capa capa
1833
BLOG

Kryzys u bram. Zachęcam do oszczędzania

capa capa Polityka Obserwuj notkę 1022

Wiadomo, wiadomo, bo tak mówią w telewizji, że u nas nie ma, nie było i nie będzie kryzysu. A w każdym razie nie będzie wielkiego kryzysu. Ewentualnie może nadciągnąć little (sprawdziłem w Wikipedii) kryzys. A z takim little kryzysem nasz smagany sukcesami rząd poradzi sobie bez trudu. Ta optymistyczna wieść radująca nasze serca nie oznacza jednak, że możemy spać spokojnie,

Nasi europejscy bracia spokojnie nie śpią. Nie śpi również, tak mówią, Ashley Rompuy (mogłem coś źle napisać, bo mi się w tej chwili popsuła Wikipedia). Nie śpi, bo niby ma rządzić, a nikt nie pyta go nawet o zdrowie. Co tam zdrowie, nikt nie pyta go nawet o godzinę. Widocznie Merkel i Sarkozy, chociaż nie są Szwajcarami, mają lepsze zegarki. Skoro zatem, że się tak wyrażę bardziej erudycyjnie, za naszymi granicami brak snu, głupio byłoby, gdybyśmy się wysypiali do woli. Trzeba jakoś pomóc.

Długo myślałem, jak pomóc, ale niczego nie wymyśliłem. Dobre chęci nie pomogą, bo jak mówi burundyjskie przysłowie, "kto ma jaskrę, źle widzi" (czy jakoś tak). Moja żona jaskry nie ma, więc od razu wpadła na pomysł, by oszczędzać. Bałem się, że będę musiał oszczędzać na jedzeniu, ale szczęśliwie to jabłko nie spadło na głowę żony. Spadło inne, cięższe.

Postanowiła, że na początek będziemy ogladać telewizję bez fonii. Pochwaliłem pomysł, jednocześnie pytając, w jaki sposób przyczynimy się do oszczędzania. Okazuje się, że w ten sposób oszczędzimy zużycie prądu, co spowoduje większe zasilanie za naszymi granicami. Dodała jednocześnie, że nie muszę się martwić, Semiramida Mamutowiczowa ogląda z fonią i na pewno będzie nas na bieżąco informować, jak rozumieć zmieniające się w telewizji obrazy.

Ten pomysł nie wyczerpał inwencji żony. Stwierdziła, że we troje (w roli nieparzystej wystąpi Semiramida) stworzymy grupę inicjatywną, która będzie zbierała podpisy umożliwiające przeprowadzenia referendum. Nie zapytałem, kto z nas trojga będzie Mołojcem. Nie zapytałem, bo nie byłem ciekaw. Referendum ma dotyczyć zmian w konstytucji. Trzech zmian: zapisu o wiecznych rządach partii; delegalizacji PiS-u i zamknięcia kont na Salonie 24 wszystkim przeciwnikom partii. W kwestii odwiecznej nie mam watpliwości, drugą żona wyjaśniła (ona mi bez przerwy coś wyjaśnia) po sokratejsku: po odejściu poseł Wróbel PiS stracił ciężar gatunkowy, a bez niego nie można być opozycją. Problem kont przedstawiła Semiramida Mamutowiczowa, żona w tym czasie majstrowała coś przy libido (korelat zgłębiła wcześniej). Wyjaśnienie było tak klarowne, że nie miałem szans na zabłyśnięcie darem polemicznym. Klarowności towarzyszyła iście jakobińska surowość. W myśl tego postulatu ja, wielbiciel rządu, również musiałbym odejść z Salonu, ale cóż, czego się nie czyni dla dobra sprawy.

Daliśmy przykład. Jak Bonaparte, chociaż żadne z nas trojga Bonapartego nie przypomina. Moja żona najmniej. A zatem, że raz jeszcze zabłysnę erudycją, Rodacy, zęby w ścianę, zacznijcie oszczędzać.     

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1022)

Inne tematy w dziale Polityka