W PiS obowiązuje zasada, „nikt nam nie powie, że białem jest białe”, itd. Taki to geniusz prezesa. No i masz, projekt konstytucji PiS z 2010 roku zniknął ze stron partyjnych.
Ten projekt jest jednak w ustach posłów PiS. Ta znikająca konstytucja jest teraz w stanie oralnym. Przede wszystkim nosi go w głowie prezes, a reszta zgaduje, co prezes ma na myśli. Jarosław Kaczyński przewróci się na swojej retorycznej grafomanii (retomanii), wszyscy w PiS odkręcają jego fajtnięcia..
Kaczyński przewraca się w jednej wypowiedzi kilka razy. Przewraca się wg rozumu, bo tak naprawdę prezes się nie przewraca. Mówi to, co mówi. A myśli bardzo przeciętnie. Jak człowiek, który świata nie widział, ograniczony do czterech ścian gabinetu na Nowogrodzkiej, ksenofobiczny, zakompleksiały. Taki jest szeroki geniusz prezesa.
Konstytucja jest dla prezesa drugorzędna, acz bierze w niej pod uwagę interesy grup społecznych, które on wykorzystuje i one jego wykorzystują.
Przede wszystkim kler. Trzeba zapłacić za ambonę, to tylko w Sejmie trybuna jest za darmo. A nawet płacą dietę poselską. W kościołach trzeba płacić, „co łaska proboszcza, biskupa”. W konstytucji PiS, która zniknęła ze stron, jest do odtworzenia po kliknięciu na prezesa.
PiS to typ partii rzadko spotykanej na świecie, bo rzadkiego ma prezesa. Znikającego prezesa i jego najbliższe otoczenie. Ale nagle się odnalazł, jak i Antoni Macierewicz. Tak też PiS ma projekt znikającej konstytucji z 2010 roku.
Prezes mara, zmora, która znika. Macierewicz też znika i nagle się pojawia w USA, w „Gazecie Polskiej”. Konstytucja też jest zmorą, bo zniknęła.
Bez obawy, jak to zmory mają, pojawiają się w nocy. Taką cezurą ciemnoty ma być czas po 25 października. Wszystkie zmory wyjdą na jaw, na żer. Projekt konstytucji PiS z 2010 roku też się odnajdzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)