzony majątek. Ale są przykłady różnych państw, które pokazują, że to też jest do zrobienia”.
Proszę się nie śmiać z prezesa, któremu rzuciło się na głowę PKB. Nie zna się na ekonomii, nawet na alternatywie ekonomii, choć jest z takiej rzeczywistości. Nawet nie potrafi przysposobić podstawowego pojecia z ekonomii do języka polskiego, do języka mówionego.
Tzw. PKB w ustach tzw. polityka, któremu sondaże zezwoliły opuscić nory przy Nowogrodzkiej i na Żoliborzu (gdzie ostatnio zameldował się Andrzej Duda), zapomnieć o surogatce Szydło, która jest melodią przeszłości i piać hymny na część swoich rządów i rzuceniu się na głowę PKB.
Odsyłam do tej „poezji” prezesa, bo tego nie można omawiać, ani się naigrywać. Jest to marna groteska, pusta mowa, ględzienie, beblanie. Gierek i Gomułka na wiecach to neptki w stosunku do prezesa, mogliby się od niego uczyć. Za wcześnie się jednak urodzili.
Tzw. PKB na głowę przejdzie z prezesa na głowy Polaków. Zapanuje dobrobyt i inteligencja inaczej. Nie jest tak, jak powiedział Andrzej Olechowski, iż dając władzę PiS, przekonają się, iż nie da się zrobić tego, o czym mówią. Dobrobyt to cięzka praca pokoleń. Jesteśmy na początku, a może na środku, podobnej drogi, na której Niemcy byli zawsze. Prezes tego nie może wiedzieć, bo twierdzę (słychać to w jego języku), iż jest niedouczony.
Polska to nie sen idioty.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)