capa capa
2002
BLOG

Platformo, do boju!

capa capa Polityka Obserwuj notkę 103

Nie mogę znieść marazmu mojej ukochanej partii. Właściwie jestem z tego powodu wściekły, a trudno mnie zaliczyć do ludzi porywczych. Wprawdzie, gdy żony nie ma w domu, porywam się na wiele rzeczy, ale gdy wraca, szybko się uspokajam. Działania mojej partii doprowadzają mnie również do rozpaczy. Ona nic nie robi! Oczywiście, robi, stale robi coś dla Polski, ale nic nie robi dla siebie. I tego nie mogę zrozumieć.

Przy niechętnie nastawionych do partii mediach, wszystkich mediach (i pomyśleć, że kiedyś mieliśmy nasze media), które bez przerwy propagują idee pisowskie, moja partia nic sobie z tego nie robi. Wiem, to jest podejście bardzo szlachetne, ale w polityce czasami trzeba być bardziej, jak to się mówi, asertywnym. Czy jakoś tak. Jeśli inaczej, proszę o wybaczenie. Premier też zachowuje filozoficzny, może nawet fizjologiczny, spokój, bo mówi, że spokojnie trzeba czekać na wynik wyborów. Mnie na taki spokój nie stać.

Trzeba działać, pokazać społeczeństwu całą krasę partii. Nie ma się czego wstydzić. Skromnych nikt nie docenia. Wiem coś o tym. PiS wypuścił, pożal się Boże, plakaty z kandydatkami, a my nic. A dlaczego, pytam grzecznie, choć wszystko we mnie bulgocze? Wyobrażam sobie, jak mogłoby bulgotać w mojej żonie, gdyby się o tym dowiedziała. Teraz jest zajęta, ale w końcu przestanie. Ona byłaby gotowa pójść do premiera, którego uwielbia, i zachować się jak ten, zapomniałem nazwiska, ten z obrazu. Stać ją na to. Nie wiem, jak zareagowałby premier, ale nie chciałbym być na jego miejscu.

Do dzieła, powtarzam, do dzieła! Oni tandetne i bezsensowne plakaty, my możemy pokazać plakaty, które będą miały i wartość artystyczną, i prawdziwe przesłanie. Pokażmy nasze sukcesy. Pokażmy naszych ludzi. Aniołki i aniołki, czyli damy i huzary. W pełnej krasie (drugi raz mi wyszła ta krasa, ale to takie fajne słowo). To wzruszy każdego. Nikt, nawet ci, którzy nigdy jeszcze nie głosowali, pobiegną, sprintem pobiegną, do urn, by na nas oddać głos. Dajmy plakaty tematyczne. Nie jakieś tam dyrdymały w stylu: "Chodźcie z nami", "Jedźcie sankami" czy "Drap się fiszbinami". Rzeczowo i z klasą.

Jeden wielki plakat pt. Fachowcy. Na nim zdjęcie zbiorowe członków rządu i klubu. Bez zbędnych komentarzy. To będzie jak uderzenie babą z kafarem. I kolejne. "Przodownicy pracy" - na nim minister Pitera. Ze zwykłą fryzurą, bo jest schludną damą, ale z zakasanymi rękawami i odstawioną miotłą. Pod zdjęciem napis: "Nie wymiatam korupcji, bo dzięki nam jej nie ma". Kolejny plakat. "Stoicy". Na nim minister Grabarczyk (fryzura taka sama jak u minister Pitery, żeby się komponowało). Napis: "Stoję, a odnoszę sukcesy". Dalej "Marzyciele". Zdjecie pani prezydent miasta stołecznego, która wdrapuje się na kolumnę Zygmunta. Napis: "Wlezę, wlezę". "Kaskaderzy" - ze zdjęciem posła Halickiego i napisem: "Wystąpiłem przeciw premierowi i nic, w PiS-ie byłoby to nie do pomyślenia". "Alpiniści" (dla maksymalistów można zatytułować Himalaiści). Na zdjęciu poseł Tomczykiewicz, napis: "Jeśli mnie się udało, uda się też Tobie." Dla posła Tomczykiewicza można by przygotować jeszcze jeden plakat: "Mistrz mowy polskiej". Na plakacie "Wizjonerzy" uśmiechałby się, jak zwykle uroczo, minister Nowak. Napis: "To ja powiedziałem, że premier jest geniuszem". Plakat "Muszkieterzy". Na nim marszałek Niesiołowski łapiący muchy. Bez napisu. Na innym ("Millenerzy") marszałek mógłby mówić: "Będziemy rządzić 1000 lat". "Alternatywni" z rzecznikiem Grasiem. Napis: "4". Plakat "Digerzy" z minister Kopacz. Napis niepotrzebny. Na plakacie "Prometeusz nieskowany" (wywieszamy go wyłącznie w wielkich miastach, w mniejszych nasi zwolennicy mogliby czuć się zdziwieni) poseł Gowin stoi obok skały. Napis: "Co ja tutaj robię". Plakat z minister Hall mógłby się nazywać "Gladiatorzy". Że to niby walczy z analfabetyzmem albo z zacofaniem, nie mam pomysłu. Może też być: "Nie walczę. Zwyciężam."

A po kilku dniach plakaty przedstawiające szeregowych zwolenników partii. Ja się nie nadaję, bo, wbrew wyrażanym poglądom, wyglądam buraczano, ale moja żona, owszem, ona się nadaje. Ona malująca premiera grającego na Orliku. To musiałby być ogromny plakat. Jeszcze lepsza byłaby moja Dulcynea. Ona, logo partii, ona się śmieje. Jak się śmieje, nie muszę dodawać. Wtajemniczeni w tę historię miłosną wiedzą. Pozostali niech się wstydzą, że nie wiedzą.

Tak zwyciężymy.  

 

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (103)

Inne tematy w dziale Polityka