capa capa
1023
BLOG

Wstępuję

capa capa Polityka Obserwuj notkę 68

Spadło to na mnie jak kolejny włos, który wypadł z mojej głowy. Żyłem w błogiej szczęśliwości, radując się każdą chwilą (to podobno jest bardzo filozoficzne), uśmiechnięty od ucha do ucha, a raczej od sporego ucha do jeszcze bardziej sporego ucha. Dlaczego? Dlatego, że (a może, jak mówią Wielcy Mogołowie mowy polskiej - dlatego, ponieważ?) prezes został zmarginalizowany, wyrzucony poza nawias, zdematerializowany. Jeśli komuś te określenia sprawiają trudności percepcyjne, widocznie jest z PiS-u. Prezes znikający wraz ze swoimi kominiarkami - nie sądziłem, że dożyję takiej chwili. Rozradowałem się do tego stopnia, że postanowiłem jednocześnie zaszaleć. Zwłaszcza że nie mam pewności, czy jeszcze kiedykolwiek będzie mnie stać na podobną ekstrawagancję. Zamiast czerstwego chleba kupiłem dwie czerstwe bułki.

Już zabierałem się do ich konsumpcji, gdy wypadł kolejny włos, zatrzymując się na talerzu. Włosów było więcej, ale nie chcę się nad tym rozwodzić, bo nie piszę horroru. Dowiedziałem się, że poseł Filip (proszę nie mylić z filipem z konopi) występuje z PJN-u. Zakląłem po esperancku. Kląć w języku ojczystym jakoś nie uchodzi. Zakląłem, ponieważ znalazłem się w rozkroku. Emocjonalnym rozkroku, wszak (piszę "wszak", by nie powtarzać "bo' i "ponieważ") cały czas siedziałem, wpatrując się w talerz. 

Emocjonalny rozkrok łatwo zrozumieć. Od lat kibicuję partii, przy czym słowo "kibicuję" w pełni nie oddaje moich uczuć, więc powinienem się cieszyć, że tak wytrawny parlamentarzysta, opuszczając PJN, zasili szeregi partii, mojej partii. Jeśli go do niej przyjmą, rzecz jasna. Skoro jednak jest wytrawnym parlamentarzystą, dlaczego nie mieliby go przyjąć. To jedna noga mojego rozkroku. Jest i druga. Nigdy nie ukrywałem, że kibicuję PJN-owi. Marzyłem, że w nowym parlamencie utworzy koalicję z partią. Jeśli jednak wszyscy z PJN-u wystąpią, z kim partia zawiąże (o ile tak się mówi) koalicję? Od myślenia, do którego, nazwijmy rzecz po imieniu, a nawet po nazwisku, nie przywykłem, rozbolała mnie głowa. Właściwie rozbolała nie tylko z tego powodu. W końcu jeszcze niczego nie zjadłem. Przy okazji zacząłem żałować nieprzemyślanej rozrzutności. Może trzeba było się jednak wstrzymać z tym świętowaniem.

Doszedłem do siebie, gdy okazało się, że żadna Atena nie wyskakuje z głowy. Widocznie ból nie osiągnął apogeum. Machnąłem ręką, zjadłem bułkę, następnego dnia mógłbym sobie z nią nie poradzić, i ból ustał. Oczywiście, nie ustał od zjedzenia bułki. Wpadłem na genialne (genialne?) rozwiązanie. Poseł Filip wystąpił, ja wstąpię. Uprzedzam słowa krytyki. Nie chcę przez to powiedzieć, że porównuję się do posła Filipa. Jeszcze nie oszalałem. Ktoś jednak w PJN-ie być musi. Będzie to z mojej strony poświęcenie na rzecz partii. Nie poprzestanę na wstąpieniu. Postaram się budować osiedlowe struktury partii. Konspiracyjnie, bo moja żona za żadne skarby nie zechce zostać szefową osiedlowego PJN-u. Jej miłość do partii przesłania racjonalne myślenie. Obiecuję, że na bieżąco będę informować o postępach.       

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (68)

Inne tematy w dziale Polityka