Odarty ze złudzeń, otarty na różnych częściach ciała, otwarty na dialog postanowiłem napisać memuar albo memoriał. Jeszcze nie wiem, ale wiem, o czym ma być. Ma być o etyce w polityce. Rymowanie jest u nas rodzinne. Ja rymuję, rymuje moja żona, ona rymuje lepiej. W ogóle jest wszechstronnie, wzdłużstronnie i wszerzstronnie utalentowana. Mówi się, a wiadomo, kto tak mówi, tak mówią nieudacznicy, a nieudacznicy zasilają jedną tylko w Polsce partię, partię zacofania i nienawiści, mówią więc ci, którzy zasilają tę partię, że u nas talent nie decyduje o niczym. O wszystkim decydują układy. Układy, które są jak sekty. Zaświadczam z pełną odpowiedzialnością, że tak nie jest. Dowodzi tego przypadek, choć nie jest to przypadek, mojej żony. Wyłącznie dzięki talentom, własnym talentom, wyjechała na placówkę dyplomatyczną. Jako radca kulturalny. Nie zabrała mnie ze sobą, bo nie jestem dość kulturalny na tę placówkę jako mąż radcy kulturalnego. Przebolałem to.
Co decyduje o etyce w polityce (tym razem samo tak wyszło)? O sobie już ani słowa. Przez to pisanie wyłącznie o sobie albo o żonie nikt nie chce mnie czytać. O etyce w ... O politycznej etyce decyduje wierność. Wierność w ogóle powinna decydować o wszystkim. Wierność to cudowna cecha. Ja na przykład jestem wierny, ale nie jestem cudowny. Taki jest świat. Są reguły i jestem ja. Wierność. No, dobrze, ale jaka wierność"?
W polityce liczy się tylko jedna wierność. Nie, myliłby się ktoś, kto zechciałby się wyrwać w tej chwili i dopowiedzieć: wierność samemu sobie. Cóż to jest bowiem (za stosowanie słowa "bowiem" byłem ulubieńcem pani od polskiego, która była pania od wuefu, a pan o wuefu był panem od ... przepraszam, więcej nie będę) wierność samemu sobie? Człowiek nie jest kamieniem. Leży sobie taki kamień i może być sobie wierny. Człowiek jest istotą zmienną, jest istotą zmienną, bo myśli, nawet jak nie myśli. Trudno od niego wymagać, żeby zachowywał wierność wszystkiemu, w co wierzył trzydzieści lat temu, w co wierzył miesiąc temu, w co wierzył wczoraj. Z prostej przyczyny. Człowiek nie jest maszyną. Czasami zapomina, a poza tym człowiek się rozwija, nawet gdy tego nie widać. Ergo (upajają mnie takie słowa) - nie może być zawsze wierny własnym poglądom.
Polityk, bo o takim człowieku przecież cały czas mowa, zwykły człowiek nas nie interesuje, musi być zatem wierny czemuś innemu, by być etycznym politykiem. Musi być wierny myśli, czyli musi być wierny chwili. Po prostu musi być karpediemny. Tylko wówczas będzie politykiem etycznym, skutecznym, kochanym przez naród. Czy jestem w stanie to udowodnić? Z łatwością, z dziecinną łatwością.
Spójrzmy na bitą śmietanę naszej polityki. Premier. Był liberałem, tak mówił, nie jest liberałem, choć mówi, że jest. Jest wierny myśli, czyli jest wierny chwili. A to w końcu nasz Cyncynatus. Stefan Niesiołowski. Dawny partyjny kolega posła Macierewicza, dawniej nosiłby na rękach ministra Gowina, dawniej ... A dziś? Nie trzeba tłumaczyć. Kim przed laty był Stefan Niesiołowski? Oszołomem obśmiewanym przez każdego pierwszego lepszego satyryka, o ile to słowo tutaj pasuje, dziś jest obrońcą demokracji i dobrego smaku w polityce. Minister Sikorski. Dawniej pisał długopisem, dziś twittuje.
Co było do udowodnienia, udowodniłem.
Pewnie, że zawsze może się znaleźć jakiś malkontent, któremu będzie się wydawać, że zastrzeli mnie przykładem Lecha Wałęsy. Nie zastrzeli, bo wspominałem, że od każdej zasady istnieją wyjątki.
I jeszcze jedno. Spójrzcie teraz na tych nieetycznych polityków, tych, którzy od lat wierni są temu, w co wierzyli. Do czego doszli? Każdy wie, kogo mam na myśli. Doszli do tego, że są zagrożeniem dla naszej wspaniałej, kwitnącej, wzorcowej, wymarzonej i wyśnionej demokracji.
A teraz, jeśli nie pojawią się tu tłumy, pójdę spać, bo jutro muszę wstać. To znaczy nie muszę, ale chyba chcę. Nie pojawią się. Dobranoc.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)