Jarosław Kaczyński zerwał się z jakiejś burleski, slapsticku. Jego rola w polskiej polityce jak u boku Chaplina, braci Marx, Bustera Keatona, postać złodzieja, który dokonał napadu na kasę, został przydybany, a prezes PiS zawsze jest złapany na gorącym słowie kłamstwa, nienawiści, niedouczoności.
I ten złodziej Kaczyński krzyczy: – Łapać złodzieja.
I jak w slasticku pojawiają się napisy mowy prezesa. A sam ucieka z łupem. Zwykle goniący łapią złodzieja, a żandarm pałuje. Tym razem prezes PiS może zostać z łupem.
Kiedykolwiek Kaczyński wystąpi na jakiejś ambonie, to zawsze popluje na innych, skłamie, bądź jak ostatnio wejdzie w retorykę nazistowską.
Czy jest tego świadomy? Do pewnego stopnia tak, acz to człowiek nie tak inteligentny, jak sobie rości, bądź inni w rytm mniemanego geniusza biją pokłony.
Kaczyński, który w stosunku do uchodźców używa języka, jak naziści do Żydów, nie obleje się wstydem, nie zająknie przepraszając, bo oprócz tego to człowiek psychicznie niedojrzały Ten język jest obecny w jego ustach niemal od zawsze. Nie przynosił profitów, lecz obecność Kaczyńskiego w polityce po 1989 roku od zawsze pod koniec jego kariery zaczyna procentować. Kaczyński w wolnej Polsce tylko to robił, obijał się w polityce. Uprawiał działkę retoryki nienawiści do drugiego, do Innego..
Zawsze.
Teraz krzyczy: Łapać złodzieja. „Jeżeli mamy tutaj nazizm, to to jest nazizm tego rządu” – tak złapany na retoryce nazizmu przerzuca ją na innych. To nie uchodźcy, tylko taki człowiek jak Kaczyński jest zarazą, zdewastował przestrzeń publiczną. I to jest jego rzeczywisty łup. Dewastacja, katastrofa.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)