capa capa
1150
BLOG

"Kto rozum w głowie mo, głosuje na PO".

capa capa Polityka Obserwuj notkę 84

Nasz kochany premier, który (jeśli wierzyć ministrowi Nowakowi, a niby dlaczego mu nie wierzyć) jest geniuszem, jest geniuszem bijącym innych geniuszy na geniusz. Dlaczego tak to widzę? To proste. Dotychczas wydawało się, że genialność premiera uwidoczniała się w jego umiejętnościach politycznych, piłkarskich i oratorskich. Jeśli jakieś pominąłem, kalam się jak zakalec. Ostatnio premier udowodnił, udowodnił w sposób dobitny, że jego genialność dotyka też poezji.

Uważaliśmy, że w genialnym tandemie: premier - prezydent, ten pierwszy jest raczej prozaikiem, drugi zdecydowanie poetą. Rymy prezydenta chwytały za serca. Niektórych chwytały za inne części ciała a nawet mowy. Premier zadowalał się rzeczowością. Czyli, innymi słowy, zdawał się być bardziej przyziemny. Fakty, fakty, wyłącznie fakty. Bez względu na to, co fakty miały w tej sprawie do powiedzenia. Przyzwyczailiśmy się do tego. Ja też się przyzwyczaiłem. Jedynie moja żona miała pewne wątpliwości. Jej, zakochanej w premierze miłością patriotyczną, brakowało krztyny poetyczności. 

Może dlatego, że sama pisze poematy. Rymowane poematy. Mawia, że poezja bez rymów jest eunuchowata. Nie wiem, nie znam się, ale zawsze zgadzam się z jej sugestiami. Żona nie tylko przeżywała to w zaciszu domowym. Jako osoba impulsywna (oj, jest impulsywna, zapewniam, że jest) w końcu nie wytrzymała. Napisała, wierszem napisała, wierszem z rymami, list do premiera, w którym prosiła go, by się bardziej upoetycznił. Czytałem ten wierszolist, wierszolist rymowany. Zdruzgotał mnie. Oczywiście, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Gdyby żona zapytała, czy bardziej wolę jej wiersze, rymowane wiersze, czy jej płótna, nie umiałbym odpowiedzieć. Na szczęście nie zapytała.

Premier mojej żonie, niestety, nie odpisał. Na chwilę podcięło jej to skrzydła, co oznacza, biorąc rzecz konkretnie, że porzuciła sztalugi. Kilka dni trwało, zanim zdołałem ją uprosić, by do nich wróciła. Nie ukrywam, że prosiłem w dobrze pojętym własnym  interesie. Ostatecznym argumentem, jakiego użyłem, było stwierdzenie, że premier na pewno odpisałby na list, bo jest przecież człowiekeim z klasą, ale nie mógł tego uczynić, ponieważ cały czas jeździ autobusem. Przekonana, żona z entuzjazmem chwyciła pędzel w dłoń. Maluje, wspominam o tym jedynie mimochodem, panoramę "Premier jak król objeżdża swoją domenę". By zaakcentować intencje, maluje premiera, który jest większy od pojazdu, którym podróżuje. 

Premier nie odpisał, ale nie mam wątpliwości, że list mojej żony czytał. Nie mam też wątpliwości, nie mam żadnych wątpliwości, że jej namowy skłoniły go do odkrycia kolejnego talentu. "Kto rozum w głowie mo, głosuje na PO" - rzekł premier. Premier rzekł, a Tuwim przesłał mu swe pióro. Przesłał, co oznacza, że abdykuje, czy jakoś tak. Nie dziwię mu się, temu Tuwimowi, rzecz jasna. Rym jest przedni, rzekłbym nowatorski, przy czym efektowny (nie mylić z "efekciarski"), oparty ma głębi refleksji, co nie wszystkim poetom się udawało. Broniewski, na przykład, refleksyjny, w intelektualnym tego słowa znaczeniu, nie był. Poezja premiera wabi nie tylko czystą estetyką. Wabi też prostotą (prostotą, nie mylić z prostatą), w jej najbardziej szlachetnym wymiarze, skojarzeń. Okazuje się bowiem, że rozum mamy w głowach, ci, oczywiście, którzy go mają, czyli my, my, wyborcy partii. Niby to takie oczywiste, to, że rozum jest w głowie, ale nie każdy by na to wpadł. A gdyby wpadł, nie każdy odważyłby się to wypowiedzieć. Może tylko Sęp-Szarzyński, bo on akurat był refleksyjny. Refleksyjny do granic refleksji. Sęp-Szarzyński i premier. To jakby klamra spinająca stare i nowe czasy. W każdym razie spinająca je w poezji.

Żona, moja żona, bo innej nie mam, gdy usłyszała słowa premiera, rozpromieniona (szkoda, że nigdy  nie widzieliście mojej żony rozpromienionej), zapewniła mnie, że napisze elegię (może powiedziała "legię"? gdy się rozpromienia mówi mniej wyraźnie), w której jak echo powtarzać się będzie fraza "Kto rozum w głowie mo, głosuje na PO". Elegię (albo "legię") zadedykuje premierowi. 

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (84)

Inne tematy w dziale Polityka