capa capa
2328
BLOG

PiS tonie

capa capa Polityka Obserwuj notkę 182

Żona odtańczyła kankana. Stojąc, oklaskuję jej występ. Ona, leżąc, dochodzi do siebie. Sąsiedzi walą w ściany. Niech walą. Warto było. Świętujemy z przytupem, o ile tak rzec można, ponieważ mamy powód do świętowania. PiS wreszcie zaczyna tonąć. Zaczyna tonąć naprawdę, bo wiemy, że on już tonie od kilku lat. Dotychczas coś niespodziewanego pomagało, ale dobre, tzn. złe, dla nas złe, czasy się skończyły. Kół ratunkowych wreszcie zabrakło. Gdybyśmy byli lepiej sytuowani, skończyłoby się nie tylko na tańcach. Byłyby świece, krakersy, wino, serwetki ... Ach, pomarzyć tylko!

Prezes, ten szczwany lis, umiał wypijać krew, nie pozostawiając śladów ukłucia. To, że znęcał się nad przeciwnikami politycznymi, czyli nad nami, pozostawmy bez komentarza. Nie warto. Wiemy jednak, że on prześladował również swoich wyznawców. I to jeszcze jak! I nikt nie pisnął (taki, niemal, nomen omen udało mi się wymyślić) nawet słowa. Ileż przecierpieć musiała pod tyranią prezesa ukochana nasza Joanna Kluzik-Rostkowska? Cierpiała jak ten Piekarski na mękach. I ani mru, mru. Bo też wówczas, widocznie, w prezesie były jeszcze jakieś, nikłe, bo nikłe, ale jednak, ślady człowieczeństwa. Dręczył ukochaną naszą Joannę, ale mogła występować w czerwonej garsonce. Prawda, bez przerwy w niej, ale to raczej nie wynikało z okrucieństwa prezesa, ale z ogólnego braku gustu w PiS-ie. Mało tego! Mogła pokazywać się publicznie w okularach albo bez nich. Też coś, powie koneser. A jednak! W PiS-ie, nie zapominajmy, obowiązywały inne standardy.

Poseł Kluzik-Rostkowska odeszła, dlatego tak ją lubimy i cenimy, i wszystkim się wydawało, że prezes się załamie. Że zacznie biczować, rękoma posła Suskiego, swoich poddanych. Tak na to liczyliśmy! I nic! Prezes wydawał się z żelaza. Oliwa jest jednak sprawiedliwa. Odejście posła Libickiego, Filipa, bez konopi, Libickiego, podcięło mu skrzydła, a przyjęcie go do partii, i to przyjęcie przez aklamację, wywołało w prezesie mordercze instynkty. To, oczywiście, brzydko o nim świadczy, ale, bądźmy uczciwi, strata takiej persony załamałaby nawet Napoleona.

Prezes postanowił zgnieść wszelki, nawet wyimaginowany opór, w zarodku. Zaczęły się prześladowania. Poseł Suski musiał oddać kominiarkę, poseł Lipiński został podobno internowany, a poseł Kempa za karę ma się odtąd czesać na B.B. Swoją drogą, ciekawe, jak to zrobi? Dyktatorzy i tyrani nie są jednak wieczni! Dał nam przykład Filip, słyszy się zewsząd w potulnym dotychczas PiS-ie. Mąż zaczyna obracać się przeciw mężowi, niewiasta przeciw niewieście. Bunt, moi drodzy, wreszcie doczekaliśmy buntu w PiS-ie! Europoseł Ziobro kupił sobie ster (w Brukseli, bo tam są tańsze) i chce być admirałem PiS-u. Jego imiennik (podpowiadam: na literę G.) kupił sobie model łodzi, też chce być admirałem. Europoseł Kurski czai się w zakamarkach, by w odpowiedniej chwili podstawić nogę prezesowi. Jego tropem, jako Holmes, podąża poseł Brudziński, któremu towarzyszy doktor Watson. Watson-Cymański. Wysłał ich prezes, bo - podobno - chce ująć europosła Kurskiego na gorącym uczynku. Nie ufając jednak swym detektywom, bo prezes nikomu nie ufa, w ślad za nimi wysłał poseł Szczypińską. Słowem - PiS tonie.

PiS tonie, a my świętujemy. W naszej partii byłoby to nie do pomyślenia. W naszej partii, teraz wzmocnionej jeszcze głową, senatorską, jak nic senatorską. posła Libickiego, panują inne zwyczaje. W naszej partii kocha się lasy, autostrady, szpitale, owady, owady strasznie się kocha. W naszej partii kocha się nawet swoich ludzi. I dlatego ludzie kochają naszą partię.  

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (182)

Inne tematy w dziale Polityka